W jednej setnej sekundy – poradnik

Nasze zwierzaki to bardzo wdzięczny temat zdjęć. Frajdę sprawia nam nie tylko oglądanie zdjęć naszych psów czy kotów, ale też samo ich fotografowanie. W naszym poradniku będę opowiadał Wam, o moich doświadczeniach związanych z fotografią zwierząt. Zaczniemy od podstaw, tak żebyśmy w kolejnych częściach mogli przejść do eksperymentowania i do spraw bardziej zaawansowanych technicznie.

Oko w oko

Zaczniemy od perspektywy, czyli Twojego miejsca względem naszego modela. Absolutną rację miał Henri Cartier-Bresson, który powiedział, że „Najtrudniejszą rzeczą w fotografii jest portret. Musisz wejść z aparatem między skórę a koszulę fotografowanej osoby”. W naszym przypadku: pomiędzy skórę a futro naszego psyjaciela.

Perspektywa, z jakiej pies ogląda świat, znacznie różni się od naszej. Zacznijmy od tego, żeby robiąc zdjęcia, spojrzeć na świat jak nasz model. Oczywiście czasami z pomocą przyjdzie nam pieniek drzewa w lesie czy ławka w parku! Takie zdjęcia mają już w sobie to coś.

 Dlaczego? Fotografujemy z tego samego poziomu, na jakim znajduje się nasz model. Nie jest mi znany autor cytatu: „Fotografia jest dziełem przypadku”,  ale tak, to szczera prawda. Nie bójmy się fotografować leżąc przed naszym modelem.. Oś, w jakiej trzymamy nasz aparat z obiektywem, powinna być w osi wzroku naszego modela. Prawda, że takie zdjęcie wygląda zupełnie inaczej niż gdy nasz pupil widziany jest z góry?

Warto też eksperymentować z innymi perspektywami, tzn. trochę z góry lub lekko z dołu, ale to wspomniana wcześniej perspektywa na linii wzroku będzie naszą podstawową. Świetnie, jesteśmy już o krok bliżej ku temu, żeby znaleźć się pomiędzy skórą a futrem naszego przyjaciela. Idziemy dalej.

Co z zoomem

Teraz trochę teorii. Warto wiedzieć, jak powstaje nasze zdjęcie, przynajmniej w podstawowym zakresie, żeby łatwiej nad nim panować. Zaczniemy od obiektywu, a właściwie jego ogniskowej. Często, zamiast używać tego określenia, mówimy o zoomie. To jak to jest z tym zoomem? Czy tylko nam przybliża i oddala naszego modela? Otóż nie. Każdy obiektyw ma swoją ogniskową.

Mówiąc o ogniskowej, mówimy tak naprawdę o kącie, jaki widoczny jest na naszym zdjęcia. Tak zwany szeroki kąt to niższe wartości ogniskowej pozwalające nam patrzeć szeroko na świat. Dłuższa ogniskowa, w zakresie ok. 50 mm, to świat bliski temu, co rejestruje nasze oko. Ogniskowe powyżej 50 mm to zawężony kadr, wycinek tego, co widzimy. Czy zatem, jeśli podejdziemy bliżej, zrobimy takie samo zdjęcie szerokim kątem jak z większej odległości teleobiektywem? Nie, ponieważ zmieni nam się perspektywa na naszym zdjęciu.

Spróbujcie zrobić kilka zdjęć: z bliska przy użyciu dolnego zakresu zoomu (czyli szeroko) i oddalając się od naszego modela (zwiększając zoom w aparacie). Prawda, że jest różnica? W takim razie jak jest najlepiej? Wróćmy do podstaw i klasycznego portretu. Spróbujmy ustawić się we właściwy sposób względem naszego modela, czyli leżymy na trawie, trzymając aparat na wysokości oczu naszego psyjaciela, i ustawiamy ogniskową powyżej 50 mm, czyli, mówiąc powszechnie, na większym zoomie. Takie ustawienie traktujemy jako naszą podstawę.

To oczywiście nie wyklucza eksperymentowania. Czasami warto zrobić tzw. przerysowane zdjęcie, wykonane nad głową psiaka przy użyciu szerokokątnego obiektywu, jednak gdy poznamy podstawy, będzie nam znacznie łatwiej panować nad tego typu zdjęciami. Dla mnie mistrzem szerokiego kąta w fotografii portretowej jest Jeff Roffman, wyjątkowe zdjęcia jego autorstwa, również psów i kotów, znajdziecie na www.jeffroffmanphotography.com.

Teraz światło

Mamy już odpowiedni kadr, dobraliśmy ogniskową. Co jeszcze? Na koniec tej części poradnika słowo na temat światła. W końcu nie ma zdjęcia bez światła. Temu zagadnieniu poświęcimy oddzielną część naszego poradnika, dziś skupimy się na naszym zdjęciu, mającym być odnośnikiem do klasycznego, początkowego portretu.

Kadr i ogniskowa kierują nas ku klasycznemu ujęciu portretowemu. Zadbamy, żeby takie też było na naszym zdjęciu światło. W odcinku, który poświęcimy oświetleniu, opowiem Wam o podstawowym źródle światła, o kontrze, o tle itp. Dziś skupimy się na podstawie. Czy zatem najlepszy efekt osiągniemy w momencie, kiedy naszego modela oświetlać będzie mocne, słoneczne światło? Nie. Spróbujmy znaleźć na nasze ujęcie miejsce stonowane.

Idealna będzie leśna ścieżka, gdzie na naszego psiaka nie będą padały bezpośrednio promienie światła. Delikatny cień, jaki dadzą nam drzewa, będzie elementem tzw. miękkiego światła. Dobrze, jeśli nasze tło będzie równie stonowane jak pierwszy plan. Nasze zdjęcie będzie wtedy przyjemniejsze dla oka.

Mamy nasz pierwszy klasyczny portret naszego psyjaciela. Klasyczny, żeby poznać i opanować techniki fotografii, co oczywiście nie znaczy, że nie czekają nas zdjęcia pod światło, odważne kadry i malowanie światłem. Wszystko przed nami, bo jak powiedział Yousuf Karsh: „Sztuka to codzienne wyzwania; technikę należy zdobyć, aby mieć kontrolę nad czasem. W fotografii nauka i sztuka są jednością, nie zaś swoim przeciwieństwem”. 

autor: Paweł Pakosz, fotograf, założyciel studia psieportrety.pl

Może Ci się spodobać

Zostaw komentarz