PETS STYLE
  • Aktualności
  • Diamenty Zoologii
  • Pies
  • Kot
  • Akwarystyka
  • Ptaki & Gryzonie
  • Lifestyle
  • Quiz
Ciekawostki o psachPies

Zwierzęta na ślubie, pies na weselu – czy to dobry pomysł?

przez Zbigniew Joniec 4 stycznia, 2022

Pies to najlepszy i najwierniejszy przyjaciel, dlatego chcemy, by towarzyszył nam podczas najważniejszych chwil w życiu. I tak pojawia się pytanie, czy pies na weselu to dobry pomysł? Jak podjąć właściwą decyzję? Czym się kierować? Odpowiadamy na te pytania i przywołujemy doświadczenia miłośników zwierząt.

Wszystko zależy od charakteru zwierzaka i stanu jego zdrowia. Mocna więź z pupilem sprawia, że chcemy, by uczestniczył w naszym ślubie. Pamiętajmy, nie każde zwierzę jest przyzwyczajone do hałasu i tłumu ludzi. Takie bodźce mogą wywołać u niego:

  • dyskomfort,
  • strach,
  • stres

Dlatego wielu behawiorystów zaleca, by zostawić czworonoga u kogoś zaprzyjaźnionego. Nie zawsze jednak mamy tak dobre kontakty np. z sąsiadami. Z kolei pozostawienie psa u obcej osoby może spowodować, że to my będziemy mieć duszę na ramieniu. I to nie z powodu przedślubnego stresu, a dlatego, że będziemy zastanawiać się, jak miewa się nasz pupil.

Pies na weselu to zły pomysł? Niekoniecznie!

Kompromisem może okazać się zabranie psa na wesele, ale nie na całe. Najlepiej, by większość czasu spędził w pokoju hotelowym.

– Mój piesek miał 12 lat, kiedy braliśmy ślub. Zależało mi, by brał udział w uroczystości, ponieważ był ze mną od dziecka. Ślub był plenerowy, podczas ceremonii pies stał w pierwszym rzędzie z moją rodziną. Później część czasu spędził w pokoju hotelowym. Pojawił się na weselu dwa razy – opowiada Klaudia Kulczewska. – Był z nami też na sesji zdjęciowej podczas wesela. Pies chorował na serce i zmarł niecałe dwa miesiące po ślubie, więc tym bardziej cieszę się, że mógł wziąć udział w tak ważnym dla mnie dniu.

Nie zawsze sąsiedzi mogą zaopiekować się naszym psem, a zostawiać przyjaciela w hotelu dla psów to dla wielu osób ostateczność. Mimo starań pracowników hotelu i dobrej opieki pies może czuć się zestresowany, bo nie wie, dlaczego pozostawiliśmy go w obcym miejscu.

– W zeszłym roku byliśmy na weselu kuzynki. Był to okres wakacyjny, sąsiedzi, u których zwykle zostawialiśmy naszego psa rasy shih tzu, akurat byli na urlopie. Zdecydowaliśmy się wziąć psa ze sobą i nie byliśmy jedyni. Na wesele Państwo Młodzi też zabrali swoje trzy psy rasy shih tzu. Wyszło na to, że nasza rodzina to miłośnicy shih tzu. Państwo Młodzi wynajęli domek i dwóch opiekunów, którzy wyprowadzali psy i je karmili. My również w trakcie wesela do nich zaglądaliśmy. Pieski były szczęśliwe – opowiada Justyna Wielińska, zaprzeczając demonizującym opiniom sugerującym, że zabieranie psa na wesele zawsze jest ogromnym stresem dla zwierzęcia.

Znasz charakter swojego psa? Weź to pod uwagę!

Na pobyt psa podczas swojego wesela pozwoliła także miłośniczka psów Anna Janukiewicz. – Na wesele przyjechali nasi znajomi z miasta odległego o 400 km i już wcześniej pytali, czy mogą zabrać swoją sunię spanielkę. Skontaktowałam się wówczas z hotelem i nie było problemu. Mimo że był to rok 2007, więc już jakiś czas temu, to z tego, co pamiętam, nie było dodatkowej opłaty za psa. Chelsee, bo tak wabiła się sunia, podczas mszy była w pokoju, a w czasie wesela właściciele kilkukrotnie zaglądali do niej. Pamiętam też, że biegała pod opieką po ogrodzie.

Pies na weselu to nie zawsze dobry pomysł. Weź pod uwagę charakter swojego pupila.

Pani Anna, która sama była wtedy panną młodą, również miała psa. Wabił się Lakuś. Dlaczego nie zabrała go na własne wesele?

– Nasz psiak był adoptowany. Miał dwa lata, kiedy do nas trafił. Niespecjalnie lubił hałas i tłumy. Nawet goście w domu go irytowali. Potrafił szczekać lub załatwić swoje potrzeby w pokoju. Wiedzieliśmy, że nie nadaje się na wesele, gdzie jest muzyka, hałas i alkohol. Został w naszym mieszkaniu. W dniu wesela był doglądany przez sąsiada. Był wyprowadzany i karmiony. Następnego dnia opiekę nad nim przejęła moja mama. My wróciliśmy wieczorem – opowiada Anna Janukiewicz. W tym przypadku zdecydowała świadomość potrzeb danego psa i to, że pani Anna doskonale znała charakter Lakusia.

– Laki był z nami 16 lat, zawsze zapewnialiśmy mu komfortowe warunki: jeździł z nami na wakacje, a jeśli z różnych powodów nie mógł, zostawał w domu pod opieką brata lub mojej mamy. Co do Chelsee, to ona miała inne usposobienie: nie przeszkadzał jej hałas, tańce itp. Może to kwestia wieku albo tego, że nie miała za sobą ciężkich przeżyć jak mój Laki – dodaje pani Anna.

Pierwszy taniec z… psem!

Natalia swój ślub ma dopiero przed sobą, ale nie wyobraża sobie, by swoje psy pozostawić w hostelu dla psów. Ponadto jeden z jej psów będzie uczestniczył w pierwszym tańcu.

– Planujemy wesele, ale już teraz wiem, że moje psy będą częściowo na weselu, a częściowo w hotelu. Obecnie trenujemy swój pierwszy taniec z elementami występu psa. Nasz drugi pies też będzie na weselu, ale nie będzie tańczył, bo jest nadreaktywny. Zresztą sami byliśmy na takim weselu, na którym podczas imprezy był obecny pies pary młodej, sznaucer. Absolutnie nie było widać po nim żadnych stresowych objawów. Na górze sali były pokoje i państwo młodzi co jakiś czas go tam zaprowadzali, jednak większość czasu był z nami na dole – mówi Natalia Kołtuniak, właścicielka dwóch psów rasy airedale terrier z hodowli Terriermania.

Zwierzęta z parą młodą przed obiektywem

Z obecności zwierząt podczas przygotowań do ślubu zawsze cieszy się Anna Stasiak, fotografka, właścicielka firmy White Dreams Fotografia.

– Ślub to wyjątkowe wydarzenie w życiu zakochanych. Tak samo wyjątkowe, jak stresujące. Kiedy pojawiam się w domu panny młodej jeszcze przed ceremonią, aby sfotografować, jak przygotowuje się do ślubu, często poznaję najmniejszych członków rodziny: zwierzaki. I uwielbiam ich obecność! Czworonogi, które spotykałam, zawsze miały niesamowity wpływ na nastrój właścicielki. Psy bardzo wyczuwają emocje, nie odstępują pań na krok, wpatrują się prosto w oczy, proszą o „głaski”. Lubię rozmawiać z klientkami o psach, często proponuję wspólne zdjęcia na pamiątkę, łapię też niespodziewane chwile. Zawsze pytam, czy zwierzę będzie obecne na weselu, ale… jeszcze się taka sytuacja nie zdarzyła – przyznaje Anna Stasiak. – Właściciele psów są bardzo empatyczni i nie chcą narażać swoich podopiecznych na dyskomfort, wolą oszczędzić im nerwów związanych z głośną muzyką czy dużą liczbą nieznanych osób. Zazwyczaj pupil zostaje w domu, najczęściej doglądają go sąsiedzi.

Pani Annie zdarzały się też sytuacje, gdy para młoda decydowała się zabrać zwierzę do hotelu, w którym odbywało się wesele.

– Psiak zostaje wtedy w pokoju, gdzie co jakiś czas dbają o niego najbliżsi. Sporadycznie słyszę, że psiak jest w specjalnie przystosowanym psim hostelu, ale jeśli tak, to jest to miejsce sprawdzone przez właścicieli, znane zwierzakowi i przez niego lubiane – dodaje Anna Stasiak.

Nie zawsze są to psy. Na zdjęciach Anny z White Dreams Fotografia można zobaczyć również myszki, świnki morskie, papugę czy kota.

Psy wyczuwają emocje i mają wspaniały wpływ na nastrój panny młodej.

– Często proponuję, aby para wzięła pupila na sesję plenerową, która odbywa się jakiś czas po ślubie. Już po stresie i można poszaleć. Jedna z moich par wymarzyła sobie sesję z końmi, ponieważ poznali się na zajęciach jeździeckich, więc czasem mam do czynienia z nieco większymi czworonogami. Na pewno towarzyszy takim sesjom sentyment i mnóstwo miłości do braci mniejszych. A mnie zwierzęta ułatwiają pracę. Sprawiają, że spojrzenia i uśmiechy są naturalne, pozy wdzięczne, materiał różnorodny i bogaty w kadry. Współpraca ze „zwierzolubami” to sama przyjemność – dodaje Anna Stasiak.

Pies na weselu: brać czy nie brać? Opinia behawiorysty

A co na to wszystko behawiorysta, zajmujący się szkoleniem psów? – Ze swojego doświadczenia polecałbym, aby pies pozostał w hotelu lub pod opieką kogoś z rodziny czy przyjaciół. Dla państwa młodych i ich najbliższych dzień wesela to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu. Chciałoby się, aby nasz czworonożny przyjaciel towarzyszył w tych chwilach. Trzeba jednak popatrzeć na sprawę oczami psa. Napięcie, emocje, pośpiech, zapachy, jedzenie, muzyka, gwar, tłum ludzi. Czy nasz pies jest na to gotowy? W jakim jest wieku? Jak dobrze jest zsocjalizowany? W jakiej jest kondycji psychicznej i fizycznej? Może być to dla niego stresująca noc – zaznacza Krzysztof Tatar, behawiorysta i twórca kanału Tatar i Pies. – Oczywiście decyzja należy do opiekunów.

A co należy zrobić, jeżeli zdecydujemy, by pies towarzyszył nam w tym ważnym dniu? – Najlepiej wyznaczyć osobę, która będzie zajmowała się zwierzęciem, stworzyć pupilowi miejsce na uboczu, gdzie będzie mógł odpoczywać. Jeżeli mówimy o psach, to dobrze spożytkować ich energię przed uroczystością i pamiętać, by pozostawić psa jedynie na część uroczystości – podpowiada Krzysztof Tatar. – W przeciwieństwie do nas, ludzi, psy potrzebują o wiele więcej snu. Warto więc poprosić gości, aby nie zwracali uwagi na psa (on jest jeden, a gości wielu), nie głaskali go i nie mówili do niego. W podjęciu decyzji może pomóc chwila refleksji, czy robimy to dla psa, czy dla swojego ego?

Zanim odpowiemy więc na pytanie, czy zabierać swojego psa na ślub, uwzględnijmy wszystkie za i przeciw, a także to, jaki charakter ma nasz zwierzak, co lubi, jak zachowuje się w towarzystwie większej grupy osób. Weźmy pod uwagę również jego stan zdrowia. Ślub to wyjątkowe wydarzenie w naszym życiu, ale jeżeli zwierzę jest dla nas ważne, to decyzję o zabraniu go na wesele przemyślmy dokładnie. Wykażmy się wyjątkową dawką nie tylko przywiązania, ale też empatii.

Pies na weselu. Co możesz zrobić?

  • Zabrać psa na wesele, ale zadbać o to, by była możliwość pozostawienia go w czasie imprezy w pokoju hotelowym przy sali weselnej. W czasie wesela osoba, którą pies zna, powinna zajrzeć do niego kilka razy i wyprowadzić na spacer.
  • Pozostawić psa u kogoś zaprzyjaźnionego, kogo nie będzie na weselu, lub u sąsiada. Najważniejsze, by pies znał tę osobę.
  • Pozostawić psa w hostelu dla psów (potraktuj to jako ostateczność, pobyt w takim hostelu i tak będzie stresem dla psa).

autor: Kinga Czernichowska

4 stycznia, 2022 0 Komentarze
0 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
KotPoradnik

Jak nauczyć kota korzystać z kuwety?

przez Pets Style 4 stycznia, 2022

Koty znane są z zamiłowania do czystości. Mruczki instynktownie poszukują dogodnych miejsc do wydalania i zakopywania swoich odchodów. Nauczenie kota korzystania z kuwety zwykle nie przysparza większych trudności. Wygodna kuweta i odpowiedni żwirek z pewnością pomogą wyrobić właściwe nawyki u kota. Niektóre koty potrzebują jednak krótkiego treningu toaletowego. Podpowiadamy, jak nauczyć kota korzystać z kuwety i co zrobić, jeśli mruczek nagle przestał korzystać ze swojej toalety.

Naturalne zachowania związane z wydaleniem u kotów

Nawyki związane z wydalaniem u kotów kształtują się już w pierwszych tygodniach życia. Przez pierwsze 3 tygodnie po narodzeniu małe zwierzaki oddają mocz i kał pod wpływem stymulacji dotykowej – wylizywania okolic brzucha i odbytu przez matkę. Gdy kocięta zaczynają spożywać pokarm stały, łatwo uczą się prawidłowych zachowań związanych z wydalaniem od swojej matki. Kocięta obserwują i naśladują jej zachowania. Kotka pokazuje im, co mają robić – jak wybierać odpowiednie miejsca do załatwiania potrzeb fizjologicznych i w jaki sposób zakopywać odchody. Zwykle kociaki potrafią załatwiać się w kuwecie już w 6–7 tygodniu życia.

Kocięta obserwują i naśladują zachowania matki.

Koty instynktownie poszukują podłoża, które pozwoli im zamaskować ślady zapachowe i zakopać odchody. Dostęp do konkretnych miejsc i typów podłoży na pierwszym etapie życia może wpłynąć na późniejsze preferencje kotów w tym zakresie.

Jak nauczyć kota korzystać z kuwety – krok po kroku

Większość młodych kotów trafiających do nowych domów potrafi korzystać z kuwety. Nawet takie zwierzaki mogą potrzebować jednak odpowiedniego ukierunkowania i wzmocnienia zachowań. Zdarza się, że zmiana otoczenia, powiązana ze zmianą kuwety i żwirku, powoduje, że kociak musi przejść ponowny trening toaletowy. Również w przypadku kociąt wychowujących się bez matki lub bezdomnych naukę trzeba rozpocząć od początku.

Poniżej znajdziesz kilka praktycznych wskazówek, jak nauczyć kota korzystać z kuwety

Wybierz odpowiednią kuwetę dla kota

Aby nauczyć kota korzystania z kuwety, musisz pokazać mu, że to miejsce idealne do wydalania. Dla pupila powinieneś wybrać kuwetę, która umożliwi mu realizowanie naturalnych zachowań związanych z oddawaniem moczu i kału. W naturze koty załatwiają potrzeby fizjologiczne na otwartej przestrzeni, dlatego najbardziej odpowiadają im toalety bez pokrywy.

Kuweta dla kota musi być też na tyle duża, by zwierzak mógł się w niej swobodnie obrócić (jej długość powinna odpowiadać 1,5 długości ciała kota, a szerokość wynosić tyle samo co długość ciała pupila). Dla kociąt warto zakupić kuwetę z obniżonym wejściem, ułatwiającym wchodzenie. Kuweta musi być wypełniona żwirkiem do wysokości przynajmniej 5 cm, by kociak mógł swobodnie kopać w podłożu.

Wybierz odpowiedni żwirek

Żwirek dla kota powinien być zbliżony do podłoża, z jakiego mruczki zwykle korzystają w naturze. Z reguły najlepszy będzie miękki, drobnoziarnisty, zbrylający się żwirek bentonitowy, o naturalnym zapachu. Możesz też zaoferować kotu różne żwirki, by sprawdzić, który typ mu najbardziej odpowiada.

Zaraz po przybyciu zwierzaka do nowego domu jego toaletę wypełnij tym samym podłożem, z jakiego korzystał wcześniej w hodowli. W kolejnych tygodniach mieszaj dotychczasowe podłoże z nowym, aż do pełnego wycofania pierwszego.

Niekiedy kocięta podjadają żwirek w czasie korzystania z kuwety. Jest to dla nich normalny sposób badania elementów otoczenia i zaspokojenia potrzeby żucia w okresie ząbkowania. Kociakom, które przejawiają takie zachowanie, najlepiej zaoferować żwirek kukurydziany lub drewniany.

Kuwetę musisz zawsze utrzymywać w czystości. Nieprzyjemny zapach i brudny żwirek mogą zniechęcać kota do korzystania z toalety. Pamiętaj więc o regularnym sprzątaniu kociej toalety – w trakcie nauki kuwetowania wybieraj zużyty żwirek 2 razy dziennie.

Kuwetę musisz zawsze utrzymywać w czystości.

Zapewnij kociakowi łatwy i szybki dostęp do kociej toalety i naucz korzystać kota z kuwety

Kocią kuwetę należy umieścić w odpowiednim miejscu – łatwo dostępnym, dyskretnym, bezpiecznym, dobrze oświetlonym i umożliwiającym obserwację otoczenia. Co ważne – kuwety nie wolno ustawiać w pobliżu miski i legowiska kociaka – w naturze koty starają się nie załatwiać potrzeb fizjologicznych w miejscu, w którym jedzą lub wypoczywają. Warto pamiętać, że kuweta dla kota nie powinna znajdować się w zamkniętym pomieszczeniu, szafie czy w rogu pokoju.

Na każdego kota w domu powinna przypadać jedna kuweta. W domu należy też ustawić dodatkową kuwetę dla całej kociej grupy. Ważne jest także, by w piętrowym domu na każdym poziomie znajdowała się przynajmniej jedna toaleta

Ogranicz kocią przestrzeń

W trakcie treningu toaletowego warto ograniczyć kocią przestrzeń do jednego pomieszczenia. Pozwoli to zminimalizować ryzyko niepowodzeń – kociak, który swobodnie eksploruje cały dom, z pewnością znajdzie inne dogodne miejsca do wydalania i często nie będzie zadawał sobie trudu, by dobiec do kuwety, gdy poczuje taką potrzebę. Z pomieszczenia, w którym przebywa zwierzę, usuń miękkie i chłonne tekstylia (np. dywany), na których zwierzak może próbować się załatwić

Umieszczaj kociaka w kuwecie po posiłku i zabawie

W przypadku kociąt nauka korzystania z kuwety polega głównie na stymulowaniu zwierząt do naturalnych zachowań. Mruczek musi nauczyć się, do czego służy kuweta i jak do niej trafić. W tym celu musisz umieszczać kota w toalecie wiele razy dziennie – zwłaszcza po każdym posiłku i energicznej zabawie. Dodatkowo możesz rozgarnąć trochę żwirku, by zachęcić zwierzaka do korzystania z kuwety i kopania w podłożu.

Nadzoruj poczynania kociaka

Kot, który chce oddać mocz lub kał, zwykle wyraźnie to sygnalizuje. Może nerwowo chodzić, wąchać różne powierzchnie i usiłować w nich kopać. Jeśli zauważysz tego typu sygnały, jak najszybciej umieść pupila w kuwecie.

Wzmacniaj pożądane zachowanie, czyli jak nauczyć kota korzystać z kuwety raz a dobrze

By ukształtować u kota właściwe nawyki toaletowe, powinieneś nagradzać go za każdym razem, gdy załatwi się w kuwecie. Czułe głaskanie i pochwała słowna dobrze wpływają na wzmocnienie pożądanego kociego zachowania. Podawanie nagród w postaci smakołyków w tym przypadku nie zawsze się sprawdza – wydalanie i jedzenie to dwa wykluczające się zachowania.

Nie każ kota, jeśli załatwi się poza kuwetą.

Jeśli kociak załatwi się poza kuwetą, nie powinieneś go karać. Zanim pupil nauczy się czystości, może minąć trochę czasu. Wszystkie zabrudzone powierzchnie musisz oczywiście dokładnie wyczyścić za pomocą środka enzymatycznego. Postaraj się wykazać wyrozumiałością i cierpliwością – każdemu kotu zdarzają się niepowodzenia.

Dlaczego dorosły kot nie korzysta z kuwety?

Dorosły kot może przestać korzystać z kuwety z wielu powodów. Do najczęstszych przyczyn brudzenia poza kuwetą należą:

  • niewłaściwe warunki higieniczne panujące w toalecie (np. zbyt rzadka wymiana żwirku),
  • negatywne skojarzenia związane z kuwetą (np. ból podczas oddawania moczu, atak ze strony innego kota),
  • utrata nawyków higienicznych związana z procesem starzenia się (tzw. zespół zaburzeń poznawczych),
  • zmiana kuwety lub żwirku,
  • wysoki poziom stresu/lęku/rozdrażnienia (kot staje się bardziej wrażliwy na warunki panujące w kuwecie),
  • problemy z dotarciem do kuwety (np. choroby stawów, blokowanie dostępu do toalety przez inne zwierzę czy dziecko).

W dużym uproszczeniu można przyjąć, że jeśli kot oddaje mocz i pozostawia odchody w pobliżu kuwety, akceptuje jej lokalizację, ale nie odpowiadają mu panujące w niej warunki (np. ściółka, czystość). Jeżeli kot unika wydalania w miejscu, w którym stoi jego toaleta, być może nie odpowiada mu lokalizacja kuwety. Wydalanie na konkretnym podłożu (np. gładkim) zazwyczaj świadczy o tym, że pupil preferuje inny typ żwirku niż ten znajdujący się w jego toalecie.

Jak nauczyć dorosłego kota korzystania z kuwety?

Trening kuwetowy dorosłych kotów jest dosyć podobny do tego, jaki przeprowadza się u kociąt. Jeśli jednak dorosły kot nagle przestaje korzystać z kuwety, powinieneś najpierw skontrolować stan jego zdrowia.

Aby rozwiązać problem z brudzeniem poza kuwetą, musisz uczynić kocią toaletę miejscem bardziej atrakcyjnym i przyjaznym, bazując na preferencjach pupila. W tym celu możesz zwiększyć częstotliwość jej czyszczenia, zmienić rodzaj żwirku lub lokalizację kuwety (spróbuj ustawić ją w miejscu, w którym zwierzak brudzi). Dobrym pomysłem jest też zwiększenie liczby kuwet w domu i rozstawienie ich w różnych pomieszczeniach. Jeśli działania te nie przyniosą rezultatów, skonsultuj się z behawiorystą.

autor: Marta Majewska

4 stycznia, 2022 0 Komentarze
0 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
PiesŻywienie psa

Zdrowe przysmaki dla psów prosto z Polski

przez Pets Style 3 stycznia, 2022

Poszukiwanie idealnych przysmaków dla szczeniąt i psów dorosłych jest wyzwaniem dla każdego świadomego opiekuna. Chcemy, by były naturalne i zdrowe, a jednocześnie bardzo smakowite i wygodne do podawania. Nie zaszkodziłoby, gdyby producent dbał o ekologię, a nasz zakup wspierał lokalnych dostawców. Czy istnieje marka łącząca te wszystkie cechy? Znaleźliśmy dla Ciebie Empire, czyli naprawdę zdrowe przysmaki dla psów.

Empire — gdzie powstają zdrowe przysmaki dla psów? 

Marka Empire to w 100 procentach polska firma o światowym zasięgu. Składniki ich karm i smaczków dla Twojego pupila pochodzą od lokalnych i zaufanych krajowych producentów. Marka bazuje na bezzbożowych recepturach, które są hipoalergiczne i bezpieczne dla psów z wrażliwym przewodem pokarmowym.

Czym są funkcjonalne smakołyki dla psa?

Empire oferuje nie tylko pyszne „ciastka”, ale i wartościowe dodatki do diety psa. Misją firmy jest dbanie o zdrowie czworonogów, dlatego uzupełniła swoje zdrowe przysmaki dla psa o dodatki funkcjonalne. Taki zabieg sprawia, że ich smaczki mają nowe prozdrowotne właściwości. Sprawdźmy jakie!

Zdrowe przysmaki dentystyczne Denta Care dla psa

Prawidłowa pielęgnacja jamy ustnej jest ważna na każdym etapie życia czworonoga.

W ofercie marki Empire znajdziesz doskonałe przysmaki dentystyczne dla psa. Badania wskazują, że codzienne stosowanie takich produktów ogranicza odkładanie się płytki nazębnej. Przysmaki dentystyczne z pewnością minimalizuje także ryzyko powstawanie stanów zapalnych dziąseł. Linia Denta Care Empire jest w 100 procentach naturalna, dlatego w składzie nie znajdziesz konserwantów ani surowców GMO.

Odpowiedni kształt i dodatek olejku z eukaliptusa sprawiają, że przysmaki dentystyczne dla psa Denta Care doskonale wspierają higienę jamy ustnej Twojego psa. Ich stosowanie po pierwsze zapobiega namnażaniu się bakterii, a po drugie eliminuje nieprzyjemny zapach z pyska.

Przysmaki Empire – gdzie zdrowie łączy się ze smakiem.

Regenerujące zdrowe przysmaki dla psów FlexaCare

Czy wiesz, że nawet 20% dorosłych psów cierpi na choroby stawów? Z myślą o tych czworonogach powstała linia smakołyków Empire FlexaCare. Żywienie zwierząt z zaburzeniami układu ruchu ma ogromne znaczenie, dlatego warto wybierać najlepsze produkty. Stosując właściwe suplementy, nie tylko wspomożesz proces regeneracji tkanki chrzęstnej, ale i przyniesiesz ulgę swojemu ulubieńcowi.

Przekąski Empire FlexaCare są bezzbożowe, by wspomagać także stawy psich alergików.

Produkt ma niski indeks glikemiczny, co sprawia, że jest zdrowszy dla Twojego pupila. Składniki tych smaczków wspomagają także zdrowie skóry i sierści Twojego psa.

Do wyboru masz zarówno FlexaCare Roladki Wołowe, jak i FlexaCare Kolagenowy Suplement. Zapewniają one prawidłową sprężystość całego aparatu ruchu. Minimalizuje to ryzyko kontuzji u zwierząt aktywnych. Dodatek kolagenu w diecie psa wzmacnia także rozwijające się chrząstki stawowe u młodego psa dużej rasy, dlatego warto rozważyć je u rosnących czworonogów.

Przysmaki treningowe Empire — treserki dla psa

Na rynku zoologicznym jest wiele rodzajów smaczków dla psów. Sprawdzają się one w różnych sytuacjach. Dobre przysmaki dla psa stosowane podczas treningów powinny być po pierwsze małe, a po drugie smakowite. Mają one stanowić cenną nagrodę, ale nie rozpraszać uwagi Twojego psa podczas ćwiczeń. Empire oferuje linię treserek Splendido, która dobrze sprawdzi się podczas zabaw z pupilem.

Bogactwo smaków linii Splendido

Jesteś opiekunem psiego smakosza? Wiesz zatem jak trudno wśród różnych produktów dla psów znaleźć naprawdę kuszącą karmę dla psa i kuszący przysmak, czy smakołyk. Naturalne i zdrowe przysmaki dla psów stworzone przez markę Empire są zarówno aromatyczne, jak i smakowite. W linii Splendido znajdziesz: frykasy drobiowe, z jagnięciny i królika.

Wszystkie smakołyki z linii Splendido powstają ręcznie i są wzbogacone o autorską formułę AAC (AntiAgeCoctali).

Została ona stworzona na bazie mieszanki dziko rosnących ziół, dlatego po pierwsze wzmocni system odpornościowy Twojego psa, a po drugie będzie hamować procesy starzenia. Co wyróżnia poszczególne smaczki?

  • Frykasy z jagnięciny zawierają witaminy z grupy A, C i E, czyli naturalne antyoksydanty. Doskonale wspomagają one prawidłowe funkcjonowanie serca, mózgu i wzroku. Dodatek inuliny będzie stymulował mikrobiotę w przewodzie pokarmowym Twojego psa.
  • Frykasy z królika to L-karnityna i mieszanka kwasów omega-3, które m.in. chronią organizm psa przed procesami zapalnymi.
  • Frykasy z mięsa drobiowego mają witaminy z grupy A, C i E oraz naturalne prebiotyki. Wszystkie składniki wspierają
    prawidłowe funkcjonowanie organizmu psa oraz działanie jego przewodu pokarmowego.

Na co zwrócić uwagę, wybierając zdrowe przysmaki dla psów?

Oferta smaczków dla psów jest bardzo bogata. Możesz mieć zatem chwilową trudność w wyborze właściwego produktu. Zwróć uwagę na listę składników, datę ważności, sposób pakowania i wygląd przysmaku. Przeanalizuj z nami skład na etykiecie przysmaków marki Empire.

Przysmak FlexaCare Roladki Wołowe składa się z wołowiny oraz wody. Pod pojęciem „wołowina” kryje się 40% kolagenu wołowego, 30% mięsa i 1,3% tłuszczu. Skład jest zatem prosty i przejrzysty. Nie ma konserwantów, barwników ani popularnych alergenów.

Jak powstają zdrowe przysmaki dla psów od marki Empire?

Wiesz już, że marka Empire pochodzi z Polski. Do tworzenia karm i smaczków wykorzystywane są głównie produkty z lokalnych gospodarstw ekologicznych. Do produktów Empire nie trafiają nie tylko składniki GMO, ale także mączki mięsno-kostne, czy pszenica.

Swoje zdrowe przysmaki dla psów marka Empire produkuje ręcznie.

Cały proces przebiega z zachowaniem maksymalnych zasad higieny i bezpieczeństwa, dlatego nie musisz się o nic martwić!

Dlaczego warto wybrać zdrowe przysmaki dla psów marki Empire?

Podsumowując, przysmaki dla psa marki Empire mają wiele niekwestionowanych zalet.

  • Są bezglutenowe, co zmniejsza ryzyko niepożądanych reakcji na pokarm.
  • W ofercie marki znajdują się przysmaki funkcjonalne – wspierające stawy lub higienę jamy ustnej psa.
  • Wszystkie produkty marki Empire są regularnie badane pod kątem mikrobiologicznym.
  • Wybierając ten produkt, wspierasz polską firmę i lokalnych dostawców.
  • Przysmaki i smakołyki Empire to gwarancja smakowitości. Nadają się zatem nawet dla wybrednych pupili.

Możesz być pewny, że każdy z tych smaczków wywoła wesołe merdanie ogonem. Wybierz naturalne i zdrowe przysmaki dla psów Empire. Ciesz się radością i długim życiem swojego pupila.

3 stycznia, 2022 0 Komentarze
0 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
Ciekawostki o psachPies

Horoskop dla psa na 2023 rok. Prognoza dla każdego znaku zodiaku

przez Pets Style 29 grudnia, 2021

Wielkimi krokami zbliża się rok 202. Przygotowaliśmy horoskop dla psa dla każdego znaku zodiaku. Wystarczy, że znasz datę narodzin swojego psa, a będziesz mógł sprawdzić, co go czeka w przyszłym roku. Ludzie chętnie sprawdzają swoje horoskopy – niektórzy naprawdę w nie wierzą, inni robią to z czystej ciekawości, traktując astrologiczne prognozy z przymrużeniem oka. A co, jeśli spróbujemy czytać w gwiazdach dla naszych czworonożnych przyjaciół? Jaki będzie psi horoskop dla każdego znaku zodiaku?

Oto psi horoskop – sprawdź, co czeka Twojego psa w 2023.

Horoskop dla psa urodzonego zimą

Koziorożec, 22 grudnia – 20 stycznia

Psy to najwierniejsi przyjaciele, a pies spod znaku Koziorożca nie odstępuje człowieka na krok. To zwierzęta spokojne i opanowane, wiecznie spragnione towarzystwa człowieka.

Horoskop dla Koziorożca mówi, że w 2023 roku pies spod tego znaku zodiaku nie będzie narzekał na żadne dolegliwości. A co najważniejsze, jego organizm jest wyjątkowo silny.

Wodnik, 21 stycznia – 18 lutego

Pies spod znaku Wodnika jest duszą towarzystwa i doskonałym przyjacielem, ale ceni sobie też poczucie wolności i niezależności. W lesie czy nad wodą lubi pobiec w siną dal, a później oczywiście wróci tam, gdzie zostawił przerażonego właściciela.

W 2023 roku pies spod tego znaku może mieć problem z emocjami. Niewybiegany zacznie dusić się w domu i szukać ujścia swojej energii w niewłaściwych sytuacjach.

Uważaj na stan zdrowia Wodnika. Horoskop mówi, że może pojawić się kilka infekcji. Dieta bogata w aminokwasy powinna im zapobiec.

Ryby, 19 lutego – 20 marca

Pies spod znaku Ryb jest wesoły, towarzyski, przyjacielski, ale nie lubi, kiedy mu się odmawia. Ma swoje zdanie. Dlatego, podobnie jak w przypadku Wodników, psy spod znaku Ryb powinny nauczyć się radzenia z emocjami – pomóc może behawiorysta.

Zdrowie Ryb w 2023 roku nie przedstawia się najlepiej. Horoskop mówi, że może pojawić się choroba wywołana stresem, np. związanym z przeprowadzką.

Przeczytaj psi horoskop i sprawdź, co czeka Twojego psa w 2023 roku.

Horoskop dla psa urodzonego wiosną

Baran, 21 marca – 20 kwietnia

Pies spod tego znaku jest bardzo uparty i niezwykle ciekawski, lubi też ruch. Zatrzymuje go każdy nieznany zapach na spacerowej trasie. Nie znosi rutyny, więc na hasło „wycieczka” myśli: „w to mi graj!”. I dobrze, bo w 2023 roku podróży mu nie zabraknie. Podczas nich pies spod znaku Barana spotka wielu nowych czworonożnych przyjaciół. Kto wie, może jego właściciel również pozna miłość podczas wspólnych wakacji z psem?

Horoskop na 2023 rok przynosi też pozytywne wieści dotyczące zdrowia. U Barana nie powinny wystąpić żadne poważniejsze choroby.

Byk, 21 kwietnia – 20 maja

Pies spod znaku Byka lubi komfort i wygodę. Najchętniej przeleżałby razem z właścicielem cały dzień na kanapie, oczywiście z przerwą na wspólne spacery. Byk to też straszny łakomczuch, oby obżarstwo w 2023 roku nie skończyło się dolegliwościami trawiennymi.

Niewykluczone, że psa spod tego znaku czekają w tym roku zmiany. Może to być przeprowadzka albo pojawienie się nowego członka stada. Na szczęście, wszystkie zmiany będą przebiegać powoli, a właściciel dopilnuje, by Byk miał czas na oswojenie się z nową sytuacją.

Horoskop dla Byka na 2023 rok mówi też o lepszym samopoczuciu, dobrym stanie zdrowia i dużej dawce energii do spacerów.

Bliźnięta, 21 maja – 21 czerwca

Bliźnięta prawie nigdy nie wiedzą, czego chcą. Lepiej leżeć na kanapie czy wyjść na długi spacer? Wołowinka czy ryby? Tymczasem, o dziwo, pies spod znaku Bliźniąt w 2023 roku będzie miał jasno sprecyzowany cel: towarzyszyć swojemu panu/pani wszędzie tam, gdzie tylko się wybierze.

Horoskop na 2023 rok mówi też niestety o tym, że organizm psa spod znaku Bliźniąt może być osłabiony. Powinny pomóc suplementy wspomagające odporność. Uwaga na przysmaki! Nie przesadźcie.

Horoskop dla psa urodzonego latem

Rak, 22 czerwca – 22 lipca

Horoskop dla psa spod znaku Raka mówi o poważnych zmianach. Na szczęście będzie to zmiana na lepsze. I tak zmiana miejsca zamieszkania nie musi być wcale czymś złym, być może pojawi się dzięki temu więcej miejsca do biegania?

Pojawi się też sporo okazji do podróży. A przecież pies spod znaku Raka kocha podróżować ze swoimi właścicielami!

Niestety, są też gorsze wiadomości – pies spod tego znaku musi uważać na swoje zdrowie. Będzie zdecydowanie bardziej podatny na infekcje i bez wizyty u weterynarza raczej się nie obejdzie.

Lew, 23 lipca – 23 sierpnia

Pies spod znaku Lwa jest duszą towarzystwa, ale ma też zapędy do bycia przywódcą stada, a do tego nie powinno się dopuścić. Dlatego z psem spod znaku Lwa powinno się w tym roku popracować. Zmiana zachowania wyjdzie na dobre nie tylko jemu samemu, ale też, a może przede wszystkim, otoczeniu.

Horoskop dla Lwa mówi o tym, że zdrowie będzie mu dopisywać. Pies powinien jednak lepiej się odżywiać. Zmiana karmy na wysokojakościową, z dużą zawartością mięsa lub ryb, powinna wyjść mu na dobre.

Panna, 24 sierpnia – 23 września

Panny mają uporządkowane życie, jedno ulubione miejsce w domu i tam czują się najlepiej, a ten rok zapowiada się wyjątkowo spokojnie: bez żadnych zbędnych rewolucji.

Horoskop na 2023 rok mówi natomiast o tym, że mogą pojawić się problemy z układem trawiennym. Pies spod tego znaku nie powinien w tym roku się przejadać.

Horoskop dla psa urodzonego jesienią

Waga, 24 września – 23 października

Pies spod tego znaku jest bardzo towarzyski. Gość w dom, Bóg w dom. Chociaż pies Waga uwielbia przyjmować gości, to najgłębsza więź łączy go z właścicielem.

W tym roku Waga będzie miała powodzenie u płci przeciwnej – wszystkie suczki (lub psy) będą się za nią oglądać. To sprawi, że Waga zyska respekt u innych na swoim terenie.

Horoskop na 2023 rok mówi też o tym, że zdrowie będzie pod kontrolą. O ile zbytnia aktywność na spacerze nie doprowadzi do kontuzji, to wszystko będzie szło jak z płatka.

Skorpion, 24 października – 22 listopada

Pies spod tego znaku nie usiedzi w miejscu. Rozpiera go niespożyta energia, więc powinno mu się fundować jak najwięcej długich spacerów. Nade wszystko jednak Skorpion ceni sobie bliskość człowieka, dlatego poświęć mu możliwie dużo czasu.

Pies spod tego znaku będzie teraz podatny na zachorowania.

Strzelec, 23 listopada – 21 grudnia

Strzelec lubi nowe doznania, dlatego z niecierpliwością będzie czekał na pełne przeżyć wakacje spędzone z właścicielem. W żadnym razie nie zostawiaj go w hostelu dla psów. Spędźcie ten czas razem.

Zdrowie będzie w tym roku mu dopisywać, ale uważaj na stawy.

Pamiętaj, że ten rok będzie szczęśliwy dla każdego znaku zodiaku, jeżeli tylko poświęcisz swojemu psu odpowiednio dużo czasu, wyjedziesz z nim na superwakacje i zadbasz o jego zdrowie.

autor: Kinga Mierzwiak

29 grudnia, 2021 0 Komentarze
0 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
PiesŻywienie psa

Przysmaki Brit Functional Snacks dla psa – smakowita droga do zdrowia

przez Pets Style 28 grudnia, 2021

Lubisz rozpieszczać swojego pupila smakołykami dla psa, ale jednocześnie zależy Ci na jego zdrowiu. A jeśli powiemy Ci, że możesz robić te dwie rzeczy jednocześnie? Przysmaki Brit to nie tylko smaczki dla psa, ale i funkcjonalny dodatek wspierający zdrowie. Połączenie wysokiej jakości mięsa i cennych ziół sprawia, że zwykła nagroda staje się elementem budowania psiej odporności lub higieny jamy ustnej. Poznaj z nami bogatą ofertę marki Brit.

Brit snacks

Przysmaki Brit Functional Snacks

Linia Brit Functional Snacks to cała gama smakowitych przysmaków funkcjonalnych. Ich zadaniem jest nie tylko sprawienie psu przyjemności, ale i zapewnienie mu zdrowia. Marka Brit Care stworzyła przysmaki Functional o różnym działaniu. Do wyboru masz smaczki dla psa:

  • wspierające odporność (Brit Care Dog Functional Snack Immunity),
  • wspomagające higienę jamy ustnej (Brit Care Dog Functional Snack Dental Vension),
  • wzmacniające sierść i skórę (Brit Care Dog Functional Snack Skin & Coat),
  • wspomagające stawy (Brit Care Dog Functional Snack Mobility),
  • działające antystresowo (Brit Care Dog Functional Snack Antistress),
  • utrzymujące kondycję aktywnych zwierząt (Brit Care Dog Functional Snack Endurance),
  • chroniące przed pasożytami (Brit Care Dog Functional Snack Antiparasitic).

Przyjrzyjmy im się bliżej.

Przysmaki dla psa na stawy

Zarówno szybko rosnący młody pies, jak i psi senior potrzebują wsparcia dla stawów. Zapewniają je produkty Brit Care, a dokładniej przysmak Functional Mobility. Są to miękkie kąski, które sprawdzą się u psów z wrażliwą jamą ustną. Ich skład bazuje na białku kalmara oraz ananasie. Owoc ten jest po pierwsze niezwykle smaczny dla psa, a po drugie zawiera bogactwo witamin oraz antyoksydantów. Te ostatnie chronią komórki przed wolnymi rodnikami i działają przeciwbólowo, co pomaga szczególnie starszym psom.

Mobility to 150 g smaczków, które dostarczają psu:

  • glukozaminę,
  • chondroitynę,
  • Boswellia serrata,
  • ekstrakt z omułka zielonowargowego.

Wszystkie te dodatki będą doskonale wspierać chrząstkę stawową na każdym etapie życia Twojego pupila.

Brit Snack Mobility

Przysmaki Brit dla psów aktywnych

Twój pies jest aktywny? Czeka na Was przysmak Endurance Lamb, czyli 150 g wsparcia dla psiej kondycji. Ten smaczek dla psa zapewnia mu zarówno zdrowe mięśnie, jak i sporo energii do treningów i zabaw. Receptura bazuje na bogatej w witaminy z grupy B jagnięcinie, która jest nie tylko zdrowa, ale również lekkostrawna i smakowita. W składzie znajdziesz także olej z łososia, będący źródłem kwasów tłuszczowych omega-3. Mają one pozytywny wpływ na:

  • odporność,
  • skórę i sierść,
  • wzrok,
  • układ nerwowy Twojego psa.
Brit Snack Endurance

Higiena jamy ustnej a przysmaki Brit

Higiena jamy ustnej psa jest bardzo ważnym elementem profilaktyki. Po pierwsze pomaga utrzymać Twojego psa w zdrowiu, a po drugie zapewnia mu świeży oddech. Nie każdy pies lubi jednak mycie zębów, dlatego dobrym rozwiązaniem jest uzupełnienie diety w przysmaki dentystyczne. W utrzymaniu higieny jamy ustnej psa pomoże Ci Brit Care Dog Functional Snack Dental Vension. Przysmak Dental Vension chroni zęby Twojego psa dzięki goździkom i heksametafosforanowi sodu. Te smakołyki zawierają także cenne algi, które wzmocnią odporność.

To jednak nie jedyna opcja. Marka Brit stworzyła także linię bazującą na białku owadów, odpowiednią dla psów z wrażliwym przewodem pokarmowym. Pozytywnie na oddech psa działa Brit Care Dog Crunchy Cracker Insect & Tuna.

Brit Snack Dental

Zdrowa skóra i sierść – jakie przysmaki Brit wybrać?

Jeżeli chcesz, by Twój pies miał piękną sierść i zdrową skórę, wybierz Brit Care Dog Functional Snack Skin & Coat Krill. W jego składzie znajdziesz kryla oraz kokos. Oba składniki mają działanie zarówno nawilżające, jak i wzmacniające skórę oraz sierść. Przysmak Functional Snack Skin & Coat to także porcja biotyny i cynku. Są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania skóry Twojego psa.

Sięgnij po te smakowite nagrody, gdy Twój pupil:

  • linieje,
  • ma suchą skórę,
  • jest psem wystawowym,
  • ma średnią lub długą sierść.
Brit Snack Skin & Coat

Przysmaki dla psa wspierające odporność

Jesienno-zimowa aura oraz okresy wzmożonego stresu sprzyjają występowaniu infekcji u wielu psów, dlatego marka Brit stworzyła przysmaki dla psa wspierające odporność. Sięgnij po Brit Care Dog Functional Snack Immunity Insect.

Immunity to przysmaki zawierające imbir, który działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie. Chronią zatem Twojego psa przed infekcjami. Zdrowie i odporność psa w dużej mierze bierze się także z jego jelit, dlatego smaczki dla psa wspierające odporność zawierają tyndalizowane bakterie kwasu mlekowego. Ich zadaniem jest utrzymanie zdrowej mikrobioty jelit Twojego pupila, co przyczynia się zarówno do prawidłowego trawienia, jak i budowania odporności czworonoga.

Brit Snack Immunity

Odporność psa budujesz każdego dnia. Brit Snack Immunity to przysmaki, które Ci w tym pomogą.

Przysmaki Brit dla szczeniąt – zdrowy wzrost to podstawa

Wśród bogatej oferty marki Brit nie mogło zabraknąć produktów dla szczeniąt. Młode psy potrzebują zarówno pozytywnego szkolenia, jak i zbilansowanej diety zapewniającej prawidłowy rozwój. Stosując przysmaki Brit dla szczeniąt, dajesz im zdrowy wzrost oraz wzmacniasz więź z pupilem. Na Twoją uwagę zasługuje Brit Functional Snack Mineral Ham Puppy. Jest to zdrowa i co ważne, bardzo smaczna przekąska. Jej receptura jest hipoalergiczna i bezzbożowa. Całość jest doskonale przyswajalna, dlatego Twój pies skorzysta ze wszystkich dobroczynnych składników.

Podczas szkolenia pupila wybierz także Brit Training Snack Puppies, które są niewielkie i wygodne do podawania w trakcie zabaw.

Brit Snack Mineral

Smakołyki na stres

Być może nie zdajesz sobie sprawy, jak dużo stresujących wyzwań czeka na Twojego pupila.

Psy odczuwają dyskomfort:

  • u lekarza weterynarii,
  • w nowych miejscach,
  • podczas kontaktu z nieznanymi osobami lub zwierzętami,
  • w czasie głośnych imprez,
  • podczas przeprowadzki lub podróży.

Marka Brit wyszła naprzeciw psim potrzebom i stworzyła przysmaki, które naturalnie wyciszą Twojego pupila. Podając przysmaki Brit Functional Snack Antistress, zapewniasz psu pyszny smak krewetek oraz pozytywne działanie konopi, pomagające Twojemu psu utrzymać dobre samopoczucie psychiczne w wielu trudnych sytuacjach.

Brit Snack Antistress

Twojego psa czeka stresująca sytuacja? Wybierz przysmak Antistress.

Przysmaki Brit Antiparasitic – smaczki kontra pasożyty

W linii Brit znalazł się także przysmak Antiparasitic. Te półwilgotne kąski będą wspierać organizm Twojego psa i chronić go przed pasożytami. Ich skład bazuje na białku łososia oraz rumianku. Rumianek od wieków znany jest z właściwości antyseptycznych.

Dodatkowo przysmaki wzbogacone są w kombinację ziół o działaniu przeciwpasożytniczym:

  • czosnek niedźwiedzi,
  • pokrzywę,
  • miętę,
  • koper włoski.
Brit Snack Antiparasitic

Podsumowanie – przysmaki Brit

  • Przysmaki Brit dla szczeniąt to zdrowy wzrost Twojego pupila.
  • Brit Care przysmak Functional Mobility to lepsza praca psich stawów.
  • Immunity to przysmaki, które pomagają ograniczyć ilość infekcji.
  • Linia Training Snack sprawdzi się podczas nauki szczeniaka oraz szkolenia dorosłego psa.
  • Brit Care przysmak Functional Skin & Coat to dobre rozwiązanie dla psów wystawowych lub borykających się z problemami z sierścią.

Które 150 g pyszności wybierzesz dla swojego ulubieńca?

28 grudnia, 2021 0 Komentarze
0 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
KotRasy kotów

Kot syjamski – charakter, pielęgnacja i zdrowie

przez Pets Style 28 grudnia, 2021

Zakochałeś się w pięknych oczach syjama? Któż nie utonąłby w tym cudownym błękicie?! Kot syjamski ma jednak nie tylko piękny wygląd, ale i silny charakter. To także kot aktywny. Dowiedz się, czy sprostasz dominującym cechom charakteru kota tej rasy.

Skąd pochodzi kot syjamski? Historia rasy

Koty syjamskie weszły do zachodniej felinologii pod koniec XIX wieku. Najprawdopodobniej dwa osobnikij kota syjamskiego zostały zaprezentowane na pierwszej wystawie kotów w Crystal Palace w Londynie w 1871 roku. Wiadomo jednak, że już 400 lat temu powstawały ilustracje przedstawiające niezwykłe koty (podobne do syjamów). W Bibliotece Narodowej w Bangkoku znajdują się rękopisy opisujące zwierzęta o wspaniałych niebieskich oczach, jasnym tułowiu oraz czarnych ogonach, nogach i uszach.

kot syjamski

Do Anglii koty tej rasy sprowadził sir Owen Gould w 1884 roku. Wiadomo także, że oprócz Pho i Mii do Europy sprowadzono dwa inne koty w 1885 roku; trafiły one do Francji. Nie ma natomiast żadnych wiarygodnych informacji, w jaki sposób zostały one zdobyte. Pierwsza wersja mówi o tym, iż były one podarunkiem króla Syjamu dla zagranicznych dyplomatów. Inna, że zostały one przemycone. W tamtym czasie koty te były bowiem wyłączną własnością dworu królewskiego. Pierwsze syjamy nie przeżyły jednak w Europie zbyt długo. Nie stanęło to na przeszkodzie miłośnikom kotów. Rasa zyskała swoich zwolenników, a import zwierząt z Syjamu zaczął rosnąć.

Pierwszy wzorzec rasy opracowano w 1892 roku w Anglii. Syjamy powoli przystosowały się do klimatu i od lat 20-tych stały się bardzo popularne na całym świecie.

Syjamy mają silne charaktery i lubią być w centrum uwagi.

Kot syjamski – opis rasy

Obecnie wyróżnia się kota syjamskiego oraz kota tajskiego, czyli inaczej syjamskiego starego typu. Koty tajskie odpowiadają dawnemu wzorcowi rasy syjamskiej i kilka lat temu zostały uznane, jako osobna rasa.

kot syjamski

Kot syjamski jest pełnym gracji i elegancji klejnotem wśród przedstawicieli swojego gatunku. Ma smukły wygląd, a równocześnie dobrze umięśnione ciało.

Najbardziej charakterystyczne cechy wyglądu to:

  • duże i trójkątne uszy,
  • trójkątna głowa wpisana w klin,
  • lekko skośne oczy,
  • prosty i długi nos,
  • długa szyja,
  • długi ogon,
  • błyszczący włos przylegający do ciała,
  • brak podszerstka.

Dorosłe samce ważą około 4–5 kg, a samice osiągają 3–4 kg.

Obecnie wyróżnia się kota syjamskiego oraz kota tajskiego.

Odmiany barwne kota syjamski

Umaszczenie kotów dzieli się na podstawowe oraz wersje tabby (pręgowane) i tortie (szylkret). Odmiany podstawowe to:

  • seal (seal point),
  • czekoladowe (chocolate point),
  • niebieskie (blue point) i lila (lilacpoint).

Koty syjamskie – charakter

Syjam to kot o silnej osobowości, który charakteryzuje się wysoką inteligencją oraz znaczną żywotnością. Zwykle jest czuły i kontaktowy, ale może mieć skłonność do dominacji. Weź także pod uwagę, że ten kot chce być w centrum uwagi. Źle znosi brak zainteresowania ze strony opiekuna.

Lubisz pogawędki? Jeśli kupisz tego kota, możesz być pewien, że będzie z Tobą rozmawiał. Koty syjamskie mają bowiem donośny głos, którego lubią używać w komunikacji z ludźmi. Twój pupil może także „wybrać” jednego z członków rodziny i tylko z nim nawiązać silniejszą więź, choć zapewne będzie się przytulać do każdego domownika.

Co jeszcze warto wiedzieć? Syjam dobrze adaptuje się do podróży i zmian miejsca zamieszkania. Dlatego chętniej wybierze się z Tobą w delegację, niż pozostanie sam w domu. Większość kotów rasy syjamskiej ostrożnie integruje się z innymi zwierzętami domowymi i dziećmi, ale dobrze traktowany po pewnym czasie radzi sobie w takich relacjach bardzo dobrze.

syjam

Kot syjamski jest bardzo rozmowne.

Kot syjamski – najważniejsze cechy charakteru:

  • inteligencja 5/5
  • zrównoważenie 5/5
  • niezależność 1/5
  • czułość 4,5/5
  • głośność 4,5/5
  • aktywność fizyczna 5/5
  • skłonność do zabawy 5/5
  • kontakty z innymi kotami 5/5
  • kontakty z psami 3,5/5
  • relacje z dziećmi 3,5/5.

Rozród – fakty o hodowli kotów syjamskich

Kotki syjamskie dojrzewają wcześnie, gdyż pierwsza ruja pojawia się u nich zwykle około 9 miesiąca życia. Długość cyklu syjamów jest bardzo krótka, a ruja może powtarzać się nawet co 15 dni. U tej rasy kotów często nie występuje okres spoczynku płciowego charakterystyczny dla kotek europejskich.

Kotka rasy syjamskiej rodzi zwykle 4–5 kociąt, a kocięta przychodzą na świat białe. Pigmentacja pojawia się u nich stopniowo w ciągu pierwszych czterech tygodni życia.

kot syjamski

Jakie potrzeby ma kot syjamski?

Te koty mają zaskakującą ilość energii. Twój pupil będzie wymagał od Ciebie wielu interakcji i odpowiedniego poziomu stymulacji umysłowej. Jeżeli szukasz kota „na kanapę”, to absolutnie nie kupuj syjama! Jesteś zdecydowany na tę rasę, ale często wychodzisz z domu? Rozważ przygarnięcie dwóch osobników.

Oczekując na przybycie kociaka, pomyśl o:

  • Odpowiedniej ilości zabawek dla kota – syjamy potrzebują rozrywki. Ich niezaspokojone potrzeby mogą objawiać się zniszczeniami w domu, np. zrzucaniem doniczek z parapetów.
  • Ciepłym legowisku dla kota – syjamy są dość wrażliwe na zimno.
  • Drapaku dla kota z domkiem – jak każdy kot syjam ma potrzebę drapania oraz lubi się chować i obserwować otoczenie z bezpiecznych kryjówek.

Jak dbać o syjama?

Pielęgnacja kota syjamskiego

Pielęgnacja syjamów nie jest trudna. Pamiętaj jednak, by:

  • raz na 7–14 dni skracać kotu pazury,
  • raz na kilka dni sprawdzać stan uszu i czyścić je w razie konieczności,
  • regularnie myć kotu zęby.

Dieta syjama

Wybierając karmę, należy wziąć pod uwagę aktywność kotów tej rasy. Warto sięgać po wysokomięsne produkty klasy premium lub superpremium przeznaczone dla aktywnych zwierząt. Przykładem takiej karmy dla kota jest Brit Grain Free Adult Activity Support. Karma marki Brit zawiera wysokiej jakości źródła białka, by wspierać kocie mięśnie. W połączeniu z tauryną, składnikiem spożywczym istotnym dla kotów, sprzyja dobremu wzrokowi i zdrowemu sercu. Zawarte w karmie dla kota chondroprotektory wspomagają zdrowie zębów, stawów i kości, co jest ważne dla codziennych polowań i zabaw. Owoce, zioła i jagody dodane do karmy są bogate w witaminy i flawonoidy, które zapewniają kotu wspaniały wygląd i dłuższe, zdrowsze życie. Natomiast kombinacja świeżego kurczaka i indyka o wysokiej jakości czyni smak i aromat karmy Brit atrakcyjnym nawet dla najwybredniejszych kotów.

Podsumowując, karma Brit Grain Free Adult Activity Support zapewnia kotu:

  • silne mięśnie i szkielet,
  • długowieczność i dobre samopoczucie,
  • zdrowie układu trawiennego i kontrolę wagi,
  • wspaniały smak i kuszący aromat.
Brit Care Cat Adult Activity Support

Pamiętaj, by nie przekarmiać swojego pupila. Dbaj o prawidłową masę ciała kota syjamskiego, łącząc zdrową dietę z aktywnością fizyczną.

Koty syjamskie potrzebują karmy dla kotów aktywnych.

Zdrowie kotów rasy syjamskiej

Koty syjamskie charakteryzują się dobrym zdrowiem i żyją średnio od 15 do 20 lat. Mogą cierpieć jednak na nawracające choroby oczu oraz gangliozydozę. Gangliozydozy (u kotów syjamskich diagnozuje się typ GM1) to choroby charakteryzujące się zaburzeniami w funkcjonowaniu mózgu. Charakterystyczne objawy to:

  • drżenie głowy,
  • zaburzenia widzenia,
  • zaburzenia koordynacji ruchowej,
  • porażenie kończyn.

Jeśli kupujesz kota z hodowli z rodowodem, zwróć uwagę, czy ma on przeprowadzone badania w kierunku tej choroby oraz chorób zakaźnych, jak białaczka czy FIV.

syjam

Kot syjamski – ciekawe fakty

  • Rasa spopularyzowana została częściowo przez kino. Koty tej rasy pojawiały się w kreskówkach oraz filmach, np. „Zakochany kundel”.
  • Konsul USA David Stickles, dyplomata w konsulacie w Bangkoku, podarował żonie prezydenta Rutherforda B. Hayesa Lucy kota syjamskiego o imieniu Siam pod koniec lat 70. XIX wieku.
  • Wiele kotów syjamskich miało kiedyś zeza. Hodowcy kotów postrzegali te cechy jako niepożądane i stopniowo eliminowali je poprzez selektywną hodowlę. Inną wadą wyglądu syjama jest także załomek ogona.
  • O kotach syjamskich istnieje wiele legend. Wierzono, iż mogą być one naczyniem dla duszy umierającego człowieka.
  • Koty syjamskie miały pierwotnie cięższe ciało i bardziej okrągły pysk. Hodowcy stopniowo jednak przekształcili syjamy w szczupłe koty o delikatniejszej budowie.

Syjama nie można wybrać przypadkiem! Decyzja o zakupie tego wymagającego kota musi być przemyślana, gdyż będzie on niezwykłym towarzyszem.

Sprawdź swoją wiedzę o kocie syjamskim i zrób QUIZ

28 grudnia, 2021 0 Komentarze
1 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
Quiz

Kot syjamski – QUIZ

przez Pets Style 28 grudnia, 2021

Przeczytaj artykuł o kotach syjamskich i sprawdź swoją wiedzę o tej rasie.

Zacznij zabawę - Kot syjamski - QUIZ

1. Które zdjęcie przedstawia kota syjamskiego

2. Czy kot syjamski i kot tajski to ta sama rasa?

3. Uszy kota syjamskiego są:

Kot syjamski:

5. Kot syjamski ma oczy:

6. Syjamy pochodzą z:

7. Prawdziwy opis kotów syjamskich to:

8. Ciało kota syjamskiego jest:

9. Do wad wyglądu syjama zalicza się:

10. Czy kot syjamski może mieć umaszczenie niebieskie (blue point)?

clock.png

Time's up

Czy wiesz, że koty syjamskie powinny jeść karmę dla kotów aktywnych? Polecamy karmę Brit Grain Free Adult Activity Support. Karma Brit zapewni Twojemu kotu:

  • silne mięśnie i szkielet,
  • długowieczność i dobre samopoczucie,
  • zdrowie układu trawiennego i kontrolę wagi,
  • wspaniały smak i kuszący aromat.

Koty syjamskie – ciekawe fakty

  • Koty syjamskie pojawiały się w kreskówkach oraz filmach, np. „Zakochany kundel”.
  • Konsul USA David Stickles, dyplomata w konsulacie w Bangkoku, podarował żonie prezydenta Rutherforda B. Hayesa Lucy kota syjamskiego o imieniu Siam pod koniec lat 70. XIX wieku.
  • O kotach syjamskich istnieje wiele legend. Wierzono, iż mogą być one naczyniem dla duszy umierającego człowieka.
  • Koty syjamskie miały pierwotnie cięższe ciało i bardziej okrągły pysk. Hodowcy stopniowo jednak przekształcili syjamy w szczupłe koty o delikatniejszej budowie.
28 grudnia, 2021 0 Komentarze
0 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
EKOPiesŻywienie psa

Przysmaki i karma na bazie owadów dla psa – w trosce o środowisko

przez Pets Style 14 grudnia, 2021
karma na bazie owadów dla psa Tomojo

Do tej pory pojęcia „ekologia” i „karma dla psa” nie szły w parze. Świat się jednak zmienia. Na potrzeby naszej planety oraz zwierząt domowych odpowiedział producent marek Tomojo oraz Moush. W zrównoważony sposób tworzy on produkty odpowiednie dla psów z alergiami i nietolerancjami pokarmowymi. Dowiedz się, jak wiele zmienia jeden wybór. Twój wybór! Dlatego postaw na karmę na bazie owadów Tomojo i przysmaki Moush.

Tomojo – marka przyszłości, czyli karma na bazie owadów dla psa

Zarówno sucha karma Tomojo, jak i przysmaki Moush przeznaczone dla psów powstają z owadów. Nie jest to jednak jedyne innowacyjne rozwiązanie w tych produktach. Wyróżniają je również lokalne składniki z ekologicznych upraw oraz biodegradowalne opakowania. Co dadzą Twojemu pupilowi?

Karma na bazie owadów dla psa – jak wybrać idealny produkt?

Na rynku zoologicznym znajduje się wiele karm dla psów. Nie wszystkie marki decydują się jednak na nowe rozwiązania służące naszej planecie, dodatkowo wiele z nich opiera się na wątpliwej jakości składnikach. Tomojo to produkt premium, który gwarantuje zdrową recepturę na bazie owadów, jednocześnie producent propaguje świadome podejście do ochrony środowiska.

Karma na bazie owadów dla psa Tomojo powstaje bez użycia popularnych alergenów. W jej składzie nie ma zbóż, soi, produktów mleczarskich czy jajek. To lekkostrawny produkt opracowany przez specjalistów żywienia zwierząt. Stosując pełnoporcjową karmę Tomojo, nie musisz podawać psu dodatkowych suplementów ani martwić się świądem czy problemami ze strony przewodu pokarmowego Twojego psa.

karma na bazie owadów dla psa Tomojo

Czy karma na bazie owadów dla psa jest dobra dla zwierząt?

Badania wskazują, że owady są doskonałym źródłem wielu składników odżywczych. Karmy na bazie insektów zapewnią Twojemu psu:

  • wartościowe białko zawierające niezbędne aminokwasy egzogenne,
  • średniołańcuchowe kwasy tłuszczowe wpływające na homeostazę organizmu,
  • niezbędne kwasy tłuszczowe, które korzystnie działają m.in. na stan skóry,
  • peptydy AMP zwalczające szkodliwe mikroorganizmy,
  • witaminy oraz minerały niezbędne do prawidłowego rozwoju i funkcjonowania organizmu Twojego psa.

Co istotne, białka owadów są termostabilne. Oznacza to, że nie tracą swoich właściwości w czasie obróbki cieplnej. Wartość odżywcza insektów także jest wyjątkowa i przewyższa na przykład ryby.

Karma na bazie owadów dla psa jest smaczna i aromatyczna. Aby uniknąć kłopotów żołądkowo-jelitowych, zmieniaj dotychczasowe jedzenie czworonoga na suchą karmę Tomojo stopniowo. Zadbaj o przynajmniej kilkudniowy okres przejściowy i powoli zwiększaj udział produktów z insektów. Nie wiesz, jak to zrobić? Instrukcję znajdziesz na opakowaniu.

karma na bazie owadów dla psa

Moush – przysmaki dla psa

Przysmaki to dla każdego psa mała porcja szczęścia. Te smakowite i aromatyczne drobiazgi pozwalają wzmacniać Twoją więź z pupilem. W trakcie szkolenia i zabaw ze swoim psem używasz ich bardzo często, prawda? Ważne jest zatem to, jaki produkt wybierasz. Przysmaki Moush dla psa powstają na bazie owadów i dzięki temu:

  • dostarczają psu cennego białka,
  • zawierają najlepsze składniki z ekologicznych upraw,
  • są dobre dla środowiska.

Te smakołyki dla psa są jednak nie tylko pyszne! Dostępne są w wersji wspierającej higienę jamy ustnej psa lub jego stawy. Zawierają dodatek majeranku lub włókien z jabłek. Majeranek ma właściwości antybakteryjne oraz przeciwzapalne, a włókna z jabłek dostarczają m.in. witaminy C.

Marka Moush maksymalnie ograniczyła także ryzyko wystąpienia alergii. Te niezwykłe przysmaki dla psa nie zawierają jajek, mleka ani siarczynów.

przysmaki Moush

Jak powinna być zapakowana karma dla psa?

Zarówno przysmaki Moush, jak i karmy Tomojo mają biodegradowalne opakowania. Jest to wielki krok w kierunku pozytywnej zmiany! Tomojo drukuje na opakowaniach przy użyciu farb wodnych, a folia wewnątrz opakowania jest wytwarzana z kukurydzy!

Jak przysmaki dla psa wpływają na środowisko?

Produkcja każdej karmy dla psa wiąże się z powstawaniem tzw. śladu węglowego. Producent marek Tomojo oraz Moush dba jednak o to, by go zminimalizować. Jak to robi? Korzysta tylko ze składników dostępnych w Europie, w szczególności we Francji, czyli w miejscu produkcji.

Przysmaki Moush dla psa i sucha karma na bazie owadów dla psa Tomojo powstają z insektów żywionych zrównoważoną, ściśle kontrolowaną mieszanką warzywno-owocową. Jedzenie dla insektów pochodzi z lokalnego rynku i pozwala zagospodarować pozostałości z produkcji rolnej.

W przeciwieństwie do zwierząt rzeźnych, owady wykorzystywane są prawie w całości. Do karmy dla psa trafić może nawet 99% larwy muchy Hermetia illucens. Przysmaki Moush dla psa oraz karmy Tomojo powstają zatem bez marnowania tego surowca.

Czy karma na bazie owadów dla jest jest naprawdę „eko”? – ciekawostki dla dociekliwych

Czy wiesz, że…

  • do produkcji kilograma owadów potrzeba 200 razy mniej wody niż do wyprodukowania 1 kg kurczaka?
  • podczas produkcji owadów wytwarzane jest 100 razy mniej C02, niż potrzeba do uzyskania 1 kg wołowiny?
  • przysmaki dla psa i karmy z owadów są wolne od antybiotyków i hormonów, ponieważ nie stosuje się ich w hodowli insektów?
  • zwierzęta domowe spożywają ok. 20% całego mięsa produkowanego na świecie?

Chcesz zdrowia dla swojego pupila? Tomojo i Moush także! Jeżeli liczy się dla Ciebie przyszłość naszej planety, to wiesz już, którą karmę i które przysmaki dla psa wybrać.

Karma na bazie owadów dla psa marki Tomojo – opinia Diamenty Zoologii

„Karma Tomojo to inwestycja w zdrowie psa oraz przyszłość naszej planety. Dla mnie obie te kwestie są bardzo istotne! Biorąc pod uwagę ekologię, doceniłam biodegradowalne opakowanie oraz korzystanie z lokalnych składników. Skupiając się na zdrowiu psa, zauważyłam dobrze zbilansowaną i hipoalergiczną recepturę opartą na pełnowartościowym białku owadów. Skład uzupełniony został także o dobroczynne zioła, które chętnie stosuję w żywieniu czworonogów”.

14 grudnia, 2021 0 Komentarze
0 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
PiesPorady

Stres u psa – jak uspokoić zdenerwowanego czworonoga?

przez Zbigniew Joniec 12 grudnia, 2021

W psim życiu nie brakuje sytuacji, które potrafią wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej spokojnego czworonoga. Fajerwerki, świąteczne wizyty gości lub wakacyjne wyjazdy zamiast ekscytacji wywołują u wielu psów silny niepokój. Stres u psa nie musi jednak całkowicie dezorganizować życia. W walce z nim pomocne są naturalne preparaty uspokajające, które działają łagodnie i nie uzależniają. Wyjaśniamy, kiedy warto po nie sięgnąć i jak je prawidłowo stosować.

Stresu u psa, czyli co stresuje czworonogi?

Stres towarzyszy psom na każdym etapie życia. Jest odpowiedzią organizmu na działanie czynników zagrażających wewnętrznej równowadze. Po pierwsze pozwala przystosować się do nowych warunków. A po drugie mobilizuje organizm do zmierzenia się z wyzwaniami. Pod wpływem stresu dochodzi do aktywacji układu współczulnego i osi podwzgórze – przysadka – nadnercza.

Skutkiem stresu u psa jest wydzielanie hormonów:

  • adrenaliny,
  • noradrenaliny,
  • kortykoliberyny,
  • kortykotropiny,
  • glikokortykoidów.

Stres u psa jest silnie powiązany ze strachem i lękiem. Często potęguje negatywne emocje i utrudnia powrót do równowagi psychicznej. Warto zauważyć, że wrażliwość na stres u psa i kota zależy od cech wrodzonych i środowiska[RK1] . Znaczenie mają zwłaszcza doświadczenia z wczesnego okresu życia.

Do najczęstszych przyczyn stresu u zwierząt należą:

  • zmiany w otoczeniu – np. przeprowadzka, wizyta gości, pojawienie się nowego członka rodziny,
  • konflikty społeczne – np.z innymi zwierzętami lub ludźmi mieszkającymi w domu,
  • sytuacje wywołujące strach – np. wizyta u weterynarza, podróż,
  • silne bodźce dźwiękowe – np. burza, pokaz fajerwerków,
  • frustracja – wynikająca np. z unieruchomienia, niedostatecznej stymulacji fizycznej lub umysłowej,
  • niewłaściwe warunki życia – wysoka temperatura, głód, pragnienie.

Silny lub długotrwały stres jest dla zwierząt zawsze niekorzystny.

Stres u psa może prowadzić do rozwoju chorób lub problemów behawioralnych. Do najczęstszych problemów związanych ze stresem u psów należą:

  • zachowania stereotypowe (ciągłe powtarzanie bezcelowych ruchów),
  • depresja,
  • zachowania agresywne,
  • zaburzenia lękowe.

Jak rozpoznać sygnały stresu u psa?

Stres może mieć różne oblicza – w zależności od nasilenia, długości trwania, reakcji osobniczych.

Najczęstsze sygnały stresu u psa:

  • szczekanie, skomlenie, piszczenie,
  • drżenie ciała,
  • ziewanie,
  • dyszenie,
  • oblizywanie warg i ślinienie się,
  • niespokojne chodzenie,
  • obniżenie pozycji ciała,
  • stroszenie sierści,
  • przyspieszone oddechy i tętno,
  • niechęć do przyjmowania pokarmu.

Rozpoznanie długotrwałego stresu u psa lub kota jest nieco trudniejsze.

Przewlekle zestresowany pies może być:

  • apatyczny,
  • senny,
  • niechętny do ruchu, zabawy i interakcji społecznych.

Jak uspokoić psa?

Psy mają własne sposoby na uporanie się ze stresem i najlepiej w tym przypadku działają naturalne aktywności: gryzienie, węszenie i eksploracja otoczenia. W związku z tym w stresujących sytuacjach warto zaoferować psu atrakcyjne gryzaki. Dobrym pomysłem może być również długi spacer po otwartej przestrzeni, stymulujący zmysł węchu. Koniecznie należy zadbać o zwiększenie poczucia bezpieczeństwa u psa. Bezpieczne, osłonięte schronienie pomoże psu odizolować się od niepokojących bodźców i uspokoić w kryzysowej sytuacji (np. w trakcie pokazu fajerwerków).

Naturalne środki na stres u psa

W łagodzeniu stresu u zwierząt pomagają też naturalne środki uspokajające. Bazują one na ziołach i aminokwasach występujących w żywności. W przeciwieństwie do silnych środków psychotropowych działają łagodnie i mogą być bezpiecznie stosowane u większości psów. Nie powodują otępienia ani uzależnienia. Z tego względu mogą być używane doraźnie, w razie potrzeby.

Z pewnością dobrą propozycją dla zdenerwowanych i nadpobudliwych psów są preparaty Laboratorium Dermapharm z linii Stress Out. Środki na stres dostępne są w formie tabletek uspokajających i pasty. Głównym ich składnikiem jest tryptofan. Aminokwas ten jest prekursorem serotoniny, odpowiedzialnej za dobry nastrój i stabilność emocjonalną. Psy, podobnie jak ludzie, nie potrafią go syntezować, dlatego muszą otrzymać go wraz z pożywieniem. Efektywność preparatów zwiększają pozostałe składniki zawarte w poszczególnych preparatach z linii, takie jak: L-teanina, tauryna, kozłek lekarski, rumianek, dziurawiec.

Składniki te:

  • obniżają napięcie mięśni,
  • wyciszają układ nerwowy,
  • łagodzą lęk,
  • ułatwiają relaks.

Środki naturalne zmniejszają stres u psów w łagodny i bezpieczny sposób.

Warto zauważyć, że środki z linii Stress Out należy zacząć podawać przynajmniej kilka dni przed stresującą sytuacją. Pasty i tabletki uspokajające są szczególnie przydatne w przypadku jednorazowych wydarzeń (np. pokazu fajerwerków, wizyty gości).

Feromony na stres u psa

Aby uspokoić zdenerwowanego psa, można także sięgnąć po odpowiedniki feromonów uspokajających. Feromony to substancje chemiczne służące do komunikacji wewnątrzgatunkowej. Wyzwalają reakcje fizjologiczne lub behawioralne u osobników danego gatunku. Psy i koty odbierają je za pośrednictwem narządu lemieszowo-nosowego. Feromony szczególnie często wykorzystuje się w terapii problemów behawioralnych związanych ze stresem u kotów.

Feromony działają na poziomie podświadomości. Ich skuteczność nie zależy od wcześniejszych doświadczeń ani przebytego treningu. Można użyć ich nawet wtedy, kiedy pobudzony lub przestraszony pies nie jest w stanie się uczyć. Feromony są bezpieczne dla zwierząt i nietoksyczne, dlatego można je stosować przez dłuższy czas. Na psy uspokajająco działają substancje imitujące feromony wydzielane przez karmiącą sukę. Feromony u psów wspomagają proces adaptacji i zmniejszają poziom lęku. Przydają się m.in. w przypadku przeprowadzki, wprowadzenia do domu nowego psa, pobytu w hotelu, sylwestra.

Feromony łagodzą lęk u psów i ułatwiają przystosowanie się do nowych warunków.

Jak uspokoić psa za pomocą feromonów? Jeśli chcesz zmniejszyć stres i lęk u zwierzaka, możesz zastosować środki z linii adaptacyjnej marki dr Seidel. Zawierają one substancje naturalne, które działają na psy w sposób zbliżony do feromonów uspokajających. W linii adaptacyjnej marki dr Seidel znajdują się:

  • Obroże – przeznaczone do stałego noszenia przez psa. Przez określony czas stopniowo wydzielają uspokajające substancje. Polecane w przypadku złożonych i długotrwałych problemów, np. lęku separacyjnego.
  • Spraye – mogą być wygodnie stosowane poza domem. Przydają się zwłaszcza w podróży. Można spryskać nimi transporter lub samochód.
  • Dyfuzory – działają po podłączeniu do gniazdka, na określonej powierzchni. Pomocne zwłaszcza przy problemach występujących w środowisku domowym oraz przy większej liczbie zwierząt.

Jak uspokoić psa – terapia behawioralna w walce z lękami

Tabletki uspokajające i środki adaptacyjne pomagają w łagodzeniu umiarkowanego stresu u psów i kotów. Nie powinny jednak zastępować terapii behawioralnej w trudniejszych przypadkach. Warto też pamiętać, że zwierzęta są w różnym stopniu podatne na ich działanie.

Jeśli problemy lękowe u psa wywołane stresem są na tyle silne lub długotrwałe, że uniemożliwiają mu normalne funkcjonowanie, należy zasięgnąć porady lekarza weterynarii lub behawiorysty. Jak uspokoić psa z pomocą behawiorysty? W walce ze stresem i lękiem stosuje się różne strategie modyfikacji zachowań np. odwrażliwianie, przeciwwarunkowanie. Mają zmienić reakcje psa na niepokojące bodźce oraz zwiększyć pewność siebie w trudnych sytuacjach. W najtrudniejszych przypadkach konieczne jest ponadto wdrożenie terapii farmakologicznej.

Stres u psa – podsumowanie

  • Silny lub długotrwały stres u psa może prowadzić do chorób i problemów behawioralnych.
  • W łagodzeniu stresu u psów i kotów pomagają naturalne środki ziołowe i feromony.
  • Forma preparatu uspokajającego powinna być dobrana do potrzeb zwierzaka, długości trwania i miejsca występowania stresującej sytuacji.
  • Środki na stres mogą wspomóc terapię behawioralną. Ich stosowanie nie powinno jednak zastępować konsultacji z behawiorystą.
12 grudnia, 2021 0 Komentarze
1 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
LifestyleWywiady

Janusz Chabior i Agata Wątróbska – wywiad

przez Pets Style 11 grudnia, 2021

Janusz Chabior, jeden z najlepszych polskich aktorów filmowych i teatralnych, i Batman, jego pies – to wspaniały i nierozłączny duet od ponad 11 lat. Trzy lata temu dołączyła do nich piękna Agata Wątróbska, aktorka, którą zobaczyć można głównie na deskach teatru. Agata i Janusz to wspaniali ludzie z ogromnym poczuciem humoru i dużym dystansem do siebie. Oprócz pozytywnej energii bije od nich miłość – kiedy na siebie patrzą czy o sobie mówią, w ich oczach zapalają się iskierki. Agata i Janusz opowiedzieli nam, jak się poznali, jak kiełkowało ich uczucie, co w sobie lubią, a czego nie znoszą i jak ważny w ich życiu jest Batman.

Batman najwierniejszy przyjaciel Janusza Chabiora

Agato, Januszu bardzo dziękuję, że znaleźliście czas, by podzielić się z nami swoją historią. Chciałabym naszą rozmowę zacząć od zwierząt. Janusz, opowiedz proszę, jak Batman pojawił się w Twoim życiu.

Janusz Chabior: Batman pojawił się przez przypadek. Ale, jak wiadomo, całe życie składa się z przypadków. Pojechałem na zdjęcia do filmu Kilka prostych słów, w którym miałem zagrać postać samotnego mężczyzny, który rozmawia na dachu z psem. Pojechałem dzień wcześniej i poprosiłem ekipę, by pokazała mi psa, z którym mam pracować. Okazało się, że był to biały pudel. Pomyślałem sobie, że skoro tak chcą, to OK.

Podszedłem do niego, a on zaczął na mnie warczeć, wystawił zęby, był trochę dziki. Nie współpracował zupełnie. Powiedziałam, że tego nie widzę, bo scen na dachu miało być kilkanaście, więc nie było czasu, żeby go oswajać, przyzwyczajać do siebie. Stwierdziłem, że musimy znaleźć innego psa, na co usłyszałem, że to niemożliwe, bo to pies producentki. Odpowiedziałem, żeby w takim razie producentka doczepiła sobie wąsy i zagrała z tym psem, bo nie ma możliwości, żebym ja to zrobił. Protestowali, ale postawiłem sprawę jasno, że jeśli ma grać w tym filmie, to na pewno nie z tym psem.

Wsiadłem do taksówki i poprosiłem taksówkarza, żeby zabrał mnie do najbliższego schroniska. To on polecił mi Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych, prowadzony przez rodzinę Fedaczyńskich w Przemyślu. Na miejscu powiedziałem, że szukam inteligentnego psa, który zagra ze mną w filmie. Mieli wtedy trzy psy, które miały status rezydentów. Najstarszy z nich był tam już siedem lat – to był Batman. Stwierdziłem, że Batman brzmi filmowo, więc poprosiłem, żeby go przyprowadzili. I pojawił się Batman, który chodził na trzech łapach, bo jedną miał niesprawną. A na dwóch tylnych kicał jak zając. Wyglądał po prostu przekomicznie, ale też smutnie. Popatrzyliśmy sobie w oczy, zobaczyłem w nich błysk i inteligencję. I wtedy pomyślałem: „Ty na pewno ładnie ze mną zagrasz”.

Janusz Chabior, Agata Wątróbska

A czy wiesz, jak Batman trafił do ośrodka rodziny Fedaczyńskich?

Janusz Chabior: Siedem lat wcześniej ktoś przywiózł Batmana do Fedczyńskich w stanie agonalnym. Był wychudzony, praktycznie zamarznięty, bo to była zima. Stwierdzili, że nic nie da się zrobić, że skrócą jego cierpienie i pomogą mu odejść. Gdy przygotowywali zastrzyk, on otworzył oko. I to uratowało mu życie. Stwierdzili, że skoro jest w nim taka wola walki, taka wola życia, to spróbują mu pomóc. Miał zgniecioną miednicę, połamane nogi, złamaną szczękę, wybite zęby. Był obrazem nędzy i rozpaczy. Przeszedł dziesięć operacji, na szczęście udało się go uratować. Pracownicy ośrodka opowiadali mi, że Batman miał zawsze ogromną nadzieję, że znajdzie dom. I czekał siedem lat, aż przez przypadek pojawiłem się w jego życiu, za sprawą filmu kręconego w Przemyślu. To był naprawdę przypadek, bo taksówkarz mógł mnie zawieźć do innego schroniska. To było 11 lat temu.

Batman po nakręceniu filmu miał wrócić do schroniska. Ale postanowiłeś, że zostanie z Tobą, jeśli zaakceptuje Twoje zasady i, umówmy się, aktywny tryb życia?

Janusz Chabior: Przeprowadziłem z nim poważną męską rozmowę, w której trakcie zasnął. A ja uznałem, że tym samym akceptuje moje zasady. I tak przyjechał ze mną do Warszawy. Mówiłem mu, że to nie będzie łatwe życie, bo jestem aktorem, i że będzie musiał wszędzie ze mną podróżować, bo wtedy byłem sam. Tłumaczyłem mu, że nie będzie takiej możliwości, że nauczy się na przykład myć naczynia czy gotować i zostanie w domu. (śmiech) Będzie po prostu musiał mi towarzyszyć.

A jak Batman poradził sobie na planie filmowym?

Janusz Chabior: Okazało się, że Batman zachowuje się jak prawdziwy aktor. Niektórzy aktorzy po szkole mogliby się od niego uczyć. Pamiętał to, co zrobił w poprzednim ujęciu i robił to w kolejnym. Choć było bardzo zimno, a na dachu strasznie wiało. Pamiętam, jak jednym razem bardzo się trząsł, mimo że miałem dla niego koce i przykrywałem go, kiedy tylko była taka możliwość. I wtedy powiedziałem mu: „Batman, obiecuję ci jeszcze jedno ujęcie, pięknie to zagrasz, tak jak ostatnim razem, tylko jakbyś mógł bardziej głową poruszać na prawo i na lewo”. Gdy zaczęło się kręcenie sceny, Batman przestał się trząść, popatrzył na lewo, potem na prawo i jeszcze, dodatkowo, w kamerę – chociaż o tym mu nie mówiłem. Pochwaliłem go, powiedziałem mu, że był genialny, cudowny, wspaniały i możemy już wracać do hotelu.

Czyli Batman mógłby być dobrym nauczycielem dla niektórych aktorów?

Janusz Chabior: Wiesz, jego filmografia jest dosyć spora, większa od niejednego zawodowego aktora.

Agata Wątróbska: Śmiejemy się, że ma większe doświadczenie ode mnie. (śmiech)

Czy pies wniósł coś do Twojego życia?

Janusz Chabior: Optymizm. Mimo że był totalnym połamańcem – choć to może zabrzmi absurdalnie – często się uśmiechał. Kiedy było mi czasami bardzo smutno, to patrzyłem na niego i myślałem o tym, jak ogromną potrzebę i radość życia ma ten pies, że ma w sobie taką siłę i moc, by po prostu żyć. I wtedy mówiłem do siebie: „Chabior, przestań się nad sobą rozczulać, tylko weź się w garść. Bo czasami w życiu jest wesoło, czasami jest smutno, ale trzeba na tej powierzchni się utrzymać”. I to jest właśnie najważniejsza zasługa Batmana.

Janusz Chabior, Agata Wątróbska

O relacji Agaty Wątróbskiej z Batmanem

Agata, a jakie są Twoje doświadczenia ze zwierzętami?

Agata Wątróbska: Jestem ogromną psiarą. Miałam dwa psy, jako dziecko i nastolatka. Potem wyjechałam na studia. Zawsze chciałam mieć psa, natomiast byłam sama, bardzo dużo pracowałam i po prostu nie miałam możliwości, żeby zabrać psa ze schroniska, bo nie wyobrażałam sobie, żeby zostawiać go samego w domu na tyle godzin. Ale cały czas o tym marzyłam. Pamiętam nawet taki moment, że chciałam zaadoptować psa. Stwierdziłam, że jakoś sobie poradzę, ale wtedy moja mama wkroczyła do akcji i wytłumaczyła mi, że to zły pomysł, bo ciągle jestem w pracy. Więc nadal marzyłam o psie i o wielkiej miłości. I w końcu dostałam w pakiecie i jedno, i drugie, czyli podwójną miłość.

Jak wyglądała na początku Twoja relacja z Batmanem?

Agata Wątróbska: Relacja z Batmanem rodziła się powoli. To był taki twardziel. Nie okazywał uczuć. Widział tak naprawdę tylko Janusza. Kiedy na samym początku zostawał ze mną, to mnie nie zauważał. Stwierdziłam, że skoro mieszkamy razem, tak nie może być. I każdego dnia fundowałam mu solidną dawkę przytulania. Wcześniej Batman w ogóle się nie przytulał.

Janusz Chabior: To prawda, gdy go zabrałem, to w ogóle nie wchodziło w grę żadne przytulanie. On się źle czuł, jak próbowałem go kłaść na swoim łóżku. Miał swoje legowisko i tam mu było najlepiej. Zachowywał się jak prawdziwy przemyślanin. Nie chciał się wygłupiać i być pokojowym pieskiem. To pies po przejściach, to go nauczyło życia i dlatego jest psim twardzielem. Pamiętam, jak czasami wracałem i mówiłem mu: „Chodź, przytulę cię, nie było mnie tak długo w domu, bo byłem na planie”, wołałem go, żeby przyszedł do mnie do łóżka, ale Batman najwyraźniej uważał, że to coś żenującego – jak to, pies w łóżku? Wolał zdecydowanie spać w swoim legowisku.

Agata Wątróbska: A widzisz, ja go tak sukcesywnie uczyłam przytulania, głaskania, masaży, całowania. I teraz mamy kłopot, bo on chce być cały czas z nami, a najlepiej mu, gdy jest na rękach. Mamy taki wieczorny rytuał, gdy się kładziemy i oglądamy jakiś serial czy film, on leży z nami, najlepiej się czuje, gdy się przytula do naszej piersi, jak małe dziecko.

Janusz: Ja chciałem tylko dodać, że to przytulanie zaczęło się w momencie, kiedy Batman stracił wzrok i zaczął tracić słuch.

Agata Wątróbska: Przestań podcinać mi skrzydła. (śmiech) Ale rzeczywiście, w momencie kiedy zaczął tracić wszystkie instynkty: słuch, węch i wzrok, stał się absolutną przylepą. My jesteśmy po prostu jego oczami, nogami, wszystkim. Najlepiej i najbezpieczniej czuje się na rękach. A nam czasami już usychają ręce od ciągłego noszenia. Dlatego kupiliśmy mu wózek dla psa.

Janusz Chabior: Ale Batman stwierdził, że to jest niepoważne, jak pies jeździ w wózku. A wózek jest naprawdę piękny.

Janusz Chabior, Agata Wątróbska

Batman to prawdziwy facet, ma swój charakterek. Czy udało się Wam w takim razie chociaż raz zabrać go na spacer w wózku?

Agata Wątróbska: Tak, podjęłam próbę, ale Batman wydawał takie odgłosy, że ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. Spacer skończył się tak, że dźwigałam go na rękach, a wózek ciągnęłam za nami.

Janusz: Z wózkiem wiąże się jeszcze jedna historia. Pojechaliśmy do Jury Krakowsko-Częstochowskiej, by pozwiedzać zamki. Zabraliśmy oczywiście Batmana, wsadziliśmy go do wózka, ale robił takie cyrki, że musiałem go z niego wyciągnąć. Gdy był na rękach, wszystko było w porządku, był szczęśliwy.

Choroba Batmana i walka o każdy wspólny dzień

Jak łączycie pracę zawodową z opieką nad ciężko chorym psem?

Janusz: Mamy opiekunkę – panią Halinkę, która przyjeżdża do nas, kiedy w tym samym czasie pracujemy. Batman bardzo ją lubi.

Agata Wątróbska: : Pani Halinka wie, jak się nim zająć, nosi go na rękach, przytula. A my wiemy, że jest w dobrych rękach.

Czyli nie zabierasz już Batmana na plan filmowy?

Janusz: Jeszcze do niedawna go zabierałem, ale już go nie chcę na to narażać, dlatego właśnie pojawiła się w naszym życiu pani Halinka.

A jak reagowali na Batmana koledzy z planu?

Janusz Chabior: Batman ma w sobie tylu uroku i czaru, że nie spotkałem osoby, która by go nie polubiła. Pies kaleka wzbudza też inne uczucia. Jeżeli przychodzisz z psem, który na wszystkich szczeka, warczy, to większość ludzi to wkurza. A jeżeli widzisz psa, który patrzy na ciebie, który cię słucha, który da się pogłaskać, jest zupełnie odwrotnie. Dodatkowo ma bardzo miękką sierść, że aż chce się go głaskać.

Ze względu na ciężki stan zdrowia Batmana pewnie często odwiedzacie lekarzy weterynarii. Jakie macie doświadczenia w tym zakresie?

Janusz Chabior: Mamy wspaniałego weterynarza – Jurka Maliszewskiego, który uratował Batmana chyba aż trzy razy, kiedy już naprawdę było bardzo, bardzo źle. Ale zanim trafiliśmy na Jurka, odwiedziliśmy wiele gabinetów weterynaryjnych i nie mamy najlepszych doświadczeń. Za każdym razem była ta sama historia, czyli inny lekarz na dyżurze, te same badania i brak diagnozy. Batman był wymęczony tymi wizytami. A za każdą wizytę trzeba oczywiście zapłacić. Jurek podczas pierwszej wizyty badał Batmana około 30 minut, dotykał różnych części jego ciała, sprawdzając, jak reaguje. Okazało się, że Batman ma wrzody. Jurek zastosował odpowiednią kurację i pies wrócił do gry, a przede wszystkim przestał tak strasznie cierpieć. Batman jest ciężko chory i pewnie niejedna osoba zastanawia się, dlaczego nie pomożemy mu odejść. Gdzie jest ta granica, gdzie kończy się to życie?

Agata Wątróbska: Sami sobie zadajemy to pytanie, ale nadal widzimy w jego oczach ogromną chęć życia. Jest tak szczęśliwy, kiedy jesteśmy razem w domu, kiedy jest przy nas. Ma bardzo duży apetyt na szczęście. Nie potrafimy jeszcze podjąć tej decyzji.

Agata, pamiętasz, kiedy Batman pierwszy raz ucieszył się na Twój widok?

Agata Wątróbska: Tak, pamiętam tę sytuację. Batman, tak jak każdy pies, merda ogonem, gdy się cieszy. Na początku, jak zaczęłam się spotykać z Januszem, Batman w ogóle nie okazywał swojej radości na mój widok. Liczył się tylko Janusz. Aż któregoś dnia wróciłam z próby i zobaczyłam, że ten ogon merda radośnie w prawo i w lewo. To był mój pierwszy sukces. A drugi mój sukces, to jak byliśmy razem, Batman popatrzył na mnie, zapiszczał, potem popatrzył na miskę – chciał, żebym to ja dała mu jeść. I wtedy pomyślałam: „Pies sprzedany”.

Janusz: Ja chciałbym tylko dodać, że Agata zawsze wcześniej robi psu jeść niż mnie. (śmiech)

Muszę o to spytać… Czy Batman śpi w Waszym łóżku?

Agata: Nie, nie śpi z nami w łóżku. Noc przesypia w swoim łóżeczku, ale wieczorami musi być długo przytulany. Musi z nami swoje wyleżeć. Praktycznie go usypiamy jak małe dziecko, a potem go przenosimy do legowiska i przykrywamy ulubionym kocykiem.

Janusz Chabior, Batman

Czy jest coś, co Was w zwierzętach pasjonuje, urzeka?

Janusz: Ja dużo wiedzy o życiu czerpałem z filmów przyrodniczych. Wydaje mi się, że kiedy oglądasz filmy o zwierzętach, kiedy z nimi dużo przebywasz, stajesz się lepszym modelem człowieka.

Agata: Ja pamiętam jeden filmik, który przez przypadek wyświetlił mi się na FB – koleś uderzył psa, a pies wrócił do niego, merdając ogonem. Pamiętam, że po obejrzeniu tego nagrania, nie mogła sobie dać z tym rady. To było dla mnie wstrząsające, ta nieprawdopodobna, bezgraniczna miłość zwierzęcia, które nawet bite i krzywdzone wraca do swego prześladowcy, nadal go kocha i macha ogonkiem. I myślę, że to, co mnie najbardziej urzeka w zwierzętach, to ich bezinteresowność.

Janusz: To opowiem Ci jeszcze jedną historię. Pewnego razu jesteśmy u Fedaczyńskich i nagle widzimy, że idzie kura po płocie. Jak zobaczyła Fedaczyńskiego, podeszła do niego i się do niego przytuliła. To było niesamowite. Jak się okazało, to była jedna z kur, które nie nadawały się do dalszej hodowli. Takie kury są gazowane i przeznaczone do karmienia bocianów. Zawsze w partii martwych kur znajdzie się parę takich, które przeżyły. I to była jedna z tych ocalałych kur.

Agata Wątróbska: To było naprawdę niesamowite. Ta kura podeszła, położyła mu głowę na ramieniu, przytuliła się, a on ją pogłaskał.

O miłości Janusza Chabiora i Agaty Wątróbskiej

Przejdźmy teraz do Waszej miłości. Jak się poznaliście?                                                                                                              

Agata Wątróbska: Poznaliśmy się na planie filmowym Udając ofiarę. Reżyserką tego filmu jest Joasia Satanowska, dziewczyna Nikodema – syna Janusza. Grałam tam młodą policjantkę podkochującą się w swoim przełożonym, w którego wcielił się Janusz. Jak widać, bardzo wzięłam sobie do serca tę rolę. (śmiech)

Agata, czy już wtedy na planie miałaś motylki w brzuchu?

Agata Wątróbska:: Motylki? Trudno powiedzieć, ale Janusz od razu mi się spodobał. Jest bardzo w moim typie. A mój typ charakteryzuje się przede wszystkim poczuciem humoru. Na planie od razu się dogadaliśmy, żartowaliśmy, śmialiśmy się. Zauważyłam, że nadajemy na bardzo podobnych falach.

Wielkie uczucie pojawiło się podczas pamiętnego sylwestra w 2018 roku, prawda?

Janusz Chabior, Agata Wątróbska

Janusz Chabior: Tak. Po kilku latach spotkaliśmy się u wspólnego znajomego. Jak się późnej okazało, Agata nie chciała pójść na tego sylwestra, ja też miałem inne plany. Ale, jak widać, los tak chciał. Minęło zaledwie pół godziny, gdy patrząc na nią, pomyślałem: „Kurczę, taka fantastyczna dziewczyna i przyszła tutaj sama?! Niemożliwe. Chyba jakiś narzeczony gdzieś się kręci”. Szybko jednak okazało się, że Agata jest akurat bez pary tak jak ja. I jak się do siebie przysiedliśmy, tak już zostało. Od początku bardzo dużo się śmialiśmy, żartowaliśmy. Mamy bardzo podobne poczucie humoru. Nasza wielogodzinna rozmowa skończyła się wspólnym selfie z gorącym pocałunkiem.

Agata, czy to prawda, że Janusz Cię nie poznał?

Agata Wątróbska: Nie poznał mnie. Zaczęłam z nim normalnie rozmawiać, bo w końcu się poznaliśmy, ale po kilku minutach zorientowałam się, że on mnie nie pamięta z planu filmowego.

Janusz Chabior: Pamiętałem, tylko nie poznałem. Bo ja w ogóle ludzi nie poznaję. Siedem lat minęło.

Czy po sylwestrze już wiedzieliście, że to jest to?

Janusz Chabior: To bardzo szybko się potoczyło. Po tym pierwszym spotkaniu czekaliśmy tyle lat, a potem wszystko poszło w błyskawicznym tempie. Wydaje mi się, że coś nas bardzo do siebie ciągnęło. Czuliśmy do siebie miętę, mimo że mamy swoje charaktery i jesteśmy niezłymi harpaganami. Gdy zaczęliśmy mieszkać wspólnie, musieliśmy się nawzajem przytemperować.

Wcześniej bardzo długo mieszkaliśmy sami, a człowiek mieszkający sam staje się trochę egoistyczny, ma swoją przestrzeń. A tu nagle trzeba się tą przestrzenią z kimś podzielić, dostosowywać się do jego przyzwyczajeń. To nie były proste historie. Ale to znaczy, że była siła, była moc, była miłość i przetrwaliśmy ten okres.

Potem był pamiętny wyjazd na Sycylię, gdzie oświadczyłem się Agatce. A potem zaczęła się pandemia, która pokrzyżowała nam trochę plany związane ze ślubem, bo niestety nie wolno było się spotykać. Na szczęście trafiliśmy w takie „okno pogodowe” w czasie pandemii i zrobiliśmy małą imprezę dla najbliższych. Zamówiliśmy pizzę, kupiliśmy białe wino i było weselisko. Wszystkim polecamy tego typu imprezy, bez białego barszczu i bigosu. (śmiech)

Janusz, przyznaj się, klękałeś?

Janusz Chabior: Tak.

Zaręczyny na Sycylii były bardzo romantyczne. Jest coś jeszcze, czym Janusz Cię zaskoczył?

Agata Wątróbska: Janusz robi dużo romantycznych rzeczy, bardzo często przynosi mi kwiaty, co jest megaromantyczne. Myje mi auto…

Janusz Chabior: Czasami łóżko pościelę. (śmiech)

Agata Wątróbska: Ciężko mi wskazać jedną konkretną rzecz, bo Sycylię ciężko przebić. Janusz tak cudownie to zorganizował. Wynajął samochód, zabrał mnie w przepiękne miejsca, o których nie wiedziałam. Było wspaniale.

Jaki charakter Janusz Chabior? Jaka jest Agata Wątróbska?

Oboje macie mocne charaktery, kto w takim razie nosi przysłowiowe spodnie w Waszym związku?

Agata Wątróbska: Oboje.

Janusz Chabior: No chyba tak. Ale też oboje nosimy spódnicę. (śmiech)

Jak już jesteśmy przy ubraniach, to kto z Was ma ich więcej?

Agata Wątróbska: Janusz.

Janusz Chabior: To prawda. Ale teraz odchudzamy garderobę. Doszliśmy do wniosku, że musimy się pozbyć rzeczy, których noszenie odkładamy na kiedyś.

Agata Wątróbska: Jak ostatnio spytałam Janusza, o jedną z rzeczy do wyrzucenia, to powiedział, że to jest fajne na balkon. Uwielbiam takie tłumaczenia: przyda się do piwnicy, na balkon, na działkę, na ognisko…

Co najbardziej cenicie w sobie? Tylko nie mówcie, że poczucie humoru, bo to już wiemy.

Janusz Chabior: Ja cenię w Agacie wrażliwość i dużą empatię. A mnie chyba wcześniej trochę tego brakowało. Czasami rozczula mnie swoim zachowaniem, dostrzega w tym świecie takie małe, drobne niesprawiedliwości i tragedie. Zwraca uwagę na to, że w tym biegu, pędzie nie widzimy, ile jest biedy i nieszczęścia dookoła nas. Agata nie lubi, jak o tym mówię, ale dużo pomaga. Jest też do bólu osobą prawdomówną. Brzydzi się kłamstwem, jak ta bohaterka w filmie Na noże, która jak miała skłamać, to wymiotowała. Co nie ułatwia trochę życia, bo prawda może czasem stanąć na drodze dobrej historii. Mówię tutaj o drobnych kłamstewkach w szczytnym celu. A nie o sytuacji, gdy ktoś perfidnie kłamie. Nauczyła mnie tego, żebym bez względu na konsekwencje zawsze starał się mówić prawdę.

Czyli nie ma szans nawet na przemilczenie prawdy przy Agacie?

Janusz Chabior: Nie, bo strasznie się złości, jest niezadowolona. Mówi, że jak w drobnych rzeczach będę mijał się z prawdą, to nie będzie miała do mnie zaufania. A chce mi ufać. Więc kiedy mnie pyta, czy wyrzuciłem śmieci, a nie wyrzuciłem, to mówię prawdę.

Agata, a co Ty cenisz w Januszu?

Agata Wątróbska: Janusz jest niesamowitym optymistą. Zaraża swoją pozytywną energią na kilometr. Nie znałam bardziej optymistycznej osoby. Budzi się rano z założeniem, że jest cudownie, nawet jeśli jest niewyspany. Jest bardzo opiekuńczą i troskliwą osobą. To widać po tym, jak przez tyle lat sam troszczył się o Batmana. Teraz tę opiekę dzielimy pomiędzy nas. Janusz zawsze o mnie pamięta, nawet o takich najmniejszych rzeczach, co jest dla mnie bardzo wzruszające.

Jest coś, co Cię denerwuje w Januszu?

Agata Wątróbska: : No pewnie, jest strasznym bałaganiarzem, chociaż teraz nad tym bardzo, bardzo pracuje. Ja z kolei pracuję nad tym, żeby nie być taką pedantką, bo wiem, że ciężko żyje się z człowiekiem, któremu przeszkadza kubek w zlewie. Staramy się w tej kwestii dotrzeć i znaleźć złoty środek. Jesteśmy na dobrej drodze.

A często się kłócicie?

Agata Wątróbska: Niezbyt często. Nie ma takiego czegoś, że jesteśmy obrażeni. Jak już się kłócimy, to bardzo szybko, ktoś coś krzyknie, ktoś odpyskuje i za chwilę się godzimy. U nas to są sekundowe pioruny i od razu atmosfera się oczyszcza.

Janusz Chabior, Batman

Kto więcej gada w Waszym związku?

Janusz Chabior: AGATA!

Agata Wątróbska: Może ja więcej gadam w takich codziennych sytuacjach, ale jeśli chodzi o wywiady, to on non stop gada i gada, i do tego przerywa.

Janusz Chabior: Ale pytanie było, kto więcej gada przez komórkę, (śmiech) do Agaty ciężko się dodzwonić, bo zawsze jest z kimś na łączach, najczęściej z rodziną, którą ma dość liczną. Nie mogą wytrzymać, żeby ze dwa razy dziennie do siebie nie zadzwonić.

Janusz Chabior i Agata Wątróbska w programie Power Couple

Znam to, ja ze swoją mamą też rozmawiam kilka razy dziennie. Jak wspominacie program Power Couple?

Agata Wątróbska: Program trafił się nam, jak żyliśmy już ponad rok w pandemii. Wszyscy byliśmy głodni kontaktu z ludźmi, jakiejś zabawy, oderwania od tej szarej, smutnej rzeczywistości, w której ludzie umierają, od codzienności przepełnionej lękiem. Musimy pamiętać o tym, że każdy z nas się jednak bał wirusa i konsekwencji choroby, a jeśli nie bał się o siebie, to o swoich bliskich. Power Couple trafił się nam w cudownym momencie. A co najważniejsze, chcieli nas z psem. Mogliśmy pojechać do fantastycznego miejsca, poznać nowych ludzi. Mieć tak naprawdę wszystko pod ręką, bo niczego nam tam nie brakowało. Było pyszne jedzenie, fajne miejsce, przygoda, zabawa, konkurencja. To był niesamowity czas.

Janusz Chabior: To było tak, jakbyśmy się cofnęli trochę w czasie i pojechali na kolonie. W trakcie tych zadań stawaliśmy się po prostu dzieciakami. Ja się czułem jakby miał 12–13 lat. Ogarniały mnie emocje, które były głęboko ukryte. Co najważniejsze, a mówię to też z perspektywy widza, w tych ciężkich czasach ten program przesyłał pozytywną energię dla innych par. Smutna prawda jest niestety taka, że przez pandemię wiele związków się rozpadło.

W wielu rodzinach wcześniej było tak, że facet wychodził rano do pracy, wracał późno, po powrocie całował psa, przytulał dziecko, zjadł kolację i szedł zmęczony spać. Nastała pandemia i wyszło na jaw, że żona zrzędzi, dziecko jest niegrzeczne, a trzeba przebywać ze sobą 24 godziny na dobę. Okazało się, że ludzie, którzy mieszkali razem, tak naprawdę się nie znali. Nagle zauważyli z przerażeniem, że coś jest nie tak. Mamy znajomych, którzy są psychologami i mówią, że ich gabinety są pełne ludzi, którzy przychodzą i mówią: „Ratujcie nasz związek, bo jest niedobrze”.

Nam też ten program uświadomił, że w związku są różne okresy, na początku jest romantycznie, a potem przychodzi rzeczywistość. Jeśli jesteś w związku, musisz poświęcić uwagę drugiej osobie, bo związek wymaga pewnej pracy, by utrzymać dobre relacji. Raz dane kwiaty na randce to trochę za mało. Dlatego kiedy wracam z pracy i wiedzę, że stoi kwiaciarka, to kupuję Agacie kwiaty. To są szczegóły, o których musimy pamiętać. Podczas programu lepiej się poznaliśmy, nauczyliśmy się siebie w ekstremalnych sytuacjach. Moim zdaniem, z tego programu płynie taki przekaz, że cokolwiek by się działo, to ta druga osoba musi stać murem za swoim partnerem, musi być zawsze dla niego wsparciem. W każdym związku trzeba po prostu myśleć w liczbie mnogiej.

Czy coś jeszcze dał Wam udział w programie?

Janusz Chabior: Zaprzyjaźniliśmy się z Gruszkami, to jest wielki plus. Razem wyjeżdżamy, odwiedzamy się bardzo często. Znaleźliśmy ludzi duchowo nam bliskich. Oprócz przygody i tego, że podreperowaliśmy nasz budżet, ludzi nas polubili. Dostajemy w social mediach zwrotne informacje, że ludzie lubią nas za naszą naturalność i szczerość. Dla naszego związku decyzja o udziale w programie to był świetny wybór. Może to zabrzmi dziwnie, ale po tym programie jeszcze bardziej byłem zakochany w Agatce.

Które zadanie było najtrudniejsze?

Janusz Chabior: Ogólnie te zadania nie trafiały w moje lęki. Ale najtrudniejszy był moment, kiedy Agata była przywiązana łańcuchami do słupa. Poczułem wtedy ogromną bezsilność, że nie umiem jej uwolnić, chociaż miałem do dyspozycji narzędzia, że nie umiem rozgryźć zagadki, jak ją z tych łańcuchów wyzwolić. Wiedziałam jedno, że muszą ją przed tym strumieniem wody ochronić, ale byłem załamany, nawet jak już wziąłem na klatę tę wodę z hydrantu. Pomyślałem: „Co ze mnie za facet, że nie wyzwoliłem z łańcuchów mojej kobiety”. Potem okazało się, że zadanie było niewykonalne, że nie można było wyzwolić kobiet z łańcuchów, a naszym celem było uchronienie swojej kobiety przed zimną wodą. Oliwier mówi: „Świetnie. Wykonałeś zadanie – uchroniłeś swoją kobietę”. Poczułem ulgę. Kolejna rzecz to uświadomienie sobie sprawy związanej z podzielnością uwagi u mężczyzn. W konkurencji w kuchni, gdzie trzeba było odtworzyć układ ze zdjęcia, gdy nagle padało pytanie, wszystko mi się zamazywało. Program potwierdził teorię, że facetowi nie można zlecić dwóch rzeczy naraz.

 Batman

O aktorstwie

Obejrzałam ostatnio film Ostatnie piętro, w którym grasz główną rolę. Powiem Ci szczerze, że ten film bardzo mną wstrząsnął. Jak przygotowywałeś się do roli kapitana Derczyńskiego, którego jednocześnie się lubi i nienawidzi?

Janusz Chabior: Jestem aktorem, który lubi wyzwania. Kiedy zgłosił się do mnie Tadeusz Król, reżyser tego filmu, i przesłał mi scenariusz, strasznie się ucieszyłem. Każdy aktor chyba odpowie na to pytanie w ten sposób, że stara się swojego bohatera w jakiś sposób bronić. I zobaczyłam, że tutaj jest olbrzymie pole aktorskie do popisu. Najłatwiej było zrobić z pana Derczyńskiego psychopatę, ale to byłaby najprostsza droga. Jakieś 2–3 miesiące przed rozpoczęciem zdjęć do tego filmu spotykaliśmy się z reżyserem i rozmawialiśmy o tej postaci, jak ją prowadzić, robiliśmy różne korekty w scenariuszu. Przed przystąpieniem do zdjęć mniej więcej wiedziałam, co chcę zagrać. Mogłem zastosować szereg środków. Była zabawa na całego, bo był materiał do tego, żeby i płakać, i się śmiać.

Mam wrażenie, i pewnie nie tylko ja, że nawet jak grasz największego drania, to wkładasz w postać coś pozytywnego i nie sposób jej nie lubić.

Janusz Chabior: Podobnie było z Bońką w Służbach specjalnych. Jak dostałem scenariusz od Patryka Vegi, to pomyślałem, że ta postać jest świetnie skonstruowana. Bo z jednej strony facet zabija, robi to jako oficer, robi to dla ojczyzny, ale dalej zabija. Jest mordercą. A z drugiej strony ta jego wielka miłość do rodziny, nieuleczalna choroba i ogromna chęć, by dożyć do dnia, kiedy jego córka weźmie ślub. To spowodowało, że wszyscy tego Bońka kochali, a przecież był mordercą.

A jak czujecie się na deskach teatru? Czym różni się aktorstwo teatralne od filmowego?

Janusz Chabior: Jedno i drugie kocham, choć to są dwie różne bajki. W teatrze masz kontakt z widzem i wszystko możesz zmieniać, możesz to sobie korygować. A w filmie, jak coś jest nagrane, to już pozostaje. Ciebie nie będzie, a to pozostanie. Grasz przed ekipą, nie masz bezpośrednich reakcji. Agata jest bardziej znana z desek teatru. Byłem na jej kilku spektaklach i ma taką wielką moc, energię. Jest bardzo wyrazista na scenie, na przykład w sztuce Miłość od ostatniego wejrzenia, traktującej o męskiej przemocy. Jest to mocno wstrząsająca sztuka. Agatka czeka na swoje wielkie odkrycie w kinie. Ale to wszystko przed nami.

Który moment pracy nad spektaklem najbardziej lubicie? Próby, premierę czy standardowe granie?

Janusz Chabior: Granie. Chcę, żeby jak najszybciej powstał spektakl i żeby go późnej skonfrontować z publicznością. Publiczność zawsze powie, czy coś jest dobre, czy nie. Gdy jesteś na scenie, możesz wyczuć reakcję widowni, albo ludzie są z tobą, kibicują ci i przeżywają to, co się dzieje na scenie, albo dłubią w nosie i myślą o tym, co zjedzą, kiedy wrócą z teatru. Dla mnie najbardziej ekscytującym momentem w pracy teatralnej jest granie przed publicznością.

Agata Wątróbska: Ja mam odwrotnie niż Janusz. Uwielbiam fazę pierwszą, początkową, kiedy sobie wymyślasz, tworzysz postać. Oczywiście, granie też jest cudowne. Pięć minut przed wejściem na scenę jest taka winda i wtedy sobie myślę: „Po cholerę zostałam aktorką, po co mi te nerwy”. Za to gdy schodzę ze sceny, jestem szczęśliwa i zawsze mówię: „Jak cudownie, ale bym się napiła dobrego czerwonego wina”. To jest taki rollercoaster. Od rozpoczęcia spektaklu po zakończenie i powrót do domu. Ta winda też jest cudowna. Jak już wspomniałam, bardzo lubię wymyślać, tworzyć postać. Uwielbiam ten wachlarz możliwości, który się otwiera przy kreacji postaci. Zastanawiam się, co to jest za postać, jak ona by się poruszała, jak powinna mówić, jak mogłaby wyglądać. To jest fascynujące. Lubię być odkrywcą.

Kochani, bardzo Wam dziękuję za poświęcony czas i za przesympatyczną rozmowę. Życzę Wam samych sukcesów w życiu zawodowym, a prywatnie – by te iskierki miłości nie zniknęły nigdy z Waszych oczu.

rozmawiała: Edyta Winiarska

FOT COVER: TVN/ADAM PLUCIŃSKI/MOVE

11 grudnia, 2021 0 Komentarze
0 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
Najnowsze posty
Starsze posty
Reklama

web-petsstyle-p!

Chcesz być na bieżąco? Zapraszamy na nasze media społecznościowe, szczególnie na Facebooka. Zachęcamy również do zapoznania się z ofertą naszego sklepu online z akcesoriami, karmami i przekąskami dla zwierząt!

Facebook Instagram

Pies

    • Rasy psów
    • Żywienie psa
    • Zdrowie psa
    • Eko pies
    • Pielęgnacja psa
    • Akcesoria dla psa
    • Sport i szkolenie
    • Ciekawostki o psach

Kot

    • Rasy kotów
    • Dieta kota
    • Zdrowie kota
    • Eko kot
    • Produkty dla kota
    • Podróż z kotem
    • Ciekawostki o kotach

Ptaki i gryzonie

    • Sprzęt i akcesoria
    • Zdrowie i pielęgnacja
    • Żywienie gryzoni

Akwarystyka

    • Aquascaping
    • Ryby akwariowe
    • Krewetki akwariowe
    • Rośliny akwariowe
    • Sprzęt akwarystyczny

©2026 – All Rights Reserved. Designed and Developed by elite expo

  • Reklama
  • Redakcja
  • Polityka prywatności
  • Regulamin konkursu
PETS STYLE
  • Aktualności
  • Diamenty Zoologii
  • Pies
  • Kot
  • Akwarystyka
  • Ptaki & Gryzonie
  • Lifestyle
  • Quiz