Japonia od kuchni. Prawdy i mity

Japonia kojarzona jest w Polsce głównie z kwitnącymi wiśniami, sushi i samurajami. Odległa jest nam zarówno pod względem geograficznym, jak i kulturowym. Nie sposób opisać jej w jednym artykule. Ba! Myślę, że poświęcenie całego numeru magazynu mogłoby nie być wystarczające. Spróbujmy jednak na chwilę przenieść się 8500 km od naszych domów, by poznać kawałek tego niezwykłego świata.

Tokio i Hachikō

Stolicą Japonii jest Tokio. To siódme największe miasto pod względem populacji na świecie znajduje się na wyspie Honsiu. Liczy ponad 13,9 mln mieszkańców. Stolica Japonii swoją aktualną nazwę otrzymała dopiero w 1868 roku, wcześniej znana była jako Edo. Nazwa Tokio oznacza w języku japońskim „Wschodnią Stolicę”.

Najbardziej znanymi dystryktami są Ginza, Shinjuku, Akihabara, Shibuya i Asakusa. To właśnie w nich znajdują się miejsca najbardziej oblegane przez turystów: Shibuya crossing, czyli skrzyżowanie, przez które jednorazowo przechodzi nawet 2500 przechodniów, Tokyo Skytree – najwyższa wieża świata licząca 634 m wysokości, pałac i ogrody cesarskie, Park Ueno obrastający małymi białymi i różowymi kwiatkami na przełomie marca i kwietnia, charakterystyczna pomarańczowa wieża Tokyo Tower przypominająca wieżę Eiffla oraz świątynia Sensō-ji. To jedynie kilka z głównych punktów znajdujących się na liście must see osób przybywających do Japonii turystów.

Ciekawym i równie obleganym miejscem jest też pomnik psa Hachikō na jednej z tokijskich stacji metra. Akita, który czekał w tym miejscu przez 10 lat na swojego pana, zasłużył również na film opowiadający jego historię. Rolę głównego bohatera odgrywa Richard Gere. Pies swoim oddaniem i lojalnością zaskarbił sobie serca mieszkańców, dlatego w 1934 roku postawiono mu pomnik z brązu.

Niestety podczas II wojny światowej został on przetopiony w ramach wspomagania gospodarki wojennej. Jednak nikt w Tokio nie zapomniał o tym wspaniałym, wiernym psie i w 1948 roku zamówiono kolejną figurkę i postawiono w tym samym miejscu. Dziś zdjęcia z Hachikō robi sobie prawie każdy turysta wysiadający na stacji Shibuya.

Kioto i gejsze

Drugim najbardziej znanym miastem Japonii jest oczywiście Kioto. Była stolica Kraju Kwitnącej Wiśni to zupełnie inny świat niż ogromne, nowoczesne i betonowe Tokio. To właśnie w Kioto można poczuć atmosferę Japonii, którą znamy z filmów.

Spacerując  Ścieżką Filozofów, można odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się w czasie o dobrych kilkaset lat wstecz, wokół możemy podziwiać drewniane domki, stare świątynie, wiekowe czerwone klony japońskie i mieszkańców przechadzających się w tradycyjnych kimonach. Kioto słynie także ze swojej wschodniej dzielnicy Gion. Powstała ona już w średniowieczu na terenie przed świątynią Yasaka, by zaspokoić potrzeby turystów licznie odwiedzających sanktuarium.

To właśnie tutaj spotkać można gejsze, a w zasadzie geiko, gdyż tak nazywane są one w dzielnicy Kioto. Różnica pojawia się w tłumaczeniu. Gejsza to „artysta” albo „człowiek sztuki”, natomiast geiko to „dziecko sztuki” albo „kobieta sztuki”. Gejsze znane są z wielu zdolności artystycznych, szkolą się przez wiele lat w specjalnych szkołach, by później zabawiać gości rozmową, tańcem, śpiewem i grą na instrumentach.

Głównym celem w życiu gejszy jest znalezienie bardzo bogatego męża, który będzie ją później utrzymywał. Same gejsze również nieźle zarabiają. Mówi się, że kolacja w towarzystwie jednej z nich to przyjemność kosztująca od 10 do 20 tysięcy dolarów.

Kuchnia

O wielu japońskich miastach można by pisać elaboraty. Każde z nich, nawet najmniejsze, ma jakąś swoją małą historię, własne tradycje oraz miejsca, które warto odwiedzić, na przykład piękne ogrody i restauracje. A właśnie, restauracje. Nie można pisać o Japonii i nie wspomnieć o jej kuchni. Polacy w dalszym ciągu kojarzą ten azjatycki kraj głównie z sushi. W ostatnich latach może też trochę z ramenem. Warto jednak wspomnieć, że sushi, jakie my znamy, ma niewiele wspólnego z tym prawdziwym, japońskim.

Pamiętam, jak przez pierwsze miesiące mojego pobytu w Kraju Kwitnącej Wiśni nie mogłam pojąć, że w typowych „susharniach” nie uświadczę zestawów maki z mango, awokado, białym serkiem i paluszkami krabowymi. Japońskie sushi to przede wszystkim duże kawałki surowej, świeżej ryby ułożone na niewielkiej ilości uformowanego w dłoni ryżu. Nic innego jak pojawiające się w zachodnich menu nigiri.

W Japonii popularne u nas maki, futomaki, California roll, Philadelphia roll i inne tego typu wymysły to zachodnia, głównie amerykańska interpretacja japońskiego sushi. Oczywiście znajdziemy też sushi w formie najbardziej lubianych u nas rolek. Będą one jednak dość „ubogie” jak na nasze standardy – z jednym składnikiem wewnątrz. Czasem, gdy sushi master zaszaleje, dołoży jeszcze od siebie 2 lub 3 składniki

Wróćmy jednak do tematu kuchni japońskiej, a nie skupiajmy się głównie na sushi. Warto wspomnieć również o takich potrawach jak tonkatsu, zaczerpnięta z Korei yakiniku, tempura, okonomiyaki, japońskie curry, udon, soba, sukiyaki, czy sashimi. Soba i udon to makarony. Pierwszy z nich jest makaronem z mąki gryczanej. Podaje się je zarówno na ciepło w bulionie, jak i na zimno, z sosem do maczania. Co ciekawe, podczas jedzenia makaronu Japończycy bardzo często siorbią. Za pomocą pałeczek wyławiają makaron z zupy i siorbiąc schładzają przed połknięciem. Nie jest to u nich żadne faux pas, jednak dla obcokrajowców może być początkowo niemałym szokiem.

Okonomiyaki, nazywane czasem japońską pizzą, to z kolei placek z posiekaną białą kapustą. W zależności od regionu można go zamówić z różnymi dodatkami. Charakterystyczny jest jednak sos, który nakłada się na końcu, i obfite ilości majonezu. Tonkatsu to mięso, ryby i warzywa smażone na głębokim oleju w panierce właśnie o tej nazwie. Najpopularniejszą formą tonkatsu jest wieprzowina podana z cieniutko posiekaną białą kapustą i zupą miso w zestawie.

Chcąc poczuć prawdziwą świeżość w japońskiej restauracji, warto zamówić sashimi. Sashimi to pokrojone w odpowiedni sposób kawałki surowej ryby. Bardzo często w restauracjach zwanych izakaya (bary, w których Japończycy spotykają się wieczorami) przy wejściu jest akwarium i sami możemy wybierać okaz, który następnie zostanie podany nam na stole.

W tym miejscu warto też wspomnieć o dość kontrowersyjnym daniu, jakim jest zabójczo świeże ikizukuri. Jest to jeden z najbardziej „brutalnych” sposobów serwowania jedzenia na świecie. Potrawę przyrządza się z żywych ryb i owoców morza, stąd też nazwa, która w dosłownym tłumaczeniu brzmi „przygotowywane z żywego”. Niesamowicie kontrowersyjny jest sposób podania dania, które jeszcze żyje, gdy dostajemy je na talerzu. Kucharz po wyciągnięciu zwierzęcia ze znajdującego się w restauracji zbiornika z wodą myje wciąż ruszającą się rybę, obdziera zwykle na naszych oczach z łusek, po czym wycina kawałki mięsa i kładzie je wokół reszty żyjącego jeszcze stworzenia na półmisku z lodem. Bez wątpienia jest to najświeższy posiłek na świecie. Pytanie tylko, czy podawanie go w ten sposób jest etyczne? Japończycy jednak nie widzą w tym najmniejszego problemu.

Psy i koty

Ich podejście do zwierząt potrafi być skrajne. Z jednej strony ryby i owoce morza, które traktują tylko w kategoriach pożywienia i zabawy (na przykład na festiwalach łowienie przez dzieci złotych rybek, które zwykle nie przeżywają w domach dłużej niż 2–3 dni), a z drugiej strony psy i koty traktowane dosłownie jak dzieci. By spotkać w Japonii na ulicy psa, który nie byłby ubrany według najnowszych trendów psiej mody, trzeba mieć prawdziwe szczęście.

Japończycy na swoich pupilów są w stanie wydać ogromne pieniądze. Comiesięczna wizyta ze zwierzakiem u fryzjera, czasem wiążąca się też z farbowaniem sierści (!), specjalne wózki do wychodzenia na spacer i wycieczki poza miasto, by czworonożni przyjaciele mogli zapozować do zdjęcia na tle popularnych zabytków i połaci kwiatów – to w Japonii nic nadzwyczajnego.

Jednak nawet w kwestii zwierząt mieszkańcy tego niezwykłego kraju potrafią być bezwzględni. Na ulicach nie uświadczy się błąkających psów, czy nawet chodzących luźno kotów, bo każdy taki zwierzak zostanie złapany i od razu oddany do schroniska. Niestety, w schronisku na nowy dom lub zagubionego właściciela może poczekać około 2 tygodni. Jeżeli w tym czasie nie znajdzie się ktoś chętny do adopcji, zwierzak zostaje uśpiony.

Prawda czy mit

Japonia to kraj wielu kontrastów. Posiada swoją niezwykłą historię, kulturę i tradycję, z której mieszkańcy tego kraju są niezwykle dumni. Dla wielu z nas pewne rzeczy mogą być niezrozumiałe, jednak gdy ktoś choć raz odwiedzi ten kraj, to później zawsze chce do niego wracać. Jest na tyle ciekawy i zaskakujący, że powstają czasem na jego temat niestworzone historie. Na koniec spróbujmy zweryfikować niektóre z nich. Dzięki temu, że spędziłam w Kraju Kwitnącej Wiśni ostatnich pięciu lat, mogę to zrobić.

To zaczynamy: ciekawostki o Japonii – prawda czy mit?

1. Podczas korzystania z toalety większość Japończyków nakłada specjalne „łazienkowe” kapcie.

Z tym „większość” to bym nie przesadzała. W domach nie ma specjalnych kapci, które ubiera się przed wejściem do toalety. Znajdują się one zwykle na siłowni czy w restauracjach, gdzie i tak zdejmujmy buty przed wejściem. Takie „zastępcze kapcie” są po prostu wygodniejsze, dzięki temu nie musimy za każdym razem wkładać swoich butów.

MIT

2. Mimo mroźnych zim wiele japońskich domów wciąż nie ma centralnego ogrzewania.

Prawdą jest, że w zdecydowanej większości domów, poza tymi leżącymi na Hokkaido, nie ma ogrzewania. Jednak z tymi mroźnymi zimami też bym nie przesadzała. Jeżeli temperatura spada poniżej zera, to tylko niewiele.

PRAWDA

3. Zielone światło nazywa się „blue”.

Tak, w sygnalizacji świetlnej światło, które u nas jest zielone, w Japonii nazywane jest „niebieskim”. Jednak tylko czasami ma ono niebieskawy odcień. Zwykle jest po prostu zielone.

PRAWDA

4. Rok szkolny zaczyna się w kwietniu.

Rzeczywiście, nie we wrześniu, a w kwietniu dzieciaki zaczynają tutaj rok szkolny.

PRAWDA

5. Tradycyjnie akceptowane przez Japończyków jest mieć kochankę, jeżeli żona nie może urodzić dziecka.

Yyy… no nie.

MIT

6. W języku japońskim uznaje się za niegrzeczne powiedzieć słowo „nie” w sposób bezpośredni.

Za niegrzeczne uważa się odmówienie komuś, na przykład wyjścia na kolację, drinka lub spełnienia czyjejś prośby. Jednak samo używanie słowa „nie” jest normalne. Dyskusja na zasadzie „Lubisz grzyby? Nie.” jest całkiem właściwa i dopuszczalna.

MIT

7. Papierosy można palić praktycznie wszędzie.

Wielu Japończyków pali, to fakt, jednak nie robią tego wszędzie. Wręcz przeciwnie. Wyznaczone są odpowiednie strefy/miejsca, w których można palić, a miejscowi restrykcyjnie się tego trzymają. Strefy na przykład w restauracjach są zwykle szczelnie zamknięte i mocno wentylowane, tak by dym nie przeszkadzał osobom, które nie palą. Wyjątkiem mogą być izakaye i malutkie japońskie restauracje – tam czasem pozwala się na palenie w towarzystwie innych gości.

MIT

8. Wiele kobiet w Japonii to zagorzałe fanki piłki nożnej.

Jak najbardziej! Na stadionach spotkać można tyle samo kobiet co mężczyzn. A najbardziej zagorzałymi kibickami są właśnie kobiety.

PRAWDA

9. Na autostradach obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 kilometrów na godzinę, ale i tak wszyscy jeżdżą szybciej – 120 kilometrów na godzinę.

Bzdura! Ograniczenia są od 80 do 110 km/h. Jednak zdecydowana większość jeździ zgodnie z przepisami. Jeżeli jest ograniczenie do 80, to maksymalnie pojadą 100 km/h, więc generalizowanie, że i tak wszyscy jeżdżą 120, jest zdecydowaną przesadą.

MIT

10. W języku japońskim nie ma przekleństw. Najgorsze, co można powiedzieć, to „głupi” lub „idiota”.

Cóż mam powiedzieć? To prawda. Tutaj, jeżeli chce się kogoś obrazić, to zwraca się do obcej osoby w sposób bezpośredni, a nie używając „grzecznego japońskiego”. Nazwanie kogoś „baka”, czyli „głupi” jest czasem mniej obraźliwe niż zwrócenie się do kogoś w nieodpowiedni sposób. Chcecie obrazić kogoś w Japonii? To zamiast: Przepraszam najmocniej, czy byłby Pan na tyle uprzejmy i podał mi tę puszkę? Bardzo przepraszam, że o to proszę!, powiedzcie: Daj mi tę puszkę. Na pewno osiągniecie swój cel. Natomiast jednym z najgorszych przekleństw jest „gówno”.

PRAWDA

11. Ludzie nie stoją w chaotycznych skupiskach, nawet wsiadając do pociągu, ustawiają się w kolejkach.

Nie ma potrącania, popychania i poszturchiwania się nawzajem.

Zgadza się, wielokrotnie wspominałam o tym we wpisach na moim blogu Miss Gaijin.

PRAWDA

12. W restauracjach porcje dań są bardzo małe, ciężko się nimi najeść.

Całkowita bzdura. Zestawy i porcje w restauracjach są zwykle bardzo duże. W związku z tym, że niegrzecznie jest cokolwiek zostawić i należy zjeść wszystko, bardzo często prosiłam męża, by po mnie dojadł, a wcale nie jem mało.

MIT

Przeczytaj kolejnych 13 ciekawostek o Japonii.

Czytaj str: 186-196

autor: Natalia Grębowicz-Kamińska

Może Ci się spodobać

Zostaw komentarz