PETS STYLE
  • Aktualności
  • Diamenty Zoologii
  • Pies
  • Kot
  • Akwarystyka
  • Ptaki & Gryzonie
  • Lifestyle
  • Quiz
Dieta kotaKot

Świat marki Animonda Petcare – karmienie z sercem i z głową

przez Pets Style 22 września, 2020

Animonda Petcare od ponad 25 lat jest synonimem najwyższej jakości żywności dla zwierząt.

Filozofia

Dla wielu ludzi ich zwierzęta domowe są ulubionymi członkami rodziny i najlepszymi przyjaciółmi. Animonda stawia w centrum uwagi zdrowie zwierząt i koncentruje się na pro­dukcji wysokowartościowych pokarmów dla psów i kotów. Asortyment jest skierowany do wymagających miłośników zwierząt, którzy szukają pokarmów zdrowych, dopasowanych do gatunku i przyczyniających się do dobrego samopoczucia ich czworonogów.

Zobowiązani do najwyższej jakości

Wszystkie karmy są produkowane zgodnie z aktual­nymi wynikami badań naukowych i są: naturalne, niefałszowa­ne i wolne od sztucznych barwników i aromatów. Wyszukane, świeże dodatki są przygotowywane tak delikatnie, żeby zacho­wać w nich jak najwięcej korzystnych składników pokarmo­wych.

Gwarantujemy, że produkty Animonda nie zawierają:

  • wzmacniaczy smaku
  • sztucznych barwników
  • soi
  • cukru.

Produkty Animonda świadomie są sprzedawane przez sklepy specjalistyczne i weterynarzy.

Rafiné® różnorodne i wyrafinowane dodatki – prze­konujące asortymentem specjałów o różnie przyrządzonych recepturach. Delikatne kawałeczki w smakowitym sosie lub w galaretce – Rafiné® jest zawsze pokusą, której kot nie może się oprzeć.

 

CARNY® przygotowywane wyłącznie ze świeżych, mięsnych składników, jak: mięso, serce, płuca, wątroba lub ryba. Uzupełnione ważnymi dla życia i zdrowia składnikami mineralnymi i witaminami pokarmy CARNY® są naturalnie odpowiednim pożywieniem dla kotów. Świeże, mięsne dodat­ki są przerabiane szybko i delikatnie, aby zachować wszystkie ważne składniki pokarmowe. Świeże mięso to właśnie to, co koty uwielbiają!

 

Koty uwielbiają smakołyki, a drobne przekąski zapewniają im urozmaicenie diety. Powinny być jednak wartościowe i odpowiednie dla gatunku. Czy to jako płynny przysmak do lizania w praktycznych porcjach – miseczkach, czy jako chrupiące poduszeczki – pyszne mleczne przekąski zawsze smakują.

 

Przekąski dla psów

GRANCARNO® mokra karma jest przyrządzana wyłącznie z świeżych, mięsnych składników, jak: mięso, ser­ce, płuca i wątroba, i uzupełniona ważnymi dla życia i zdrowia psa składnikami mineralnymi i witaminami. Świeże, mięsne dodatki są przerabiane szybko i delikatnie, aby zachować wszystkie ważne składniki pokarmowe. Dla większego urozma­icenia istnieje także GRANCARNO® jako karma sucha.

Także psy uwielbiają snaki – cieszą się na małą przekąskę i ulubione urozmaicenie. Meat Chunks, Dental Sticks i Fun Snacks są produkowane w Niemczech tylko z najlepszych składników – bez soi, cukru i barwników. Idealne jako mięsna nagroda, smakowita przegryzka do żucia i codziennej pielęgna­cji zębów.

Vom Feinsten spełnia wysokie wymagania psa i kota, urzeka asortymentem specjałów najwyższej jakości i idealnym smakiem. Produkty zawierają tylko wybrane mięsne składniki i nie zawierają zbóż, soi, cukru, barwników i konserwan­tów. Specjalna selekcja i wysoka jakość surowców mięsnych gwarantują niepowtarzalną kulinarną ucztę.

Oprócz terapii lekarstwami decydującym czyn­nikiem w leczeniu wielu schorzeń jest często żywienie. INTEGRA PROTECT® to specjalny program dietetyczny przewidziany do docelowej terapii pokarmowej w czasie trwania choroby. Stanowi idealne rozwiązanie dla indywidual­nych problemów zdrowotnych Twoich zwierząt.

  • INTEGRA PROTECT® NIEREN (choroby nerek) – koty i psy
  • INTEGRA PROTECT® INTESTINAL (biegunka i wymioty) – koty i psy
  • INTEGRA PROTECT® SENSITIVE (nadwrażliwy żołądek) – koty i psy
  • INTEGRA PROTECT® DIABETES (cukrzyca) – koty
  • INTEGRA PROTECT® HARNSTEINE (choroby dróg moczowych) – koty

22 września, 2020 0 Komentarze
1 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
PiesZdrowie psa

Zdrowe zęby i świeży oddech pupila

przez Pets Style 21 września, 2020

Zdrowe zęby i świeży oddech pupila odgrywa szczególną rolę w ogólnym stanie zdrowia kota i psa. Zwierzęta borykają się przede wszystkim z problemem kamienia nazębnego. Bakterie odkładające się w przestrzeni między dziąsłami a zębami tworzą płytkę nazębną i wywołują nieświeży oddech oraz stany zapalne i choroby dziąseł.

Krążące w krwiobiegu bakterie mogą docierać do serca, płuc, nerek, wątroby i mieć negatywny wpływ na funk­cjonowanie tych narządów, jeśli dojdzie do tzw. infekcji wtór­nej. Dlatego tak ważna jest profilaktyka i odpowiednia troska o higienę jamy ustnej.

Laboratoire Francodex proponuje szeroką gamę pro­duktów do higieny jamy ustnej dla zwierząt pozwalających kompleksowo zadbać o uzębienie psów i kotów.

Pasta do zębów dla psów

Najskuteczniejszym rozwiązaniem jest oczywiście szczotkowanie zębów. Pasta do zębów Francodex (dostępna w zestawie ze szczoteczką) to produkt o szerokim spektrum działania. Dzięki ścierającemu węglanowi wapnia, chelatującemu tripolifosforanowi sodu oraz szczotkowaniu, pasta zapobiega odkładaniu się kamienia.

Zawarte w paście oleje: anyżowy, eukaliptusowy oraz z liści cynamonowca wykazują działanie antyseptyczne, przeciwbólowe i przeciwzapalne. Z kolei olej z nasion pietruszki i inulina zwalczają przyczyny nieświeżego oddechu wynikające z procesu trawienia.

Szczotkowanie zębów jest jednak czynnością, do któ­rej należy przyzwyczajać psa od najmłodszych lat. Nie wszyst­kie zwierzęta dobrze znoszą taki sposób pielęgnacji uzębienia. Dlatego w ofercie Laboratoire Francodex znajdziemy szereg roz­wiązań z zakresu tzw. higieny pasywnej.

Paski do gryzienia

Paski do gryzienia dla psów możemy podawać zwierzęciu jako przysmak. Dzięki unikalnemu kształtowi litery „Z” i ściernej powierzchni czyszczą zęby w sposób mechaniczny. Paski zawierają enzymy, które zabijają bakterie odpowiedzial­ne za powstawanie kamienia nazębnego oraz niszczą strukturę nalotu na zębach.

To w 100 procentach roślinny produkt, co zmniejsza ryzyko wystąpienia alergii pokarmowych.

Płyn lub pasta do zębów w proszku

O uzębienie zwierząt pozwala w pro­sty sposób zadbać płyn Fresh Dent 2w1 lub pasta do zębów w proszku. Fresh Dent 2w1 z wyciągiem z granatu zapobiega osadowi nazębnemu i wspiera świeży oddech u zwierząt. Płyn działa również przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo.

Pasta do zębów w proszku, na bazie wyciągu z alg morskich i fruktooligosacharydów, stosowana jest jako dodatek do karmy zwierzęcia. Zawartość alg zmienia wła­ściwości śliny, co utrudnia osadzanie się nalotu i tworzenie ka­mienia, a także zmniejsza ogólną ilość bakterii.

Spray

Spray zapobiegający nieprzyjemnemu oddechowi dla psów i kotów z granatem i witaminą C nie tylko skutecz­nie zwalcza problem nieświeżego oddechu, ale także wzmacnia dziąsła. Preparat rozpylany jest bezpośrednio i bezgło­śnie na zęby i dziąsła, co sprawia, że można go stosować bez ryzyka przestraszenia zwierzęcia.

Szeroki wybór preparatów marki Laboratoire Fran­codex pozwala dobrać odpowiednie do potrzeb zwierzęcia roz­wiązanie z zakresu profilaktyki higieny jamy ustnej psa i kota oraz zadbać o zdrowe zęby i świeży oddech pupila.

Materiał sponsorowany.

21 września, 2020 0 Komentarze
3 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
Ptaki & GryzonieŻywienie ptaków i gryzoni

Żywienie kawii – naturalnie najlepsze

przez Pets Style 13 września, 2020

Żywienie kawii domowych jest jednym z najważniejszych elementów ich zdrowia i dobrego samopo­czucia. Wzrost świadomości opiekunów w tej kwestii sprawia, że na rynku zoologicznym pojawiają się coraz lepsze jakościo­wo produkty, które spełniają potrzeby także tych mniejszych konsumentów, do których należą kawie domowe. Marka Ale­gia proponuje m.in. karmę Super Premium Herbal Kawia Do­mowa. Co wyjątkowego zawiera?

Jak odpowiednio karmić kawie domowe?

Zacznijmy od początku! Przewód pokarmowy kawii domowej przystosowany jest do trawienia produktów roślin­nych. Ich podróż rozpoczyna się w jamie ustnej, w której znaj­dują się zęby sieczne i policzkowe. Pierwsze służą do odcinania łodyg oraz cięcia gałązek, a drugie do rozdrabniania większych części rośliny tak, by do żołądka trafiała nasączona śliną papka. Zęby kawii domowej rosną przez całe życie, dlatego odpowied­nio dobrany pokarm objętościowy stanowi element profilak­tyki chorób zębów. Alegia Herbal Kawia Domowa zapewnia w swoim składzie gałązki i fragmenty kory, które dodatkowo wspierają proces prawidłowego ścierania zębów.

W diecie kawii domowej niezwykle ważne jest odpowiednie zbilansowanie pasz objętościowych oraz wysokoenergetycznych. Bez wątpienia podstawą żywienia świnki morskiej musi być zielonka, zioła i siano, czyli pasze obję­tościowe. Procentowo powinny stanowić ponad 50% dziennej dawki pokarmowej. Alegia Herbal Kawia Domowa to świetne źródło błonnika, który zapewnia odpowiednie funkcjonowanie przewodu pokarmowego. Produkty w formie suszonej elimi­nują także ryzyko wzdęć oraz biegunek powodowanych przez zbyt wilgotne lub zwiędłe liście. Karma Herbal marki Alegia dodatkowo pakowana jest ręczne w celu zapewnienia zacho­wania struktury i właściwości użytych produktów.

Czym karmić młode kawie domowe?

O prawidłowe żywienie warto zadbać już od pierw­szych dni życia zwierzątka, gdyż w młodości kształtują się jego preferencje żywieniowe, a dorosły osobnik może odmawiać spożywania nieznanych sobie produktów. Wybierając mieszan­ki dla kawii domowej, najlepiej sięgać po te bogate w składniki, które zwiększają zainteresowanie pokarmem i sprzyjają pobie­raniu odpowiedniej ilości karmy, nawet w przypadku wyraźnie wybrednych osobników. Marka Alegia wychodzi naprzeciw tym potrzebom i zapewnia bardzo zróżnicowany skład zarówno w karmie Herbal, jak i Junior Natural, która jest specjalistycz­nym produktem dla kawii w okresie wzrostu. Junior Natural to bogactwo naturalnych składników dostarczających wszyst­kich niezbędnych witamin i minerałów. Młoda kawia ma dzięki niemu okazję poznać smak nagietka, rumianku, pokrzy­wy, ostropestu, pasternaku oraz wielu innych cennych skład­ników.

Oceniając skład karmy, warto zwrócić uwagę na zawartość poszczególnych składników odżywczych. Kawie domowe potrzebują około 13% białka, 3% tłuszczu oraz minimum 10% włókna. Herbal Kawia Domowa to karma w pełni zgodna z tym zapotrzebowaniem i z piramidą żywie­niową kawii domowej. Co ważne, pozbawiona jest nasion zbóż, które mogłyby uszkadzać delikatną błonę śluzową pyszczka kawii. Nie zawiera także sztucznych barwników ani konser­wantów.

Żywienie kawii domowych i witaminy. Ważną kwestią jest także zawartość witaminy C. Kawie domowe nie syntezują jej samodzielnie, co oznacza, że musi ona pochodzić ze zbilansowanej diety. Błędem jest podawanie jej w formie kropel dodawanych do wody, gdyż w takich warunkach ulega ona rozpadowi. Chcąc stosować suplementy, należy podawać je do pyszczka lub skrapiać nią rośliny. Najlepiej jednak wybierać produkty będące natural­nym źródłem dużych ilości witaminy C, jak dzika róża, aronia oraz kwiat hibiskusa, które także znajdują się w mieszance Herbal Kawia Domowa.

Materiał sponsorowany

Czytaj więcej w letnim wydaniu Pets Style – czytaj więcej

13 września, 2020 0 Komentarze
1 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
Ptaki & Gryzonie

Kawie domowe – ciekawostki, o jakich nie każdy wie

przez Pets Style 12 września, 2020

Kawia domowa obok chomika jest jednym z najpopularniejszych zwierząt kupowanych najmłodszym pociechom, by rozpoczęły naukę odpowiedzialności i systematyczności.

Kawia domowa – skąd się wzięła?

Pewnie nie wszyscy z Was wiedzą, że świnka mor­ska już od jakiegoś czasu świnką nie jest. Oficjalna zmiana nazwy tego sympatycznego zwierzątka nastąpiła w 2015 roku i teraz mamy kawię domową. Profesor Wiesław Bogdanowicz z Muzeum i Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk zmianę podsumował słowami: „ani to świnka, ani morska”. Skąd wzię­ła się nazwa: świnka morska? Wszystko za sprawą błędnego tłumaczenia nazwy gatunku zaczerpniętego z języka angiel­skiego. Natomiast w języku łacińskim nazwa bliższa jest słowu „kawia” niż „świnka”. Co ciekawe, w języku angielskim ciągle obowiązuje nazwa „guinea pig”, czyli wciąż jednak… świnka. Po pięciu latach obowiązywania nowego terminu można stwierdzić, że wiele osób pozostało przy poprzedniej nazwie.

Kawia domowa to gryzoń, roślinożerca i jedno z najdłużej towarzyszących nam stworzeń. Jej pojawie­nie się zbiegło się praktycznie z udomowieniem świń i owiec. Naukowcy wskazują, że pierwsze odnalezione szczątki tych małych gryzoni datowane są na dziesięć tysięcy lat przed naszą erą. Samo udomowienie miało miejsce blisko dwa i pół tysiąca lat przed naszą erą (choć niektórzy twierdzą, że nawet wcześniej). Wtedy hodowane były dla mięsa i jako zwierzę do rytuałów religijnych, a ich wygląd odbiegał od dzisiejszej kawii domowej.

Miały nieco dłuższą szyję i wydłużone ciało, z czasem ewoluowały, a ich budowa stawała się bardziej zwarta i kompaktowa. Żyły przede wszystkim na wyspach karaibskich i w Peru. Wraz z hiszpańskimi odkrywcami, którzy pojawili się na tych lądach, świnki dotarły do Europy. Tu zyskały popular­ność, nie tylko jako zwierzę hodowane na mięso, ale jako swe­go rodzaju ciekawostka przyrodnicza, którą upodobały sobie dzieci. Tym sposobem małe kawie trafiły na królewski dwór, co zostało udokumentowane na płótnie przez barokowych ma­larzy, takich jak Teodor Lubieniecki, Werner von Tamm i Gio­vanni Agostino Cassana. Co ciekawe, swoją kawię domową miała między innymi królowa Anglii, Elżbieta I Tudor.

Dlaczego świnka i dlaczego morska?

Teorii jest mnóstwo, choć po zmianie nazwy na kawię domową spekulacje powinny się skończyć. Jedna z tez mówi, że zwierzęta te przypłynęły do Europy na statkach, stąd w nazwie pojawiło się określenie „morskie”. Inna wskazuje na ich upodobania do wody, co jest akurat mniej prawdopodobne, oraz na pokrewieństwo z lubiącą wodę kapibarą.

Mało kto wie, że kuzynem świnki morskiej jest właśnie kapibara – dziwne stworzenie, podobne trochę do dużej nutrii, trochę do garbatego dzika. Usposobieniem może i przypomina wielką świnkę morską, jednak, mimo że pochodzą z tej samej rodziny kawiowatych, kapibary bardzo lubią kąpiele, a świnki wchodzą do wody niechętnie.

Dlatego nie kąpmy naszych małych pupili, jeśli nie ma to poważnego uzasadnienia i nie jest koniecznością. Świnki to czyścioszki i umieją zadbać o swoje futerko bez naszej ingeren­cji. Wróćmy jednak do nazwy – dlaczego „świnka”? Ze względu na pewne podobieństwo jej budowy do świni, np. krótki kark i chrumkanie.

Ciekawe życie kawii domowej

Od ponad 15 lat prowadzę profesjonalną hodowlę rasowych świnek morskich i mogę powiedzieć, że przy tych zwierzętach nie ma nudy! Są inteligentne, mają towarzyskie usposobienie i chętnie nawiązują kontakt z człowiekiem. Są to zwierzęta stadne i świetnie się czują w większej jednopłciowej grupie – im więcej osobników, tym lepiej. Ustalają hierarchię stada, mają swoje zasady i ulubione miejsca odpoczynku. W takim stadku zazwyczaj życie toczy się w ciągu dnia, a głównym zajęciem jest jedzenie, zabawa i spanie, niby niewiele, ale „rozmowom” i dokazywaniu nie ma końca.

Można powiedzieć, że kawie są dość gadatliwe, a rodzaje i tonacje dźwięków, jakie wydają, są niesamowite. Popiskują, nawołują, turkoczą, drepczą w świnkowym tań­cu, kręcąc figlarnie zadkiem, podskakują jak prażony popcorn, po czym zrywają się nagle do szybkiego sprintu, na zmianę robią rundkę wokół klatki niczym bieg sztafetowy, potem znów zasiadają do miseczki i wyjadają co lepsze kąski, na koniec zale­gają na posłaniu lub na miękkim sianie. Uwielbiają wszelkiego rodzaju kocyki, hamaki, leżanki czy materiałowe „norki”. Świnki mało śpią w ciągu doby, czasem jest to półsen z zamkniętymi oczami lub po prostu błogi relaks.

Zrelaksowana świnka

Wiecie, po czym poznać, że świnka jest zrelaksowa­na i zadowolona? Pierwszą oznaką jest to, że się kładzie, czyli całe ciało leży na podłożu. Nie stoi skulona z otwartymi oczami, tylko śmiało wyciąga się, jakby mówiła: „tu mi dobrze, bezpiecznie i tak przyjemnie”. Innym sposobem, by sprawić śwince wielką radość, to podanie dużej kopy pachnącego siana. Większość osób jest pod dużym wrażeniem tego, co się wtedy dzieje! Świnki popiskują, wręcz chrumkają, wesoło podskaku­jąc (tzw. popcorning). Są to całkiem wysokie podskoki w miej scu – jak start małej rakiety, a niekiedy dzikie wyskoki z wy­gięciem ciała. Uwierzcie, na forach i profilach gryzoniowych już niejedna osoba zapytała, czy jej świnka nie jest aby chora.

Co do samego relaksu, to świnki często leżą z głową słodko przekręconą na bok, układając ją na małym podwyż­szeniu, jakby na poduszce, a jej tylne nóżki wyciągnięte są do tyłu lub lekko wystają poza posłanie. To najsłodszy widok dla każdego właściciela gryzonia. To dowód, że świn­ka czuje się dobrze z nami i jest po prostu szczęśliwa. Pamię­tajcie! Pełen relaks następuje u świnki tylko w towarzystwie pełnej miski odpowiednio smakowitej karmy – inaczej burczy w brzuszku!

Kawia domowa kontra dziecko

Na koniec warto dodać parę słów o relacjach tych drobnych gryzoni z dziećmi. Wielokrotnie spotkałam się z sytu­acją, że świnki morskie pojawiały się w domach jako pierwsze zwierzę, którym miało opiekować się dziecko. Ja sama, gdy by­łam dzieckiem, miałam Pati i Pusie. Pamiętam, jak wielką frajdę sprawiała mi budowanie dla nich kartonowych domków czy labiryntów z klocków na ich wybiegu. Czasami było to lepsze od bajki w telewizji.

Dziś z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że posiadanie tych małych gryzoni dawało mi wiele satysfakcji i jednocześnie było świetną lekcją odpowiedzialności. Nauczy­łam się, jak ważna jest systematyczność w opiece nad zwierzę­tami, jaką frajdę sprawia poświęcony im czas, kiedy odwzajem­niają się gwizdem na powitanie. Zajmowanie się pupilem daje małemu dziecku mnóstwo korzyści, najbardziej wartościowe z nich to uczenie się rozumienia potrzeb zwierząt, ich odczuwa­nia oraz miłości do braci mniejszych.

To wszystko na plus, przy jednym małym „ale”. Trzymanie w domu pupila to dla dziecka świetna przygoda i pierwsze lekcje samodzielności, trzeba jednak pamiętać, że jest to żywe zwierzątko. Dziecko sześcio- czy siedmioletnie jest w stanie się nim zająć i wykonać podstawowe czynności, jak: podanie pokarmu, zmiana wody w poidełku czy nawet wymiana ściółki. Jednak prace te powinny zawsze być wyko­nywane pod nadzorem osoby dorosłej. Wspólnie sprawowana opieka nad kawią będzie świetną okazją do spędzenia czasu z naszą pociechą oraz pewnego rodza­ju zabezpieczeniem, że to hobby nie będzie miało smutnego zakończenia przez niedopilnowanie czy zaniedbanie.

Polecam wszystkim takie rodzinne hobby i zachęcam do pokochania kawii domowych.

Podsumowanie – kawia domowa:

  • Świnki to bardzo czyste zwierzęta, które dbają o swoje futer­ko. Nie kąp ich bez wyraźnej potrzeby.
  • Są inteligentne, towarzyskie i łatwo nawiązują kontakt z człowiekiem.
  • To zwierzęta stadne, świetnie się czują w większej jedno­płciowej grupie.
  • Kawie wydają z siebie różne dźwięki, by zwrócić na siebie uwagę i w ten sposób zachęcić do zabawy.
  • Często są wybierane jako pierwsze zwierzę dla naszych pociech, by uczyć je systematyczności samodzielności i rozumienia potrzeb zwierząt. Pamiętajmy, że świnka to żywa istota, a nie zabawka.
  • Warto również zwrócić uwagę, gdzie kupujemy świnkę. Polecamy profesjonalnych, zrzeszonych hodowców.

autor: Monika Spychała-Komorowska, hodowca

Czytaj więcej w letnim numerze Pets Style

12 września, 2020 0 Komentarze
4 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
AkwarystykaAquascaping

IAPLC – The International Aquatic Plants Layout Contest – WYNIKI

przez Pets Style 1 września, 2020

Adam Paszczela zajął 21 miejsce w 20 edycji The International Aquatic Plants Layout Contest. To najlepszy wynik wśród polskich aquascaperów startujących w tej edycji. Serdecznie gratulujemy Adamowi i wszystkim zawodnikom biorącym udział w konkursie.

IAPLC to międzynarodowy konkurs na aranżację podwodnego pejzażu w akwarystyce słodkowodnej. Konkurs uznawany jest za najważniejsze i najbardziej prestiżowe wydarzenie w świecie aquascapingu, a zakwalifikowanie się do Top27 to ogromny sukces.

Organizatorem konkursu jest firma Aqua Design Amano (ADA), której założycielem był Takashi Amano – prekursor i ojciec akwarystyki w stylu naturalnym. Pierwsza edycja odbyła się w 2001 roku. Do rywalizacji stanęło 557 zawodników z 19 krajów. Z każdym rokiem konkurs zyskiwał coraz większą popularność, a liczba aquascaperów rosła. W 2012 roku ponad dwa tysiące osób z ponad 60 państw zgłosiło prace konkursowe. Ten trend utrzymuje się do dziś. Zawodnicy biorą udział w konkursie, by dzielić się swoim hobby z akwarystami z całego świata, doskonalić umiejętności układania roślin wodnych, a także poszerzać swoją wiedzę, a przede wszystkim czerpać z tego radości i przyjemności.

Udział w konkursie

Każdy zawodnik aranżuje tylko jedno akwarium w stylu naturalnym. W momencie najlepszej kondycji zbiornika wykonuje jego zdjęcie. Zawodnik fotografuje akwarium od przodu, tak by obejmowało całość kompozycji. Kompozycja powinna charakteryzować się oryginalnym stylem i być wykonana z największą starannością. Uczestnik nie może zaprezentować swojego zbiornika w innym konkursie aż do ogłoszenia wyników przez organizatorów IAPLC. Zawodnik nie można też dwa razy zgłosić tej samej pracy.

Sędziowie

Członkowie kapituły konkursowej IAPLC są wybierani z różnych części świata, tak by ocena kompozycji była uczciwa i bezstronna. Co ciekawe, sędziami nie są tylko profesjonalni aquascaperzy, ale także ci, którzy mają doświadczenie i sukcesy w dziedzinie roślin wodnych. Do sędziowania zapraszani są także naukowcy ze środowisk akademickich i redaktorzy czasopism, aby uniknąć wpływu indywidualnych upodobań na wynik tego najważniejszego konkursu. Pozwala to również na ocenę prac z różnych punktów widzenia.

Philippe Chevoleau to jeden z sędziów. Jest redaktorem naczelnym francuskiego magazynu „AQUAmag” podejmującego tematykę akwarystki oraz magazynu „Bassins de Jardin” zgłębiającego dziedzinę oczek wodnych. Tak komentuje tegoroczny konkurs IAPLC 2020:

Bycie częścią kapituły IAPLC, jest wielkim zaszczytem. Każdego roku towarzyszą nam te same silne uczucia związane z odkrywaniem i ocenianiem pięknych aranżacji, które kształtują świat aquascapingu. Jest to też kontynuacja pracy i wizji Takashiego Amano, który zawsze kreował projekty akwarystyczne jako świadectwo piękna Natury. To nie tylko sztuka, to również sposób, by na całym świecie poruszyć ludzi fragmentem Natury zamkniętym w pięknym, bez względu na jego wielkość, akwarium […].

Kolejny sędzia to Siergiej M. Kochetov. Był redaktorem naczelnym rosyjskiego magazynu o akwarium „Аквариум”. Jako ichtiolog uczestniczył w wielu badaniach terenowych środowiska słodkowodnego w całej Rosji, w tym nad jeziorem Bajkał.

–Konkurs IAPLC świętuje 20. jubileusz. Był i pozostanie wyjątkowym wydarzeniem w rozwoju światowej akwarystyki. W tym czasie pojawiła się nowa generacja miłośników akwariów, a piękno, umiejętności i wyrafinowanie akwarystycznego designu wciąż wzrasta i rozwija się. Jestem zaszczyconym byciem członkiem kapituły IAPLC od wielu lat, każdego roku spodziewam się, że będę mógł obserwować nowe horyzonty w wyrażaniu pomysłów przez entuzjastów aquascapigu. Akwaryści całego świata oczekują na nowe projekty realizowane w koncepcji natury w akwarium Takashiego Amano.

Siergiej M. Kochetov

Nagrody

Zdobywca pierwszego miejsca, tak zwanego Grand Prize, otrzymuje 1 000 000 JPY, laureat drugiego miejsca, czyli Gold Prize, dostaje 300 000 JPY, zdobywcy Silver Prize, które są przyznawane za miejsca trzecie i czwarte, otrzymują po 100 000 JPY, natomiast za miejsca piąte, szóste i siódme, czyli Bronze Prize, otrzymują po 50 000 JPY. Laureaci kolejnych 20 miejsc otrzymują tytuły nazywane Honour Prize i nagrodę pieniężną w wysokości 10 000 JPY. Wszystkie wymienione miejsca zaliczają się do Top27. Zawodnicy, którzy zajęli miejsca w pierwszej setce, otrzymują specjalne certyfikaty i zaliczają się do Winning Works.

W 2014 roku organizatorzy zmienili kryteria oceny w trakcie trwania konkursu. Coraz częściej wygrywały akwaria, w których wnętrzu odtwarzane były krajobrazy spotykane w różnych zakątkach świata. Mając na uwadze, że jest to przede wszystkim konkurs akwarystyczny, przed opublikowaniem wyników ogłoszono nowe zasady punktacji, które bardziej niż wcześniej kładą nacisk na tworzenie aranżacji przypominających to, co można zobaczyć pod wodą w naturze.

Punktacja obejmuje:

  1. odtworzenie naturalnego środowiska ryb (maks. 50 pkt),
  2. możliwość utrzymania aranżacji przez długi czas (maks. 10 pkt),
  3. umiejętności techniczne uczestnika (maks. 10 pkt),
  4. oryginalność i odbiór pracy (maks. 10 pkt),
  5. przedstawienie naturalnej atmosfery layoutu (maks. 10 pkt),
  6. ogólną ocenę całej kompozycji i roślin (maks. 10 pkt).

Zakładanie akwarium – Iwagumi by Adam Paszczela – Sadzenie roślin

SUKCESY POLAKÓW 2014–2020

IAPLC 2020

21 – Adam Paszczela

54 – Michał Adamek

93 – Łukasz Ciszkowski

102 – Piotr Topolski

IAPLC 2019

13 – Adam Paszczela

84 – Paweł Mielniczek

171 – Marcin Zając

198 – Tomasz Matysiak

IAPLC 2018

61 – Marcin Zając

164 – Michał Jaskowiak

167 – Grzegorz Grzegorowski

IAPLC 2017

72 – Andrzej Nowak

100 – Maciej Musiał

171 – Grzegorz Grzegorowski

181 – Marcin Zając

IAPLC 2016

67 – Marcin Zając

114 – Michał Jaskowiak

132 – Mikołaj Weterle

184 – Marcin Bielak

IAPLC 2015

248 – Piotr Balcer

291 – Marcin Wnuk

296 – Adam Paszczela

IAPLC 2014

45 – Piotr Dymowski

110 – Adam Paszczela

125 – Paweł Iglewski

141 – Marcin Nowak

Źródło: http://en.iaplc.com/; https://peha68.pl

1 września, 2020 0 Komentarze
1 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
Ciekawostki o psachLifestylePies

KOMIKS „PODRÓŻE Z PAZUREM”

przez Pets Style 27 sierpnia, 2020

Iza i Piotrek Miklaszewscy prawie dziesięć lat temu adoptowali kundelka ze schroniska. Dzisiaj wraz ze Snupim są prekursorami podróżowania z psem. Od trzech lat podróżują dookoła świata. Autostopem, jachtostopem, czym tylko się da, byle do przodu. Pewnego dnia powiedzieli światu: „sprawdzam” i na własne oczy postanowili zobaczyć, jak wygląda życie ludzi w różnych zakątkach globu. Poznajcie historię Snupiego.

Pierwsza autostopowa podróż w 2014 r. całkowicie odmieniła nasze życie. Gdyby nie Snupi, to nigdy by do niej nie doszło

– mówi Iza.

Iza i Piotr to osoby, które spełniają swoje marzenia. Wyznaczają cele i konsekwentnie je realizują. Pewnego dnia wpadli na pomysł, by wydać komiks o swoich przygodach. I tak też się stało – w sprzedaży jest już pierwszy odcinek komiksu. O czym jest? O bardzo ważnej decyzji w życiu, jaką jest adopcja zwierzęcia. O początkach bycia razem. Opowiada również o ich pierwszej autostopowej podróży. I początku wielkiej przygody, czyli podróży dokoła świata.

Komiks oparty na historii Izy, Piotra i Snupiego ma uświadamiać, jak bardzo zniszczona jest nasza planeta, czyli nasz dom, oraz pokazywać powiązania naszych codziennych decyzji z tym stanem. Ma uczyć szacunku do natury, przyrody, innych kultur, zwierząt domowych, ale przede wszystkim tych dzikich, a także tych hodowlanych. Ma pokazywać różnorodność i złożoność świata. Uczyć odpowiedzialnego traktowania psów i udowadniać, że to naprawdę idealni przyjaciele – a nie zabawki!

Komiks adresowany jest do czytelnika w każdym wieku, chociaż powstawał z założeniem dotarcia szczególnie do dzieci powyżej 8 roku życia. Iza i Piotr zadbali, by lektura była ciekawa i zabawna również dla dorosłych!

– Scenariusz do komiksu napisaliśmy sami, Iza także koloruje rysunki wykonane przez Filipa Sulkowskiego. Filip, oprócz tego, że jest utalentowanym ilustratorem, sam zbudował swój 6-metrowy jacht ze sklejki w warsztacie w Krakowie i przepłynął nim Atlantyk! Poznaliśmy go w 2018 r. na Wyspach Zielonego Przylądka i wtedy zasiało się pierwsze ziarenko pomysłu o komiksie – mówi Iza.

– Komiks to ogrom pracy, której się podjęliśmy głównie w imię misji. Jesteśmy bowiem przekonani, że tylko dzieci, nowe pokolenie, ma na tyle świeże i nieskażone spostrzeżenia, by móc odmienić diametralnie pojmowanie i patrzenie na istotę istnienia gatunku ludzkiego, człowieka jako jednostki, oraz zmienić otaczającą nas rzeczywistość i destrukcyjny kurs cywilizacji. Chcemy zatem przekazać im w przyjemnej formie podstawową wiedzę i świadomość, by mogły stworzyć idee i rzeczy, które pozwolą im zacząć budować lepszy świat, zaczynając od najprostszych wyborów – dodaje Piotr.

Komiks jest SZYTY NICIĄ (a nie klejony), co gwarantuje jego długą żywotność i wygodę czytania. Również użyty papier jest wysokiej jakości i gramatury, więc wiele zniesie, a co najważniejsze – pięknie odwzorowuje rysunki, w które włożyli tyle pracy i serca.

Forma wydania komiksu miała też jak najmniej szkodzić środowisku naturalnemu, tak samo jak akcesoria z wizerunkami bohaterów, które można odnaleźć w sklepie Wydawnictwa Dookoła Świata, a które wykonane są z bawełny organicznej, produkowanej zgodnie z zasadami sprawiedliwego handlu.

Izabella Miklaszewska

Graficzka specjalizująca się w animacji i grafice 3D. Długo mieszkała w Holandii, więc – jak twierdzi jej mąż – często trudno jej zrozumieć typowo polskie absurdy i polityczne scysje. Zawsze uśmiechnięta optymistka, pozytywnie nastawiona do świata i ludzi.

Piotr Miklaszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Czasem dziennikarz prawny w eleganckiej koszuli, a czasem elektryk w ogrodniczkach na szelki. Maruda z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do siebie i otaczającej go rzeczywistości.

Filip Sułkowski

Z pochodzenia Galicjanin, od dwudziestu lat mieszkaniec Krakowa. Rysownik, projektant okładek do książek, komiksiarz, amator żeglarstwa i miłośnik budżetowych podróży. Laureat dwóch wyróżnień na Ogólnopolskich Spotkaniach Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów Kolosy za rejsy własnoręcznie zbudowaną czterometrową łodzią żaglową przez Bałtyk i za koło polarne. W 2018 przepłynął wraz z partnerką Atlantyk na własnoręcznie zbudowanym sześciometrowym jachcie ze sklejki.

Snupi (Snupencjusz)

Kundelek średniej wielkości, o wielkim i walecznym sercu. Iza i Piotr adoptowali go z warszawskiego Schroniska Na Paluchu. Podobno zwrócił ich uwagę niezwykłą żywiołowością i pozytywną energią. Najpierw przez kilka lat był psem typowo miejskim, spędzał całe dnie w studiu dubbingowym PRL, gdzie pracowała jego pani. Pewnego dnia wyruszył w podróż dookoła świata, zabierając ze sobą Izę i Piotra. Snupi dotarł już do 36 krajów na pięciu kontynentach, przepłynął ponad 3200 mil morskich, przejechał ponad 50 tys. kilometrów, z czego 40 tys. autostopem, a podróż wciąż trwa…

Wydawcą jest Marta Kropidłowska z Wydawnictwa Dookoła Świata. Redakcję artystyczną powierzono Danielowi Chmielewskiemu. W tym roku planują wydać dwa odcinki. Drugi ma się ukazać na przełomie listopada i grudnia 2020 r. Łącznie cała seria planowana jest na 8–10 odcinków.Polecamy gorąco komiks „Podróże z pazurem. Historia łapą pisana”, nad którym magazyn Pets Style objął patronat.

27 sierpnia, 2020 0 Komentarze
1 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
LifestyleWywiady

Wywiad z Marcinem Wnukiem

przez Pets Style 21 sierpnia, 2020

Czwarta edycja konkursu Polish Aquascaping Contest odbędzie się w internecie, a do rywalizacji staną aquascaperzy z całej Polski. O przygotowaniach, nowych zasadach i możliwościach opowiada Marcin Wnuk – jeden z pomysłodawców i organizatorów wydarzania.

Za nami trzy edycje najważniejszego konkursu aquascapingowego w Polsce – w Łodzi, Wrocławiu i Byd­goszczy. Jak z perspektywy czasu oceniasz poziom prac kon­kursowych?

Bardzo mi miło, że konkurs Polish Aquascaping Contest (PAC) jest uważany za jedno z najważniejszych wydarzeń akwarys­tycznych w Polsce. Od samego początku stawialiśmy nacisk, by prezentowane przez uczestników prace były jak najbardziej dojrzałe, czyli takie, które mają już kilka miesięcy. Wte­dy można zobaczyć ich prawdziwe piękno. Poziom był bardzo wysoki nawet wśród debiutantów, którzy – jak się okazuje – mogą nawiązać walkę z czołowymi polskimi aquascaperami. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że konkursowe prace nie odbiegają niczym od wysokiego światowego poziomu.

PAC 2019 Bydgoszcz – miejsce II Piotr Dymowski

Czy któraś z zaprezentowanych aranżacji mogłaby zawalczyć o wysokie miejsce w International Aquatic Plants Layout Contest (IAPLC), najważniejszych zawodach aqua­scapingowych na świecie? Jeśli tak, to która?

Tak, jak najbardziej – topowe prace PAC mogą z powodze­niem rywalizować w tak prestiżowych konkursach jak IAPLC. Jednak charakter IAPLC jest nieco inny i tam przede wszystkim liczy się zdjęcie. Akwaria na PAC do tej pory były przygoto­wywane przez uczestników do oglądania na żywo. Mają wiele ciekawych rozwiązań konstrukcyjnych, które na zdjęciu mogą się nie prezentować tak jak na żywo. Ponadto wybrany przez nas rozmiar zbiornika nie bardzo wpisuje się w trendy IAPLC. Dla nas najważniejsze było to, by uczestnicy mogli w stosun­kowo łatwy sposób przewieźć akwarium na miejsce konkursu. W IAPLC większe akwaria mają większe szanse na zajęcie do­brego miejsca w rankingu.

W tym roku powinna odbyć się IV edycja Polish Aquascaping Contest. Ze względu na pandemię koronawi­rusa podjąłeś decyzję o przeniesieniu konkursu do internetu. Jak będzie wyglądała rywalizacja uczestników?

Z jednej strony trochę szkoda, bo podczas konkursu spotykaliśmy się w fantastycznym gronie osób skupio­nych wokół polskiej sceny aquascapingowej, a rywalizacji towarzyszyła wspaniała atmosfera. Sytuacja niestety zmusiła nas do zmiany planów. By nie sprawić zawodu osobom, które już od jakiegoś czasu szykowały akwaria na konkurs, zmieniliśmy formułę na konkurs internetowy.

PAC 2019 Bydgoszcz – miejsce II Konrad Szumilas

Do tej pory w konkursie brali udział tylko najlepsi aquascaperzy w Polsce. Czy teraz też tak będzie? W jakich kategoriach wystartują uczestniczy tej edycji?

Zaistniała sytuacja dała nam nowe możliwości. Stworzyliśmy trzy kategorie Nano, Classic i Extra. W kate­gorii Classic wystartują zawodnicy z akwariami o wymiarach 60 × 30 × 36 cm lub 60 × 30 × 35 cm, są to rozmiary znane z trzech poprzednich edycji. W nowych kategoriach rywalizują akwaria, których długość ma więcej lub mniej niż 60 cm. Każdy może zgłosić jedną pracę w każdej z kategorii.

Wiele osób się ucieszyło, że konkurs jest otwarty dla wszyst­kich chętnych. We wcześniejszych edycjach brali udział tylko zaproszeni uczestnicy.

W jaki sposób uczestnicy mogę zgłaszać chęć udziału w konkursie?

Na stronie www.aquascapingcontest.pl znajdują się wszyst­kie informacje o konkursie, a także formularz zgłoszeniowy. Czasu jest jeszcze sporo, zanim ktoś pochopnie zgłosi akwarium do konkursu, może nad nim jeszcze popracować i wykonać konkursową fotkę.

Internetowa wersja konkursu to szansa na zaproszenie uczestników z zagranicy, czy do nich też zostanie skierowane zaproszenie do udziału w rywalizacji?

Nie. Konkurs jest organizowany dla uczestników z Polski. Wynika to z tego, że zależy nam na tym, żeby to właśnie Polacy podnosili swoje umiejętności. Chcemy też, żeby nag­rody trafiały do Polaków, co ma im pomagać w rozwijaniu akwarystycznych zainteresowań. Istnieje wiele konkursów, w których można rywalizować w międzynarodowym gronie, więc tam zostawiamy pole do popisu dla innych nacji.

Ile czasu będą mieli uczestnicy na przygotowanie akwarium konkursowego?

Zgodnie z regulaminem termin nadsyłania zgłoszeń upływa 17 września 2020 roku. Jeśli ktoś jeszcze nie ma założonego akwarium, to właściwie jest ostatni moment na start zbiornika. Spodziewamy się także wielu zgłoszeń zbiorników już funkcjonujących, więc tu trzeba wybrać tylko moment na zrobienie najlepszej konkursowej fotki.

Czy aranżację będą oceniali tylko eksperci w dzied­zinie aquascapingu? Czy każdy będzie mógł stać się sędzią i oddać swój głos w internetowym głosowaniu?

Sam konkurs będzie oceniać trzech profesjonalistów. Niewykluczone, że zorganizujemy jakiś internetowy plebiscyt, w którym widzowie będą mogli wybrać najlepsze według nich akwarium, ale żadna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

Kto z uczestników poprzednich edycji konkursu PAC potwierdził swój udział?

Oficjalnie dowiemy się, jak napłyną zgłoszenia, ale nieoficjalnie wiem, że akwaria kilku osób są w zaawansowanej fazie.

Jakie nagrody czekają na zwycięzców tegorocznej rywalizacji?

W tym roku dzięki naszym partnerom mamy bardzo dużo nagród rzeczowych. Dodatkowo w kategorii Classic będą wyg­rane finansowe. Lista nagród wciąż się powiększa i staramy się na bieżąco ją aktualizować. Informacje na ten temat znajdują się na stronie konkursu.

Przy organizacji takiego przedsięwzięcia bardzo ważni są sponsorzy. Jakie firmy w tym roku będą patronować najbardziej prestiżowemu konkursowi aquascapingowemu?

To prawda, sami nie jesteśmy w stanie zapewnić odpowied­nich nagród i tu z pomocą przychodzą nam nasi partnerzy. Cieszy nas fakt, że niektórzy z nich wspierają nas po raz kolejny, a niektórzy są z nami od samego początku. Mam również nadzieję, że nowi pozostaną z nami na dłużej. Postaram się nikogo nie pominąć. W tym roku sponsorują nas takie marki i firmy jak: Aquaforest, Zoolek, Oase, Prodibio, ADA Poland, SkyLight, peHa:68, McTen.pl, DarkSoil, Flipper, Seachem Polska, Vitalis, Ferka, Tantora. Jak widzicie, lista jest dość długa. Brakuje nam jednak mocniejszego wsparcia, które pozwoliłoby nam bardziej rozwinąć skrzydła.

Czy jest jeszcze szansa, by do tego znamienitego grona dołączyli inni sponsorzy?

Oczywiście. Sprawa nadal jest otwarta. Jeśli są firmy, które chciałyby dołączyć do grona naszych partnerów, to czekamy na kontakt.

I to już ostatnie pytanie: kiedy poznany najlepszego aquascapera IV edycji konkursu PAC?

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to zwycięzcę pozna­my pod koniec września.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i trzymam kciuki za znalezienie strategicznego partnera.

Dziękuję.

Magazyn PETS STYLE objął patronatem Polisch Aquascaping Contest.

Jedna z ostatnich realizacji peHa:68

Przeczytaj inne artykuły w letnim numerze Pets Style

21 sierpnia, 2020 0 Komentarze
0 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
Dieta kotaKot

Gussto Gastro Intestinal, czyli dbamy szczególnie o chore koty

przez Pets Style 20 sierpnia, 2020

Każdy opiekun kota wie, jak bardzo frustrujące jest życie z chorym zwierzęciem. Tak dla nas, jak i dla niego. W takiej sytuacji szukamy pomocy, by ulżyć mu w cierpieniu, jak najdłuższej mieć go przy sobie i cieszyć się wspólnym, szczęśliwym życiem.

Dietoterapia

Dopuszczamy wszelkie możliwości, by wyleczyć kota. Często są to długotrwałe, kosztowne terapie i zabiegi. Nie zawsze pamiętamy, że w przebiegu i leczeniu każdej choroby nieoceniona jest dietoterapia. Tak, dietą również możemy leczyć, wykorzystujmy więc tę możliwość.

Jest wiele chorób, które dają się wyleczyć wyłącznie dietą. Należą do nich:

  • cukrzyca,
  • alergie pokarmowe,
  • nietolerancje pokarmowe,
  • niektóre choroby układu moczowego, jak kamica,
  • i wiele innych schorzeń.

Wielu doświadczonych opiekunów i dietetyków poleca komponowanie indywidualnych diet opracowanych na podstawie konkretnych danych i parametrów kota. Jest to rozwiązanie na pewno dobre.

Co jednak, jeśli nie jesteśmy znawcami i nie zdobyliśmy jeszcze doświadczenia? Nowe i łatwiejsze rozwiązania oferuje nam marka Gussto, która na polski rynek wprowadza karmy przeznaczone dla kotów chorych.

Gussto Gastro Intestinal – na schorzenia układu pokarmowego

Dietę w każdej chorobie układu pokarmowego, bez względu na to, czy niedomaga trzustka, wątroba lub żołądek, czy jelita, powinna charakteryzować lekkostrawność. To, co najłatwiej trawi kot, czyli drapieżnik, mięsożerca, to mięso i wszelkie tkanki pochodzenia zwierzęcego.

Dietę w każdej chorobie układu pokarmowego powinna
charakteryzować lekkostrawność.

Pokarm roślinny jest bogaty w węglowodany, również błonnik. Błonnik to niestrawny składnik produktów pochodzenia roślinnego i mięsożercy nie dostarczają go do organizmu w warunkach naturalnych. Koty z problemami trawiennymi powinny być karmione żywnością, która nie obciąża układu trawienia. Zatem czym? Oczywiście mięsem.

Spójrzmy na skład Gussto Gastro Intestinal:

  • 65% – indyk (mięso, podroby),
  • 27,6% – wywar własny z mięsa,
  • 3% – dynia,
  • 2% – marchew,
  • 1,1% – minerały,
  • 1% – olej z łososia,
  • 0,1% – babka jajowata,
  • 0,1% – MOS,
  • 0,1% – FOS.

Zasadniczym składnikiem jest mięso, podroby oraz tłuszcz zwierzęcy. Mięso indyka jest zaliczane do gatunków białych. To bardzo dobrej jakości, pełnowartościowe białko, z kompletem aminokwasów w odpowiednich ilościach i proporcjach. Mięso indyka jest tym bardziej lekkostrawne, gdyż zawiera niewielkie ilości tłuszczu śródtkankowego.

Biorąc to pod uwagę, producent zgodnie z wymaganiami żywieniowymi kota dotłuścił posiłek, używając do tego celu najlepszego dla mięsożerców tłuszczu: oleju rybnego. Olej ten jest bogaty w kwasy tłuszczowe nienasycone omega-3, które pomagają złagodzić procesy zapalne/alergiczne i usprawniają leczenie.

Gussto to dobre „narzędziem” dietoterapii dla chorych kotów.

W produkcji Gussto Gastro Intestinal wykorzystano jedno źródła białka zwierzęcego, co kwalifikuje formułę, jako posiłek diety eliminacyjnej w sytuacji nietolerancji pokarmowych i alergii. Dodatek babki jajowatej ma pomagać w wypadku przewlekłych biegunek i luźnych stolców, gdyż jej łuski mają właściwości higroskopijne, czyli zdolność do wchłaniania wilgoci lub wiązania się z wodą.

Przy opracowywaniu receptury Gussto Gastro Intestinal pracował sztab specjalistów: hodowców, dietetyków, lekarzy weterynarii, którzy zadbali o balans elektrolitów w karmie i prawidłowe parametry odżywcze formuły (białko, tłuszcz). Wszystko po to, by odciążyć procesy trawienne, a jednocześnie maksymalnie podnieść produktywność metabolizmu.

Bardzo nadszarpniętą w chorobach trawiennych kondycję bioflory organizmu wspomaga dodatek prebiotyków MOS i FOS. Ten tajemniczy duet to frakcje mannooligosacharydów oraz fruktooligosacharydów pomagające odbudować mikroflorę jelitową.

Gussto przyzwyczaiło już swoich odbiorców do zrównoważonej ceny swoich produktów. Nie inaczej jest przy nowej ofercie. Zrównoważona cena w stosunku do najwyższej jakości produktu czyni Gussto dobrym „narzędziem” dietoterapii dla chorych kotów.

Polecamy

Gussto – karmy mokre dla kota

Gussto Renal w trosce o zdrowie nerek Twojego kota

Gussto – co powinna zawierać karma mokra dla kota

Wyłączny dystrybutor w Polsce:
Petro International sp. z o.o.
KUP ONLINE:
www.naturalniedlazwierzat.pl

20 sierpnia, 2020 0 Komentarze
1 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
PiesPodróże z psem

Wycieczki z psem to styl życia

przez Pets Style 17 sierpnia, 2020

Wycieczki z psem to coś więcej niż sposób na aktywne spędzenie czasu — to styl życia, który może całkowicie odmienić nasze codzienne nawyki, relacje i postrzeganie świata. To nie tylko opowieść o przyjaźni, ale i o odkrywaniu Polski na czterech łapach — bez dalekich wyjazdów i wielkich przygotowań, za to z sercem pełnym ciekawości i otwartości na przygodę.

Czy pies może odmienić życie?

Każdy, kto ma przy swoim boku czworonożnego przyjaciela, uzna to pytanie za retoryczne. I tak też było w przypadku Katarzyny Świerczyńskiej, autorki bloga podróże z psem. Flicka w jej życiu pojawiła się dziesięć lat temu i wywróciła jej świat do góry nogami.

Katarzyna i Flicka mieszkają tuż na skraju magicznej Puszczy Bukowej położonej przy prawobrzeżnych osiedlach Szczecina. To miejsce tajemnicze, gdzie historia odcisnęła swo­je piętno. Podziemne korytarze, tunele, nagrobki czy wiadukty w środku lasu prowadzące donikąd. I niezwykła przyroda – leśne jeziora, potoki, liczne źródliska i wyjątkowe rezerwaty przyrody. Właśnie to miejsce między innymi stało się inspiracją dla Katarzyny i Flicki do podróżowania i odkrywania najpięk­niejszych zakątków Polski.

Kasiu, zacznijmy od tego, jak Flicka pojawiła się w Twoim życiu?

Trafiła do mnie przypadkiem i to idealny przykład na to, jak nie należy brać psa. Kupiłam ją pod wpływem chwili i emocji od handlarza w Zakopanem, wracałam wtedy z po­dróży służbowej. Teraz na szczęście taki handel jest zakazany. Ja wtedy zupełnie nie miałam świadomości, że istnieje coś takiego jak pseudohodowle i z czym może wiązać się kupienie psa z takiego miejsca.

Czy żałowałaś tej decyzji?

Oczywiście, że nie. Teraz nie zamieniłabym Flicki na żadne­go innego psa, jest najwspanialsza na świecie! Ale przyznaję, w momencie kiedy przywiozłam ją do domu i wpisałam w wyszukiwarce hasło „husky” – rozpłakałam się. Ja, niemająca zielonego pojęcia o psach, oto nagle miałam szczeniaka jednej z najbardziej wymagających i nieprzewidywalnych ras.

Jak zareagował Twój partner na nowego członka rodziny?

Ależ to on chciał psa! Ja zawsze byłam zadeklarowaną kociarą. Tylko wszystko miało być inaczej, mieliśmy iść do schroniska, zorganizować wszystko, jak należy. No ale wypadło to Zakopa­ne, no i dalej już wiesz. No i zakochałam się w tym psie na zabój.

Czy Flicka zmieniła Twoje życie?

Flicka zmieniła wiele. Przede wszystkim wyrwała mnie z dziw­nego momentu życia, w jakim wtedy tkwiłam. Byłam tak pochłonięta pracą, że potrafiłam kilka dni nie wychodzić z domu. Dziś nie wiem, jak to było możliwe! Pojawił się pies, pojawiły się spacery, a potem dzięki niej wróciłam też po latach do biegania i nawet razem startowałyśmy w zawodach zaprzę­gowych w canicrossie, czyli mówiąc najprościej – biegu z psem.

Pies uczy też innego spojrzenia na świat. Ważne jest tu i teraz, ważne jest czerpanie z chwili, radość z prostych rzeczy.

Jesteście specjalistkami od wypraw jednodniowych — skąd pomysł na taki rodzaj podróżowania?

Właściwie to mało jest ludzi, którzy rzucają wszystko i ruszają w świat. Jest wiele rzeczy, które trzymają nas w miejscu, i nie ma w tym nic złego. Może to być praca, mogą być najbliżsi, może to być brak pieniędzy, strach przed nieznanym i wiele innych powodów. Można wtedy usiąść i narzekać albo usiąść i zastanowić się, co mogę zrobić z tym, co mam. Ja nie mam samochodu, nie lubię jeździć rowerem, ale mam dwie nogi i lubię się na nich poruszać. Nie chcę rezygnować z pracy, którą uwielbiam, a jednocześnie mój partner niekoniecznie jest miłośnikiem pieszych wypraw. Wspólne urlopy spędzamy więc, szukając kompromisu, znajdując to, co lubimy oboje. Zostaje więc masa czasu w roku, kiedy mam wolne chwile i nie chcę ich marnować na siedzeniu. Wyprawy jednodniowe, takie bez noclegu, są idealną dla mnie opcją. Tym bardziej że – jestem pewna – każdy może znaleźć wyjątkowe miejsca blisko swojego domu. To banał, ale dla mnie jest esencją tego podejścia do życia i podróżowania: przygoda zaczyna się tuż za rogiem. Wystarczy chcieć.

Jak wygląda Wasza przykładowa wycieczka? Co wtedy robicie?

To weźmy taki klasyk, czyli wyjazd nad morze. Niech będzie, że teraz, w sezonie. Wstajemy bladym świtem i jedziemy pierwszym pociągiem. Zwykle jest taki około 5 rano. Mało w nim turystów, bo trzeba być wariatem, żeby wstawać o 4 nad ranem i jechać nad morze. (śmiech) Mam swoją ulu­bioną trasę: Świnoujście Przytór – Międzyzdroje. Wysiadam w Przytorze i idziemy lasem w stronę morza. I potem w kie­runku Międzyzdrojów, skąd wracamy. To są kilometry dzikich, pustych i pięknych plaż. A i las za wydmami kryje swoje tajem­nice – bunkry, pozostałości jednostki wojskowej, nie ma nudy. A jeśli nie chce mi się nigdzie daleko jechać – to planuję wypad w okolicach Szczecina, gdzieś, gdzie szybko dojadę komunikacją miejską. I tu w zależności od nastroju – albo Puszcza Bukowa, albo tereny nadodrzańskie, albo jezioro Dąbie, jest jeszcze Pusz­cza Wkrzańska, Puszcza Goleniowska, tu naprawdę jest gdzie chodzić i co zwiedzać.

Wycieczki z psem – jak często udajecie się na wyprawy jednodniowe?

Staram się, aby przynajmniej raz w miesiącu spędzić jeden cały dzień gdzieś w drodze. Ale bez żadnego spinania się, że tak musi być. Jestem dziennikarką, mam bardzo nienormowany czas pracy, pracuję głównie zdalnie. Bywa taki tydzień, że pracuję od rana do nocy, a kolejny jest bardzo luźny. I takie luźniejsze momenty staram się wykorzystywać.

Czy takie wycieczki są drogie? Czy osoby bez grubego portfela też mogą w ten sposób podróżować?

Wyprawy jednodniowe to idealna opcja dla osób bez grubego portfela. Bo właściwie to koszt zapasu jedzenia, jakie bierzesz ze sobą, i ewentualnie biletu, jeśli chcesz gdzieś doje­chać. Owszem, możesz wydać dużo na sprzęt, ale nie musisz. Wystarczą wygodne buty dla ciebie, wygodne szelki dla psa i można ruszać.

Wycieczki z psem – Co zabieracie ze sobą oprócz jedzenia?

Psią książeczkę i kaganiec, jeśli w planie jest jazda komunika­cją publiczną. Zawsze jakąś gotówkę, telefon – to nim robię wszystkie zdjęcia. Dla Flicki linkę treningową, bo jest psem niezwykle wyczulonym na zwierzynę, więc niewiele jest miejsc, gdzie mogę ją puścić zupełnie bez takiej kontroli. Reszta zale­ży od sezonu, nastroju, planów. Preparat na komary i kleszcze, a w sezonie grzybowym potrafię wpakować do plecaka wiader­ko, bo jestem grzyboholiczką i nigdy nie wiadomo, czy czegoś nie znajdę. Moim ostatnim hitem jest hamak. Cudowny sposób na przerwę i relaks w drodze. No i bardzo ważne – apteczkę dla siebie i psa. Po prostu zawsze warto mieć przy sobie podstawo­we rzeczy w razie skaleczenia, urazu.

Wspomniałaś, że podróżujecie komunikacją publicz­ną, jakich rad udzieliłabyś naszym Czytelnikom? Na co powin­ni uważać?

Najważniejsze to znać przepisy, swoje prawa, ale też obowiąz­ki. Dla psa komunikacja publiczna zawsze będzie wyzwaniem, ze względu na dużą ilość bodźców, dlatego – o ile to tylko możliwe – zawsze warto unikać godzin szczytu i najbardziej ob­łożonych tras. Na przykład jazda nad morze latem pociągiem wyjeżdżającym ze Szczecina przed 8 jest co najmniej nierozsą -dna, chyba że ty i twój pies lubicie czuć się jak sardynki w pusz­ce. Oczywiście nie zawsze da się uniknąć takich sytuacji, więc dobrze, jeśli pies umie się zachować także w tłumie.

Wycieczki z psem pociągiem, jakie reguły tam obowiązują?

Kaganiec i zaświadczenie o szczepieniu. To podstawowe rzeczy i wszyscy przewoźnicy tego wymagają.

Podróżujecie najczęściej po Polsce, jaki kierunek mogłabyś nam polecić?

Zawsze i każdemu polecam zachodniopomorskie. Jest tu masa turystycznych perełek, które nie są oblegane przez dzikie tłumy. Pomorze Zachodnie to nie tylko tłoczne nadmorskie kurorty, ale też kilometry dzikich, pustych i pięknych plaż. To nie tylko Bałtyk, ale też jeziora z moim ulubionym Pojezierzem Draw­skim na czele, to wiele innych miejsc, które dosłownie powa­lają swoim pięknem. Takie są chociażby tereny nadodrzańskie.

No i zawsze bardzo polecam każdemu, kto jest w tych rejonach, aby odwiedzić Szczecin. To wyjątkowe miasto pod wieloma względami.

Takiej odpowiedzi się spodziewałam. A który region, poza zachodniopomorskim, wywarł na Tobie największe wra­żenie?

Hmm… pozostanę w Polsce i powiem Mierzeja Wiślana. Nie dziwię się warszawiakom, że kochają tam spędzać wa­kacje. Byłam tam krótko, kilka lat temu razem z koleżanką objechałyśmy z psami Wybrzeże, ale zaczynałyśmy właśnie od Mierzei, tuż przy granicy z Rosją. Wtedy zakochałam się też w Półwyspie Helskim. Tamtejsze plaże – po prostu marzenie. Tylko to wszystko poza sezonem – myślę, że to kluczowe… A czy mogę wrócić znowu na Pomorze Zachodnie? Bo wiesz, ja jestem dość emocjonalna, jeśli chodzi o zachwyty. I zwykle to największe wrażenie dotyczy ostatniej podróży. Tak jest i te­raz, tylko muszę wspomnieć jeszcze o tym, że wyszłam ostatnio ze schematu podróży jednodniowej. Bardzo chciałam zwiedzić zakamarki regionu położone w dolinie Odry, tereny powiatu gryfińskiego. Tylko dotrzeć tam komunikacją publiczną, poru­szać się pieszo i móc wrócić tego samego dnia? Hmm… niemal niewykonalne na rozsądnych warunkach, takich, które dają ci odpowiednią ilość czasu na całodzienne maszerowanie. A sko­ro tak się nie da, zaczęłam szukać innego sposobu i wymyśli­łam, że kupię namiot i pójdę tam na kilka dni. Szłam sześć dni, zrobiłyśmy z Flicką 100 kilometrów i z całego serca polecam te rejony.

Najpiękniejsze miejsce, które wtedy odwiedziłyście?

Wzgórze Bitewne zwane inaczej Toppenberg za Siekierkami. Klęłam w głos, wspinając się z plecakiem, ale widok wynagra­dza wszystko. No i okolice Bielinka. Z zalanymi wyrobiskami kopalni i niezwykłym rezerwatem. Wiesz, że na wysokich skar­pach rezerwatu w słoneczny dzień temperatura jest wyższa od normalnej nawet o 20 stopni?

Chyba nawet nie chcę sobie tego wyobrażać…

To się bardzo czuje, gdy wychodzi się na nieosłonięte drzewami punkty widokowe. Dlatego tutejsze rośliny są tak wyjątkowe. Muszą potrafić wiele znieść. Stąd widać też miej­sca, gdzie 13 tysięcy lat temu przez rzekę przeprawiały się ma­muty. Nie wszystkim się udawało, a ich kości znajdowane są do dziś. Fragment ciosu mamuta można podziwiać w „psiolubnym” Muzeum Regionalnym w Cedyni. Cała moja trasa – a przeszłam wzdłuż samej Odry od Czelina do Krajnika Dolnego – to tereny nie tylko cenne przyrodniczo, to nie tylko masa pięknych punktów widokowych, ale też właśnie tereny z ciekawą historią, więc każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jeśli ktoś jeździ rowerem – są tu fantastyczne trasy rowerowe. Mo­głabym godzinami opowiadać o fajności tych terenów…

A czy Flicka upodobała sobie jakieś szczególne miejsce?

Morze. To jest coś, co kocha najbardziej, i widzę to po jej psiej euforii za każdym razem, kiedy orientuje się, że oto właśnie wychodzimy na plażę. Żeby było śmiesznie, ona najbardziej lubi chyba ten piach, a wodę – to tylko jeśli jest płytko i można po niej swobodnie biegać.

Co dają Wam wycieczki z psem?

Odpoczynek. Ale ja też zawsze powtarzam, że nigdy nic na siłę. Każdy powinien znaleźć taki sposób podróżowania, jaki sprawia mu frajdę, a jeśli podróżuje z psem – aby pies także dobrze się w tym czuł, bo jednak to on jest tu w tym przypadku najważniejszy. To my podejmujemy za niego decyzje i musimy wiedzieć, kiedy coś nie jest dla niego dobre i fajne.

Ile kilometrów średnio przemierzacie podczas wyprawy?

Ja lubię przejść podczas takiej jednodniowej wyprawy 20 kilometrów i więcej. Ale to nie jest żaden wyznacznik. Możesz przejść pięć kilometrów, być gdzieś cały dzień albo tylko pół i będzie to najpiękniejsza wyprawa roku. To Twoje i nie daj się wrzucić w cudze schematy. A wiesz, co jeszcze jest dla mnie piękne? Podczas takiej wędrówki skupiamy się z Flicką na sobie bardziej niż zwykle. To wzmacnia więź człowiek – pies. Jest w takim długim wspólnym maszerowaniu jakaś magia.

Magia kojarzy mi się ze spokojem, czy podczas wy­cieczek wędrujecie w ciszy, czy Twoja dziennikarska dusza korzysta z okazji i prowadzisz nieustający monolog?

Ja wtedy odpoczywam od tego, co mam w pracy. Czyli nad­miaru bodźców, informacji, ciągłego sprawdzania, bycia na bieżąco. Więc tak, wtedy właśnie potrafię się wyciszyć, wyłączyć. Ale kiedy pojawia się coś ciekawego, to instynkt re­porterski natychmiast się budzi. Dlatego, mimo że ja niby uni­kam ludzi podczas takich wypraw, to jeśli ich spotykam – lubię pogadać.

Gdzie szukasz pomysłów i inspiracji, planując podróż?

Po pierwsze mapa. Warto dokładnie się przyjrzeć, co masz tuż pod nosem. Może jakieś akweny wodne, zabytki, punkty widokowe. Po drugie lokalne blogi, strony, ale też warto śle­dzić lokalne hasztagi. Czasem jedno zdjęcie zamieszczone przez kogoś na Instagramie potrafi być bodźcem – też chcę tam być! Warto przejrzeć strony regionalnej organizacji turystycznej i zo­baczyć, co poleca turystom. Ja dzięki temu odkryłam Wzgórze Bombardierów, jeden z moich ulubionych szczecińskich punk­tów widokowych. Można też bawić się w geocaching, czyli szukanie skarbów. To zabawa, która polega na szukaniu skry­tek – a są one umieszczone zwykle w ciekawych turystycznie miejscach.

Podsumujmy, jak krok po kroku zaplanować jednodniową wyprawę z psem?

Po pierwsze – chcieć. Jeśli masz samochód – sprawa jest prosta, wsiadasz i jedziesz do celu. Jeśli nie – dokładnie sprawdź rozkła­dy, zwłaszcza powrotne, bo głupio trochę nie zdążyć na ostatni pociąg. Najważniejsze – zrób to po swojemu. Możesz przejść dwa kilometry i spędzić dzień z psem na łące na wzgórzu, a możesz przejść 20 kilometrów szlakiem, zwiedzając po drodze mijane atrakcje. To ty znasz siebie i swojego psa, wiesz, co lubi, jaką ma kondycję, na co możecie sobie pozwolić. To ty za niego odpowiadasz i to musi być frajda dla obu stron. Spakuj naj­potrzebniejsze rzeczy, coś dobrego do jedzenia dla siebie i psa, wodę i można ruszać!

Mam nadzieję, że staniecie się inspiracją dla naszych Czytelników. Bo w końcu podróżowanie z psem to nie wyzwanie, wystarczą dobre chęci i pozytywne nastawienie. Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

Dziękuję i, mam nadzieję, do zobaczenia gdzieś na szlakach. Może w Zachodniopomorskiem?

rozmawiała: Edyta Winiarska

Czytaj letni numer Pets Style – czytaj teraz!

Pączek zaprasza nad morze – sprawdź teraz!

17 sierpnia, 2020 0 Komentarze
0 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
PiesPodróże z psem

Świętokrzyskie z psem

przez Pets Style 16 sierpnia, 2020

Masz już dość siedzenia w domu? Czujesz, że trzeba popracować nad formą, a znudziła Ci się trasa z pokoju do kuchni? Świetnie! Mamy coś dla Ciebie! Region świętokrzyski.

Region świętokrzyski to zagłębie natury – nieskazi­telnie czyste powietrze, ogromne połacie lasów obfitujących w grzyby i ciekawe gatunki roślin oraz zwierząt, rozległe łąki, góry i doliny, poprzecinane błękitnymi strumieniami rzek – wszystko to składa się na swojski klimat, idealny na wypoczy­nek z dala od wielkomiejskiego zgiełku.

Korzystając z dobrodziejstw natury oraz wycho­dząc naprzeciw zmodyfikowanym przez pandemię COVID-19 oczekiwaniom turystów, region świętokrzyski oferuje wczasy na łonie natury.

Czy warto tu wpaść i spędzić urlop lub przynajmniej kilka dni? Tych, którzy doskonale znają region, nie będziemy przekonywać, że warto tu przyjechać. Odkryli oni bowiem już to, co w regionie najcenniejsze, co powoduje, że stale tu wracają.

Region świętokrzyski zachwyca ciekawą przyrodą, historią, wspaniałymi zabytkami sztuki i architektury, bezcen­nymi pamiątkami archeologicznymi, geologicznymi, najstar­szymi w kraju tradycjami przemysłowymi, folklorem i tradycją. Potrafi zauroczyć wiosną, latem, jesienią, a nawet śnieżną zimą. Kielce, Sandomierz, Wiślica, Jędrzejów, Pińczów, Szydłów, Święty Krzyż, Chęciny, Busko-Zdrój, Maleniec, Oblęgorek, Chmielnik – to tylko losowo wybrane magiczne i pełne uroku miejsca, które z całą pewnością należy odwiedzić.

Pies na łonie natury

W świętokrzyskich lasach czujemy się swobodnie, odpoczywamy, spacerujemy, jeździmy rowerami, czasem konno. Samotnie, w kameralnym towarzystwie lub z rodzi­ną. Bardzo często towarzyszy nam również pies. Jak korzystać ze świętokrzyskich lasów wraz z psem, aby było odpowiedzial­nie i zgodnie z prawem? Czy na teren Świętokrzyskiego Parku Narodowego można wejść z psem? Podpowiadamy!

Po pierwsze – w świętokrzyskich lasach z psem tylko na smyczy

O tym, że w lesie chodzimy z psem na smyczy, mówi art. 30 ustawy o lasach, który zakazuje puszczania psa luzem na terenach leśnych. Dlaczego?

  • Leśnicy bardzo często odbierają telefony od zapłakanych właścicieli, którym zgubił się w lesie pies.
  • Pies, nawet najlepiej ułożony i przywiązany do pana, jest podatny na zew natury. Geny dzikich przodków dają o sobie znać, budzi się natura łowcy i pies może pognać za dostrzeżoną w lesie zwierzyną: zającem, dzikiem czy sarną.
  • Czworonóg może przypadkiem trafić w gęstwinie na „dom” dzikich zwierzaków. Locha w obronie młodych nie zna kom­promisów i już nie jeden pies został pokiereszowany w starciu z nadopiekuńczą matką warchlaków.
  • Las to przede wszystkim mieszkanie dzikich zwierząt i to one wyznaczają tu reguły. Zdarza się, że pies trafia na watahę wilków. Takie spotkanie z reguły kończy się dla ułożo­nego czworonoga tragicznie.
  • Innym zagrożeniem dla biegających swobodnie po lesie psów są kłusownicze wnyki. Tu znów przytoczyć można doświad­czenia leśników pracujących w terenie odnajdujących często złapane we wnyki psy z okolicznych wsi i przysiółków.
  • Wiedzione instynktem łowcy psy, które gonią za zwierzętami, często tracą uwagę i mogą stać się ofiarą wypadków komuni­kacyjnych na drogach przebiegających przez kompleksy leśne.

Po drugie – w Świętokrzyskim Parku Narodowym z psem na wyznaczonym odcinku

Są fragmenty lasów, w których obowiązuje abso­lutny zakaz wstępu dla psów, nawet tych na uwięzi. Artykuł 15 ustawy o ochronie przyrody opisuje wprost takie miejsca: „W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabra­nia się wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony”. Koniecznie należy uzupełnić tę listę o obszary, gdzie zakaz wstę­pu dla psów wynika z ogólnego zakazu wstępu dla ludzi, czyli: uprawy leśne do czterech metrów wysokości, ostoje zwierzyny czy powierzchnie badawcze.

Po trzecie – smycz w trosce o psa

Idąc z psem do lasu, jak już wspomnieliśmy, zawsze trzeba pamiętać o smyczy lub otoku, czyli specjalnej, znacz­nie dłuższej lince pozwalającej na kontrolę czworonoga. Jeśli wybieramy się na spacer czy wyprawę szlakiem turystycznym lub uczęszczanym duktem leśnym trzeba – wzorem spacerów w przestrzeni zurbanizowanej – pomyśleć o kagańcu.

Region świętokrzyski z uwagi na ogromną ilość lasów, szlaków pieszych, łąk i polan jest przychylny wypoczyn­kowi z czworonogami.

Baza noclegowa

Poniżej znajdziecie wykaz wybranych obiektów noclegowych oraz atrakcji turystycznych, które są otwar­te na przyjmowanie gości wraz z pupilami. Poza wymienio­nymi obiektami większość gospodarstw agroturystycznych, których na ziemi świętokrzyskiej jest ponad 300, również zaprasza turystów z pieskami. Przed zarezerwowaniem noc­legu warto upewnić się, czy nasz pupil jest również mile widziany.

Atrakcje turystyczne

  • Odcinek czerwonego szlaku z Huty Szklanej na Łysą Górę (Święty Krzyż)

Trasa trwa około godziny, a do przejścia mamy dwa kilometry. Asfaltowa droga o niewielkim nachyleniu prowa­dzi przez las do samego sanktuarium. Bez trudu pokonamy ją z wózkiem dziecięcym, jednak pamiętajmy, że będzie to wyma­gało większego wysiłku niż spacer po ścieżce w parku, ponie­waż wznosimy się o blisko 100 metrów!

Droga jest zasadniczo zamknięta dla ruchu samocho­dowego – jednak z wyjątkami: na przykład w niedziele i święta zezwolono na dojazd samochodem do sanktuarium – w te dni spacer z wózkiem odradzamy ze względu na brak wydzielone­go chodnika czy pobocza. Osobom o lepszej kondycji fizycznej polecamy przemierzenie trasy rowerem. Wzdłuż drogi asfalto­wej wyznaczona została leśna – niebieska ścieżka edukacyjna.

  • Osada Średniowieczna w Hucie Szklanej, gmina Bieliny (pies powinien być na smyczy i trzeba po nim posprzątać)

Pobyt w osadzie to niepowtarzalna okazja, aby poczuć magię średniowiecza i świętokrzyskich tradycji. Można tu poznać rzeczywistość z czasów od XII do XIV wieku z całym jej kolorytem – również z pogańskimi bóstwami. Na szczycie Łysej Góry czcili je przed wiekami pradawni mieszkańcy tych ziem. W Osadzie Średniowiecznej spotkamy jej mieszkań­ców skupionych na wykonywaniu swych codziennych zajęć. Zobaczymy warsztat garncarski, kowalski czy obróbki drew­na, a także gospodarstwo bartnika. W osadzie można tak­że skorzystać z bogatej oferty warsztatów interaktywnych oraz zorganizować edukacyjną grę terenową „Kraina legend świętokrzyskich”.

www.osadasredniowieczna.eu

Baza noclegowa

  • Hotel Kameralny, Kielce: www.hotelkameralny.com
  • Hotel Binkowski, Kielce: www.binkowskihotel.pl
  • Hotel Miodowy Młyn, Opatów: www.miodowymlyn.pl
  • Hotel pod Ciżemką, Sandomierz: www.hotelcizemka.pl
  • Hotel Słoneczny Zdrój, Busko-Zdrój www.slonecznyzdroj.pl
  • Hotel Przedwiośnie, Masłów: www.hotelprzedwiosnie.pl
  • Hotel Ameliówka, Mąchocice Kapitulne: www.ameliowka.pl
  • Siedlisko Czarownica, Lechów: www.carownica.pl
  • Centrum Edukacji i Kultury „Szklany Dom” w Ciekotach (na terenach dookoła dworku i centrum, pies powinien być na smyczy i trzeba po nim posprzątać)

To miejsce stanowi bramę w Góry Świętokrzyskie. Nazwa nawiązuje do wielkiego pisarza, społecznika i regio­nalisty – Stefana Żeromskiego, który w Ciekotach spędził lata swojego dzieciństwa i młodości. Na tzw. żeromszczyźnie odby­wają się ciekawe imprezy o charakterze zarówno kulturalnym, jak i turystycznym.

Cykliczne spotkania literackie „O Żeromskim od A do Ż”, promocje książek i płyt, warsztaty dla dzieci, młodzieży i dorosłych, wystawy, pokazy filmowe, festiwale, rajdy piesze i rowerowe, spływy kajakowe, spektakle teatralne, majówki w kapliczce nad stawem, wielkosobotnie święcenie pokarmów przed dworem – to tylko niewielka część odbywa­jących się w „Szklanym Domu” wydarzeń. Szczególnie uroczy­sty charakter mają imieniny Stefana obchodzone na początku września.

  • JuraPark Bałtów (poza obiektami zadaszonymi oraz zwierzyń­cem, pies powinien być na smyczy i w kagańcu)

Okrzyknięty największym kompleksem turystycz­nym w Polsce za sprawą wielu atrakcji, które wyrastają tam jak przysłowiowe grzyby po deszczu.

JuraPark z ponad 100 naturalnej wielkości modelami dinozaurów, Zwierzyniec Bałtowski ze zwierzętami żyjącymi w warunkach zbliżonych do ich naturalnego środowiska, spływ tratwami rzeką Kamienną, park rozrywki, Kraina Koni, Żydow­ski Jar, rollercoaster, Kino Emocji Cinema 5D, Prehistoryczne Oceanarium, Wioska Czarownic, warsztaty paleontologiczne, lekcje muzealne, gastronomia, punkty z pamiątkami – to zaled­wie namiastka tego, co na turystę czeka w Bałtowie.

Zimową porą Bałtów zaprasza natomiast miłośników białego szaleństwa na świetnie przygotowane stoki oraz rodzi­ny z dziećmi do odwiedzenia Wioski Świętego Mikołaja.

www.juraparkbaltow.pl

Wymienione miejsca to tylko wybrane atrakcje regionu świętokrzyskiego otwarte na zwiedzanie z czworonoż­nym pupilem. Świętokrzyskie zaprasza, a więcej informacji można znaleźć pod adresem: www.swietokrzyskie.travel oraz w Regionalnym Centrum Informacji Turystycznej w Kielcach: tel. 41 348 00 60, e-mail: [email protected].

autor: Anna Szczawurska
zdjęcia: archiwum Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego

Zobacz inne regiony, które możesz odwiedzić w letnim numerze Pets Style – czytaj teraz!

16 sierpnia, 2020 0 Komentarze
1 FacebookTwitterLinkedinWhatsappEmail
Najnowsze posty
Starsze posty
Reklama

web-petsstyle-p!

Chcesz być na bieżąco? Zapraszamy na nasze media społecznościowe, szczególnie na Facebooka. Zachęcamy również do zapoznania się z ofertą naszego sklepu online z akcesoriami, karmami i przekąskami dla zwierząt!

Facebook Instagram

Pies

    • Rasy psów
    • Żywienie psa
    • Zdrowie psa
    • Eko pies
    • Pielęgnacja psa
    • Akcesoria dla psa
    • Sport i szkolenie
    • Ciekawostki o psach

Kot

    • Rasy kotów
    • Dieta kota
    • Zdrowie kota
    • Eko kot
    • Produkty dla kota
    • Podróż z kotem
    • Ciekawostki o kotach

Ptaki i gryzonie

    • Sprzęt i akcesoria
    • Zdrowie i pielęgnacja
    • Żywienie gryzoni

Akwarystyka

    • Aquascaping
    • Ryby akwariowe
    • Krewetki akwariowe
    • Rośliny akwariowe
    • Sprzęt akwarystyczny

©2026 – All Rights Reserved. Designed and Developed by elite expo

  • Reklama
  • Redakcja
  • Polityka prywatności
  • Regulamin konkursu
PETS STYLE
  • Aktualności
  • Diamenty Zoologii
  • Pies
  • Kot
  • Akwarystyka
  • Ptaki & Gryzonie
  • Lifestyle
  • Quiz